Urzędnicy: plan miejscowy to nie pomoc społeczna. Gorzka lekcja dla wielodzietnej rodziny z Imielina.

Urzędnicy: plan miejscowy to nie pomoc społeczna. Gorzka lekcja dla wielodzietnej rodziny z Imielina.

15 grudnia 2025 Wyłączono przez administrator

W Imielinie wielodzietna rodzina nie może wybudować domu na własnej działce, mimo że ziemia należy do niej od pokoleń. Urzędnicy tłumaczą decyzję zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, podkreślając, że nie jest on „formą pomocy społecznej”, co wywołuje pytania o równe traktowanie mieszkańców i realne znaczenie prawa własności.

 

Dla urzędników mogą to być kolejne numery ewidencyjne działek i kreski na mapie. Dla wielodzietnej rodziny z Imielina to przekreślenie marzeń o godnym życiu na ziemi, która należy do nich od pokoleń.

 

Imielin, rejon Pasieczek. To tutaj rozgrywa się dramat rodziny pana Gerarda. Choć posiadają ziemię, nie mogą na niej postawić domu dla córki, która z mężem i piątką dzieci mieszka w mieszkaniu o powierzchni 51 metrów kwadratowych. Urząd Miasta pozostał nieugięty, a argumentacja używana w korespondencji z mieszkańcami budzi nie tylko zdziwienie, ale wręcz szokuje. Czy prawo własności w Imielinie jest takie samo dla wszystkich?

 

51 metrów kwadratowych dla 7 osób. Dramat mieszkaniowy w cieniu urzędniczych decyzji w Imielinie

 

Pan Gerard to rdzenny mieszkaniec Imielina. Emerytowany górnik, który zdrowie zostawił na kopalni. Jego żona, pani Wanda, również osiągnęła już wiek emerytalny. Małżonkowie są właścicielami gruntu na Pasieczkach – tzw. ojcowizny. Jej odzyskanie wymagało od pana Gerarda wielu zabiegów, lat formalności i znaczących nakładów finansowych.

 

Działka miała być zabezpieczeniem dla ich córki, pani Moniki. Kobieta mieszka obecnie w Mysłowicach. Jej sytuacja lokalowa jest trudna – wraz z mężem wychowuje pięcioro dzieci w mieszkaniu o powierzchni 51 mkw.

 

Pasieczki w Imielinie. Własna działka, na której nie wolno budować

 

Rodzina nie oczekuje od miasta darmowego mieszkania ani zapomogi. Ludzie ci chcą jedynie móc skorzystać ze swojej własności i wybudować dom na własnym gruncie, w pobliżu domu rodziców. 

 

To rozwiązałoby ich życiowe problemy. Nowy plan zagospodarowania przestrzennego Imielina taką możliwość im jednak odbiera.

 

Plan zagospodarowania przestrzennego w Imielinie: „to nie pomoc społeczna”

 

W odpowiedziach na pytania, które w tej sprawie skierowała do urzędników redakcja „Katowice Dziś”, ze strony miejskich decydentów padły słowa, które paść nie powinny. Brzmiały wręcz szokująco. Dowiedzieliśmy się, że plan miejscowy nie jest aktem pomocy społecznej.

 

Jak nam odpisano: „Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego jest aktem prawa miejscowego i jego ustalenia muszą opierać się na przesłankach obiektywnych oraz zgodnych z przepisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.  Nie może on uwzględniać kryteriów o charakterze socjalnym, rodzinnym czy majątkowym poszczególnych osób. Indywidualna sytuacja właścicieli nieruchomości nie stanowi podstawy prawnej do zmiany przeznaczenia terenu ani do wyłączenia go z granic planu”.

 

Szczególny wydźwięk miał dla nas następujący fragment odpowiedzi: „Gmina realizuje zadania w zakresie wsparcia osób w trudnej sytuacji życiowej poprzez system pomocy społecznej, natomiast instrumenty planowania przestrzennego nie służą realizacji celów o charakterze socjalnym”.

 

Z formalnego punktu widzenia to prawda – planowanie przestrzenne rządzi się innymi prawami. Jednak w zderzeniu z sytuacją wielodzietnej rodziny, która chce jedynie zagospodarować własną działkę, takie sformułowanie odbieramy jako przejaw braku empatii. Rodzina pana Gerarda nie prosi o jałmużnę, lecz o sprawiedliwe traktowanie i prawo do dysponowania swoją nieruchomością – tak, jak mogą to robić inni mieszkańcy w okolicy.

 

Dostęp do drogi publicznej – argument, który budzi wątpliwości

 

Absurd czy coś innego? Droga, która jest, ale jej nie ma

 

Kolejną kwestią, budzącą nasze wątpliwości, jest argumentacja dotycząca dostępu do drogi publicznej. Urzędnicy w swych wyjaśnieniach wskazują na problemy z tym dostępem jako przeszkodę dla zabudowy działki pana Gerarda.

 

Na pytania o sytuację na Pasieczkach uzyskaliśmy wyjaśnienia, że pan Gerard nie ma dostępu do drogi publicznej. I zastanawiamy się, cóż to wyjaśnienie „wyjaśnia”?

 

Jest tam bowiem droga wewnętrzna, przy której powstały inne domy. Nowe – to podkreślmy. Ich mieszkańcy codziennie dojeżdżają do swoich posesji, mijając działkę pana Gerarda i jego żony. To stawia w szczególnym świetle urzędnicze wyjaśnienia: jak to możliwe, że ta sama droga służy ich sąsiadom i nie stanowi przeszkody dla mieszkaniowych inwestycji, a w przypadku gruntu Gerarda i Wandy staje się przeszkodą nie do przebycia? Rodzi to pytania o równe i transparentne kryteria stosowane przez imieliński magistrat.

 

Dlaczego inni mogą budować, a ta rodzina nie? Pytania o równe traktowanie

 

Ochrona rolnictwa czy blokada budowy? Kontrasty w Imielinie

 

W tle tej negatywnej decyzji pojawia się również argument o konieczności ochrony gruntów rolnych i walorów krajobrazowych tej części Imielina. Pan Gerard już dwa lata temu, gdy pytał w urzędzie o możliwość budowy, był zniechęcany. Usłyszał wówczas, że na tych terenach „nie ma sensu składać wniosku”. To skutecznie powstrzymało go przed działaniem w czasie, gdy inni inwestorzy uzyskiwali zgody.

 

Dziś ta rodzina ma prawo z goryczą patrzeć na argumenty o „ochronie ziemi”, widząc, co dzieje się w niedalekim sąsiedztwie. W Imielinie powstają kolejne inwestycje, a 6 grudnia otwarty został duży market sieci Lidl. Sens ma więc następujące pytanie: czy ochrona terenów zielonych dotyczy tylko wybranych, prywatnych właścicieli, podczas gdy komercyjne inwestycje nie napotykają takich barier? 

 

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że Lidl nie jest na Pasieczkach, lecz w takiej części miasta, której ze względów historycznych też się będziemy przyglądać. A swoją drogą, dobrze byłoby się także przyjrzeć ziemi należącej do radnych.

 

I kolejne pytanie o asortyment nowego marketu: czy burmistrz i jemu podległe służby zażądały, by w Lidlu mają być sprzedawane wyłącznie te ziemniaki, które wyrosły na Pasieczkach? Pytanie absurdalne? No właśnie.

 

Rodzina pana Gerarda ma prawo czuć się rozgoryczona. Ma prawo czuć się skrzywdzona. Czy urzędnicy nie powinni w sposób szczególny dbać o takich obywateli jak oni? Odpowiedź wydaje się oczywista.

 

Spór o Pasieczki trwa. To kolejny przykład po odrzuceniu 788 uwag mieszkańców

 

Sprawę kontrowersji wokół planu zagospodarowania w Imielinie śledzimy na bieżąco. Temat ten poruszaliśmy już w artykule z 12 listopada br. pt. „Imielin. 788 uwag mieszkańców odrzuconych w jeden wieczór. Czy mamy do czynienia z nierównym traktowaniem?”.

 

Pisaliśmy wówczas o burzliwej sesji Rady Miasta, podczas której masowo odrzucono uwagi mieszkańców, oraz o „uwolnieniu” pod zabudowę działek należących do osób, które nawet o to nie wnioskowały, przy jednoczesnym zablokowaniu gruntów aktywnych mieszkańców. Historia pana Gerarda jest smutną kontynuacją tego właśnie tematu.

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***