Katowice pełne murali. Ponad 100 wielkoformatowych prac zmienia miasto

Katowice pełne murali. Ponad 100 wielkoformatowych prac zmienia miasto

30 listopada 2025 Wyłączono przez administrator

Ponad 100 murali w Katowicach. Galeria sztuki pod gołym niebem. Pegazy, Korfanty i niekończąca się walka z wandalizmem.

***

 

Katowice wyrastają na jedno z najbardziej „muralowych” miast w Polsce. Na ścianach kamienic, w przejściach podziemnych i przy dużych arteriach powstają kolejne wielkoformatowe malowidła. Jest ich już ponad sto – i wciąż przybywa. Mieszkańcy mówią, że miasto dzięki nim wygląda weselej i ciekawiej. Jednocześnie pojawia się pytanie: czy to tylko modne ozdoby, czy może trwałe elementy miejskiej tożsamości?

 

Nowy mural Wojciecha Korfantego. Symbol czy dekoracja?

 

Najświeższy przykład to mural Wojciecha Korfantego odnowiony na jedno z najważniejszych rocznic: 160-lecie Katowic. Do tego czerwone pegazy autorstwa Basi Flores przy ul. Słowackiego – dzieło, o którym w ostatnich dniach głośno w mediach społecznościowych. Jedni zachwycają się energią i kolorem, inni wolą klasyczne malowidła oparte na historii miasta.

 

Muralom nikt nie odmawia oryginalności. Ale coraz częściej słychać głosy, że ta ich ilość to już pewna przesada. I nie wszystkie z nich mają taki sam walor artystyczny. Jedne zmieniają przestrzeń w lepszym kierunku, inne wprowadzają tylko krótkotrwały efekt „wow”.

 

Murale zamiast bazgrołów? Mieszkańcy widzą różnicę

 

Nikt nie tęskni za czasami, gdy przejścia podziemne czy ściany kamienic były pokryte bezsensownymi napisami i mazidłami. Zamiast nich pojawiły się murale wykonane przez artystów, często przy wsparciu mieszkańców i na skutek lokalnych inicjatyw. To ważna zmiana – bardziej cywilizowana i tańsza w utrzymaniu niż ciągłe usuwanie bazgrołów.

 

Ale murale mają też drugą stronę: jeśli nie są dobrze utrzymane, mogą szybko szarzeć, blaknąć albo stać się kolejnym tłem dla nielegalnych napisów. Widać to szczególnie w miejscach o dużym natężeniu ruchu, gdzie estetyka zmienia się szybciej niż tempo odświeżania prac.

 

Sztuka w przestrzeni publicznej. Kutz, Baildon, Sówka, a teraz… pegazy

 

Lista katowickich murali jest naprawdę imponująca. Są te inspirowane twórczością Waldemara Świerzego, są te powiązane z e-sportem (słynny mural IEM), jest Kutz na kucu i prace na Załężu powstałe podczas GraFF JAM-u. Można tu znaleźć historię miasta, popkulturę, symbolikę związaną z regionem i prace terapeutów czy młodych artystów.

 

Dla wielu mieszkańców to nie tylko ozdoby. To sposób na opowiadanie o Katowicach – miasta, które długo kojarzyło się z szarością, a dziś stawia na kolor i odważną formę. Niektóre murale stały się punktami orientacyjnymi, inne – popularnymi sceneriami zdjęć.

 

Murale w służbie edukacji. Przejścia podziemne zmieniają oblicze

 

Szczególne znaczenie mają murale, które powstały z udziałem dzieci i młodzieży – jak te przy ul. Chorzowskiej stworzone przy współpracy z Fundacją ISKIERKA i Akademią Sztuk Pięknych. To przykłady działań, które oprócz wartości artystycznej mają też funkcję edukacyjną, terapeutyczną i prewencyjną.

 

Dzięki nim miejsca wcześniej kojarzone ze zniszczonymi ścianami i nieprzyjemną atmosferą zyskały kolor, energię i nowe życie.

 

Nielegalne malunki nie zniknęły. Nadal kosztują i niszczą

 

Choć murale sprawiają, że wiele miejsc wygląda lepiej, nie rozwiązało to problemu nielegalnych napisów. Straż miejska wciąż odnotowuje wiele zgłoszeń dotyczących niszczenia elewacji i ogrodzeń sprayem czy farbami – w tym czasem obiektów zabytkowych. Usuwanie takich „dzieł” kosztuje i wymaga dodatkowych narzędzi, jak powłoki antygraffiti czy monitoring.

 

Tu wspomnijmy o aktach wandalizmu na murze okalającym klasztor franciszkanów w Panewnikach. Wulgarne rysunki pojawiły się też na stacjach drogi krzyżowej w parku na tyłach klasztoru.

 

Mieszkańcy wciąż apelują, by reagować, gdy ktoś niszczy mienie (nie zawsze pod osłoną nocy). Prawdziwy artysta – jak przypominają urzędnicy – zawsze działa legalnie i ma zgodę właściciela budynku.

 

Muralowe Katowice. Moda, potrzeba czy sposób na opowiedzenie miasta?

 

Dziś Katowice mają już własną „galerię pod gołym niebem” – zarówno realną, jak i wirtualną. Na stronie murale.katowice.eu można zobaczyć mapę wszystkich realizacji i historię każdego z nich. A nowe powstają regularnie – często dzięki mieszkańcom, którzy zgłaszają takie projekty w budżecie obywatelskim.

 

Jedno jest pewne: murale stały się trwałym elementem miejskiego krajobrazu. Ludzie je fotografują, pokazują przyjezdnym, dyskutują o nich w sieci. Nie wszystkim się podobają, ale trudno przejść obok nich obojętnie.

 

***

WAŻNY TEMAT

Czy Stany Zjednoczone są jeszcze naszym sojusznikiem?

To nie jest przewrotne czy prowokacyjne pytanie.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***

 

Fot. UMK