Czar prysł, a chaos narasta. Czy Chorzów pójdzie drogą Zabrza? Czy będzie wniosek o referendum?

Czar prysł, a chaos narasta. Czy Chorzów pójdzie drogą Zabrza? Czy będzie wniosek o referendum?

20 grudnia 2025 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Jeszcze niedawno Szymon Michałek był noszony na rękach. Wygrał w pierwszej turze, niosąc nadzieję na „nowy Chorzów” i kończąc erę Andrzeja Kotali. Mieszkańcy dali kredyt zaufania, licząc na koniec betonowania otuliny Parku Śląskiego i budowę upragnionego stadionu. Dziś jednak nastroje w mieście są dalekie od euforii. Zamknięta estakada, dramat lokalnych przedsiębiorców, teraz polityczny pat z budżetem i stadionowa niepewność sprawiają, że w sieci coraz śmielej pada słowo: referendum.

 

Wygrana Szymona Michałka była spektakularna. To była czerwona kartka dla poprzedniej ekipy, której grzechy – z kontrowersyjną polityką wobec deweloperów w rejonie Parku Śląskiego na czele – przelały czarę goryczy. Chorzowianie chcieli zmiany, świeżości i rozwiązywania rzeczywistych problemów miasta. Jednak polityka to nie tylko kampanijne hasła, ale przede wszystkim zarządzanie kryzysem. A problemów w Chorzowie namnożyło się w ostatnich tygodniach tyle, że ich rozwiązywaniem można by ”obdzielić” nie tylko całą kadencję, ale całą dekadę.

 

Estakada, czyli paraliż i ludzkie dramaty

 

Największym ciosem w wizerunek nowych władz i codzienne życie mieszkańców okazało się nagłe zamknięcie estakady nad Rynkiem. Decyzja, choć tłumaczona względami bezpieczeństwa, wywołała komunikacyjny armagedon. 

 

Jednak za chaosem drogowym kryje się dramat ludzi. Przedsiębiorcy, którzy przez lata prowadzili swoje biznesy w pawilonach pod estakadą, z dnia na dzień otrzymali nakaz ewakuacji. “Potraktowano nas przedmiotowo, bez planu, bez realnej pomocy” – to głosy, które do nas dotarły. Mieszkańcy w mediach społecznościowych najczęściej stają za lokalnym biznesem, zarzucając Ratuszowi brak empatii i chaotyczne działania. Władza, która miała być „blisko ludzi”, w ocenie wielu internautów, odgrodziła się od nich barierami. Czy tylko tymi drogowymi?

 

Stadion Ruchu: Sen czy polityczna pułapka?

 

Szymon Michałek wszedł do Ratusza z szalikiem Ruchu Chorzów na szyi i obietnicą budowy nowego stadionu przy Cichej 6. To był jego polityczny „game changer”. Dziś temat ten wraca jak bumerang, ale czasem można odnieść wrażenie, że entuzjazm prezydenta miesza się z coraz większym niepokojem.

 

Wnikliwi obserwatorzy życia miasta, tacy jak popularny na Facebooku profil „Max Max”, punktują obecną sytuację bezlitośnie. W internetowych analizach czytamy o zderzeniu marzeń z brutalną inżynierią finansową i polityczną. Czy miasto stać na ten obiekt? Czy obietnice mają pokrycie w budżecie? Kibice, którzy byli wyborczą armią Michała, zaczynają zadawać trudne pytania. Nie chcą już tylko wizualizacji, chcą konkretów, a te w wyniku politycznej układanki w Radzie Miasta, zaczynają się oddalać.

 

Budżet odrzucony. Prezydent traci sterowność?

 

Czarę goryczy przelała ostatnia sesja Rady Miasta. Radni odrzucili projekt budżetu zaproponowany przez prezydenta. Co godne najwyższej uwagi, przeciwko prezydentowi sprzymierzyli się radni przeciwnych obozów: KO i PiS. To w polityce samorządowej sygnał alarmowy najwyższego stopnia. Oznacza to, że Szymon Michałek nie ma za sobą stabilnej większości, a miastu grozi finansowy paraliż lub zarząd komisaryczny w kwestiach finansowych (tzw. prowizorium budżetowe).

 

Dla przeciętnego mieszkańca sygnał jest prosty: w mieście panuje bałagan. Brak uchwalonego budżetu to zagrożenie dla inwestycji, sprzątania miasta czy funkcjonowania szkół. Oczywiście jest jeszcze kilka dni do sylwestra. Ale co potem, jeśli budżetu nie będzie?

 

Widmo referendum krąży nad Śląskiem

 

Sytuacja w Chorzowie zaczyna niebezpiecznie przypominać tę z sąsiedniego Zabrza. Tam również zmiana władzy, która miała przynieść oddech ulgi, szybko przyniosła rozczarowanie. Głosy o konieczności odwołania prezydentki przekuto w faktyczne referendum. Agnieszka Rupniewska nie potrafiła się przeciwstawić krytykom i w referendum poniosła wielką klęskę. A dodajmy, że zarzuty wobec niej były miałkie. Zaś problemy, jakie napotkała obejmując urząd prezydenta – ogromne. 

 

A jak jest w Chorzowie? Już w październiku ujawniła się grupa żądająca referendum w sprawie odwołania prezydenta. W chorzowskich grupach dyskusyjnych na Facebooku temat referendum przestaje być tabu. Dynamika niezadowolenia jest ogromna.

 

– Miało być lepiej, a jest paraliż, Gdzie ta nowa jakość?, Czy Michałek panuje nad miastem? – takie pytania padają coraz częściej. Oczywiście, prezydent ma wciąż swoich zagorzałych obrońców, którzy argumentują, że „sprząta po Kotalu” i potrzebuje czasu. Pytanie tylko, czy cierpliwość chorzowian, spoglądających na zamkniętą estakadę, nie wyczerpie się szybciej, niż zakładają stratedzy z Ratusza.

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***

 

 

Fot. UM Chorzów