Kopalnia Janina miała otrzymać sprzęt za setki milionów złotych, ale Południowy Koncern Węglowy nie chce go nam pokazać
26 listopada 2025Czy sprzęt zakontraktowany za setki milionów złotych trafił do kopalni Janina Południowego Koncernu Węglowego? Kierownictwo PKW twierdzi, że tak, ale nie pozwala go zobaczyć.
***
Pod koniec października ubiegłego roku ogłoszono zawarcie umowy pomiędzy Południowym Koncernem Węglowym (dalej: PKW) a wykonawcą gigantycznego zlecenia. O tej umowie było niezwykle głośno ze względu na jej wręcz astronomiczną wartość – chodzi bowiem o około 420 milionów złotych.
W sytuacji, gdy polskie górnictwo przeżywa trudne chwile, co dotyczy również samej spółki z siedzibą w Jaworznie, taki wydatek wydaje się niemal niemożliwy do zrealizowania. A jednak okazuje się, że w tej branży wciąż operuje się tak znaczącymi kwotami. W tym wypadku mówimy o kontrakcie historycznym, właśnie ze względu na tę ogromną sumę.
420 milionów złotych z kieszeni podatnika
Ze względu na fakt, że w grę wchodzą tak potężne pieniądze, redakcja „Katowice Dziś” postanowiła bacznie przyglądać się tej sprawie. Należy bowiem z całą mocą podkreślić: PKW to nie jest prywatna firma należąca do przysłowiowego Kowalskiego czy Nowaka. To nie jest zwykła spółka prawa handlowego. Jedynym akcjonariuszem Południowego Koncernu Węglowego jest Skarb Państwa, posiadający 100% akcji.
Oznacza to wprost, że PKW należy do nas wszystkich – do podatników. Jest firmą państwową, a wszystkie decyzje podejmowane przez jej kierownictwo, w tym te finansowe, są realizowane w imieniu i za pieniądze obywateli. W tym konkretnym przypadku mówimy o kwocie około 420 milionów złotych.
Nowa technologia w kopalni Janina w Libiążu
Sprawie tego kontraktu należy przyglądać się uważnie również dlatego, że wybrano technologię, która jak dotąd nie była powszechnie stosowana w polskich kopalniach. Trudno dziś jednoznacznie wyrokować, czy sprawdzi się ona w kopalni Janina w Libiążu, dla której ten nowoczesny kompleks ścianowy zakupiono. Wierzymy, że tak się stanie i że wcześniej przeprowadzono odpowiednie eksperymenty (z pewnością o to zapytamy).
Warto jednak odnotować, że już na etapie postępowania przetargowego pojawiały się wątpliwości dotyczące niektórych rozwiązań i składowych tego potężnego urządzenia. Wątpliwości te trafiały nawet do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Ostatecznie KIO stanęła po stronie PKW, oddalając zastrzeżenia konkurentów, ale tym szczegółowym wątkiem zajmiemy się w osobnym materiale.
Czego konkretnie dotyczy zamówienie? Mowa o kompleksie ścianowym ze sterowaniem elektrohydraulicznym, który ma pracować w libiąskiej kopalni Janina. To gigantyczna maszyneria, składająca się m.in. ze 175 sztuk sekcji obudowy zmechanizowanej oraz szeregu innych maszyn i wyposażenia towarzyszącego.
Wyścig z czasem i wątpliwości co do terminów
Kontrakt podpisano z końcem października 2024 roku. W publikacjach branżowych pojawiały się informacje, że dostawa nowego kompleksu planowana jest na „przyszły rok”, co sugerowałoby termin do końca grudnia bieżącego roku. Jednak po sprawdzeniu przez nas zapisów umowy okazało się, że harmonogram wygląda nieco inaczej: pierwszy etap dostaw miał zostać zrealizowany w ciągu 12 miesięcy od jej podpisania.
Monitorowaliśmy postępy w realizacji tej umowy. Już w lecie, gdy otrzymaliśmy informację o tym, co do tamtej pory dostarczono, nasze zdziwienie było spore. Zaczęliśmy mieć uzasadnione wątpliwości, czy dostawca – konsorcjum, którego liderem jest firma Becker-Warkop – zdąży z realizacją zlecenia na czas.
Sprawa jest jasna: jeśli wykonawca by się spóźnił, PKW powinno wyciągnąć konsekwencje i naliczyć kary umowne. Umowa to umowa, a rok to wystarczająco dużo czasu na wykonanie prac. Nikt nikogo nie zmuszał do składania podpisu, o kontrakt walczyło więcej podmiotów. Skoro wybrano to konkretne konsorcjum to ma ono zadbać o terminowość. Przypomnijmy, że chodzi o setki milionów.
PKW: Sprzęt jest. Dziennikarze: Chcemy zobaczyć
Pytaliśmy o tę kwestię parokrotnie. Ostatnio, już w listopadzie, otrzymaliśmy odpowiedź z Południowego Koncernu Węglowego, że konsorcjum wywiązało się z zapisów umowy. Oznacza to, że – według zapewnień spółki – wszystko, co miało trafić do kopalni w ciągu 12 miesięcy, zostało dostarczone.
Skoro termin minął z końcem października, poprosiliśmy o możliwość naocznego zweryfikowania tego faktu. Zwróciliśmy się z prośbą o wyznaczenie terminu wizyty w miejscu składowania sprzętu, aby wykonać dokumentację zdjęciową. Chcieliśmy po prostu sprawdzić, czy kierowane do nas zapewnienia pokrywają się z rzeczywistością.
19 listopada otrzymaliśmy odpowiedź: wszystkie elementy objęte pierwszym etapem umowy zostały dostarczone zgodnie z terminami, a obecnie „znajdują się w trakcie transportu oraz rozmieszczenia”. Jednak kluczowa część odpowiedzi brzmiała następująco:
„Są to obszary, w których zgodnie z przepisami BHP i procedurami wewnętrznymi bezwzględnie mogą przebywać wyłącznie osoby upoważnione i przeszkolone. W związku z tym nie ma możliwości zorganizowania wizyty w celu wykonania dokumentacji zdjęciowej lub filmowej na terenie ZG Janina”.
Bezprecedensowa blokada informacyjna
To sytuacja bez precedensu. Dziennikarze na całym świecie przebywają w strefach walk, jako obserwatorzy uczestniczą w akcjach służb ratowniczych, wizytują wielkie place budowy, a nawet poligony wojskowe. Przedstawiciele mediów wielokrotnie bywali też w kopalniach, zjeżdżali na dół; istnieje mnóstwo reportaży, filmów i nagrań, które to potwierdzają.
Wpuszczenie dziennikarza z aparatem na teren kopalni Janina to wyłączna decyzja kierownictwa. W tym przypadku zadecydowano, że zgody nie będzie.
Nie obrażamy się. Skoro nie możemy zobaczyć, mówimy: sprawdzam.
Poprosiliśmy prezesa PKW o sporządzenie pisemnego oświadczenia, w którym stwierdza on jednoznacznie, że zapisy umowy zostały dotrzymane – czyli że wszystkie maszyny, urządzenia i podzespoły wymagane w pierwszym etapie (12 miesięcy od podpisu) fizycznie dotarły do zamawiającego.
Poprosiliśmy, by to oświadczenie, własnoręcznie podpisane przez prezesa PKW, zostało wysłane do redakcji skanem. Zaś oryginał pocztą, w zabezpieczonej kopercie, którą otworzymy w obecności notariusza.
Liczymy, że prezes PKW spełni tę prośbę.
Przypominamy – ten koncern węglowy jest własnością podatników
Warto przypomnieć, że Południowy Koncern Węglowy (PKW) z siedzibą w Jaworznie to podmiot, który wcześniej funkcjonował pod nazwą Tauron Wydobycie i był częścią grupy Tauron.
W skład koncernu wchodzą trzy zakłady górnicze: wspomniana w artykule kopalnia Janina w Libiążu, kopalnia Brzeszcze w Brzeszczach oraz kopalnia Sobieski, która, podobnie jak siedziba spółki, znajduje się w Jaworznie.
***
WAŻNY TEMAT
Czy Stany Zjednoczone są jeszcze naszym sojusznikiem?
To nie jest przewrotne czy prowokacyjne pytanie.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. MarcinCzekaj Wikimedia



