Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. I nie jest mi do śmiechu
9 grudnia 2025Czy 420 milionów złotych – to publiczne pieniądze, pieniądze podatników – zostało wydane zgodnie z umową? I dlaczego Południowy Koncern Węglowy nie chciał pokazać, co naprawdę dostarczono w pierwszym etapie kontraktu dla kopalni Janina? To pytania, które od miesięcy stawiam w publicznym interesie. A odpowiedzi wciąż nie ma.
Kontrakt historyczny. I historycznie wysoka kwota
Około 420 milionów złotych. Tyle kosztuje kompleks ścianowy zamówiony dla kopalni Janina należącej do Południowego Koncernu Węglowego w Jaworznie. Wartość, która nawet w górnictwie – branży od lat kurczącej się i przeznaczonej do wygaszania – robi ogromne wrażenie.
To zamówienie jest realizowane przez konsorcjum trzech firm, z czego wiodąca jest spółką niemiecką. Umowa precyzyjnie określa harmonogram dostaw, a pierwszy etap miał zakończyć się na koniec października. To ważne, bo każde opóźnienie powinno skutkować karami umownymi – na które obie strony zgodziły się, podpisując kontrakt.
Co faktycznie dostarczono? Pytanie bez pełnej odpowiedzi
Już latem Południowy Koncern Węglowy informował mnie, jakie elementy kompleksu zostały dostarczone na teren kopalni. Z tych odpowiedzi dla mnie wynikało, że realizacja pierwszego etapu może napotkać problemy.
Dlatego gdy minął termin, poprosiłem o możliwość zobaczenia sprzętu i wykonania dokumentacji fotograficznej. To najprostsza forma potwierdzenia, że wszystko jest w porządku.
Tę prośbę skierowałem do prezesa PKW, ponieważ odpowiedziano mi, że pierwszy etap został zrealizowany zgodnie z umowę. Czyli wszystko, co miało być dostarczone do końca października, zostało dostarczone.
Odpowiedź brzmiała: nie. Uzasadnienie – przepisy BHP.
Sprzętu, który miał trafić do kopalni, nie zobaczyłem. Ściślej rzecz biorąc, nie wyrażono zgody na to, bym go zobaczył. Zasłonięto się przepisami BHP, rzekomo uniemożliwiającymi wpuszczenie dziennikarza na teren kopalni.
Trudno nie zadać pytania: dlaczego tym razem BHP miałoby uniemożliwiać wstęp dziennikarzowi, skoro wcześniej – również w kopalniach, również na dole – takich problemów nie było?
Dowód? Mnie i innym dziennikarzom zezwalano na wejście na teren kopalni. W niektórych wypadkach dziennikarze nawet zjeżdżali na dół.
Prośba o oświadczenie. Kolejna odmowa
Chcąc uniknąć jakichkolwiek dyskusji o bezpieczeństwie, zaproponowałem rozwiązanie absolutnie minimalistyczne: pisemne oświadczenie prezesa spółki, że pierwszy etap został wykonany w terminie, zgodnie z umową.
Bez wizyty w kopalni, bez fotografii, bez konieczności oprowadzania po zakładzie. Tylko podpis prezesa pod prostym potwierdzeniem faktów.
Na to również otrzymałem odmowę.
I tu znów pojawia się pytanie, które trudno pominąć: skoro wszystko jest w porządku, to dlaczego nie chciano potwierdzić tego swoim podpisem?
Transparentność – słowo odmieniane od lat. Ale czy realne?
Spółka w 100 procentach należy do Skarbu Państwa. Jest więc własnością podatników. Powinna działać transparentnie (po polsku znaczy to – przejrzyście).
Tu każdy wydatek – a szczególnie taki, który opiewa na 420 milionów złotych – musi być możliwy do zweryfikowania. To nie jest prywatny biznes. A nawet, gdyby był prywatny nie miałoby to znaczenia – w wielu prywatnych spółkach obowiązują podobne zasady. Dlatego spółki akcyjne publikują kwartalne, półroczne i roczne sprawozdania. Zaś inne spółki muszą w sądzie składać raporty z działalności.
Wszyscy obywatele Polskie (nie tylko mieszkańcy Jaworzna, aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej czy urzędnicy ministerstw w Warszawie) mają prawo wiedzieć, czy te gigantyczne pieniądze są wydawane prawidłowo. I czy – jeśli konsorcjum nie wywiąże się z umowy – zostaną nałożone kary, o których mowa w kontrakcie.
Prawo prasowe zobowiązuje. I nie zamierzam z tego rezygnować
Jako dziennikarz działam na podstawie prawa prasowego. Ustawa wprost mówi, że nawet przedsiębiorstwa prywatne – a w tym przypadku chodzi o spółkę Skarbu Państwa – mają obowiązek współpracować z dziennikarzem i umożliwiać mu realizację ustawowych zadań.
Moje pytania nie wynikają z ciekawostki ani z kaprysu. Zadaję je w interesie publicznym. I będę je zadawał dalej.
O sprawie mówię również w opublikowanym na YouTube audiokaście.
Nie zostawiłem tej sprawy wcześniej – publikowałem artykuły dotyczące tego kontraktu – i nie mam zamiaru jej zostawić teraz.
Bo transparentność w sprawie wydatkowania setek milionów złotych nie powinna być wyjątkiem. Powinna być normą.
***
WAŻNY TEMAT
Czy Stany Zjednoczone są jeszcze naszym sojusznikiem?
To nie jest przewrotne czy prowokacyjne pytanie.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Marcin Czekaj Wikimedia


