Chorzów chce „grubych milionów” od Parku Śląskiego – miasto domaga się pieniędzy za zieleń utrzymywaną przez podatników również z innych miast: Katowic, Siemianowic Śląskich, Sosnowca, Gliwic itd.
24 listopada 2025Chorzów żąda milionów od Parku Śląskiego. Za poprzedniego prezydenta decyzje o deweloperce a za obecnego – finansowy drenaż?
***
Władze Chorzowa, zrywając z dotychczasową tradycją, domagają się od wojewódzkiej spółki, jaką jest Park Śląski, zapłaty podatku od nieruchomości. W grę wchodzą miliony złotych.
Decyzja ta budzi kontrowersje, zwłaszcza w kontekście gigantycznych nakładów inwestycyjnych, jakie samorząd województwa ponosi na rewitalizację „Zielonych Płuc Śląska”. Za to płacą nie tylko chorzowianie, lecz także podatnicy z innych miast aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej i kraju.
Sprawę jako pierwszy nagłośnił „Dziennik Zachodni”, ujawniając, że chorzowski magistrat odrzucił wnioski Parku Śląskiego o zwolnienie z daniny. Do tej pory miasto stosowało ulgi dla terenów niekomercyjnych, uznając, że Park pełni funkcję publiczną służąc mieszkańcom Chorzowa i całego regionu. Teraz ta polityka uległa radykalnej zmianie.
Bezprecedensowe żądania finansowe
Sytuacja jest poważna, co potwierdza w wypowiedzi cytowanej przez „Dziennik Zachodni” prezes Parku Śląskiego, Paweł Bilangowski:
„To są olbrzymie pieniądze, które my jako park płacimy do miasta. To idzie naprawdę w grube miliony”.
Dziennikarze gazety zwrócili się z pytaniami do chorzowskiego urzędu. Choć odpowiedź była lakoniczna i zasłaniano się tajemnicą skarbową, urzędnicy nie zdementowali informacji o żądaniu zapłaty. Oznacza to, że środki, które mogłyby zostać przeznaczone na kolejne alejki, zieleń czy remonty zabytków (jak choćby hala Kapelusz), zasilą budżet miasta Chorzów.
Prezydent milczy, internauci nie kryją oburzenia
Uwagę zwraca również postawa prezydenta Chorzowa, Szymona Michałka. Choć jest on niezwykle aktywny w mediach społecznościowych, gdzie niemal na bieżąco relacjonuje swoje działania, w sprawie potencjalnego konfliktu z Parkiem Śląskim panuje na jego profilach cisza. Brak odniesienia się do doniesień medialnych odczytać można jako milczące potwierdzenie nowej polityki fiskalnej.
Jak to interpretować? Park Śląski ma zapłacić za realizację obietnic wyborczych prezydenta? Przypomnijmy, że obiecał on budowę nowego stadionu Ruchu. To, że klub potrzebuje miejsca, gdzie może trenować i rozgrywać mecze, to rzecz bez dyskusji. Problem w tym, że albo się ma pieniądze na wielomilionową inwestycję, albo się ich nie ma.
W sieci wrze. Internauta posługujący się pseudonimem „Max Max”, znany z punktowania chorzowskich władz (m.in. w kwestii zamknięcia estakady nad rynkiem), nie przebiera w słowach, nazywając działania miasta „szczytem chamstwa”.
„Chorzów oczekuje, że mieszkańcy całego województwa będą remontować park, z którego chorzowianie są tak dumni, a potem jeszcze województwo ma za ten park zapłacić podatek do miasta – kompletny absurd” – czytamy w komentarzu internauty, który “publicystycznie” zauważa, że Katowice nie pobierają podatków od parku Kościuszki czy Doliny Trzech Stawów, mimo że służą one wszystkim:
“Ciekawe że Katowice nie pobierają podatku od Parku Kościuszki czy 3 Stawów…” PS: podatki z działalności w Parku miasto normalnie ma płacone! Lecz branie za zieleń to jest działanie na szkodę Parku !!!”.
Widmo przeszłości: Czy Katowice znów upomną się o Park?
Obecna sytuacja przywołuje echa głośnego konfliktu z 2018 roku. Wówczas prezydent Katowic Marcin Krupa, zaproponował włączenie Parku Śląskiego w granice administracyjne Katowic.
W tamtym czasie dyskutowano o „zrzutce” sąsiednich miast na utrzymanie parku (Katowice miały dawać 2 mln zł, Chorzów 1 mln zł, Siemianowice 0,5 mln zł). W tle toczył się ostry spór o dopuszczenie zabudowy deweloperskiej w otulinie Parku – decyzje wydawane przez ówczesne władze Chorzowa wywołały masowe protesty mieszkańców, w które najliczniej zaangażowali się katowiczanie oraz lokalne rady dzielnic z Katowic, obawiające się paraliżu komunikacyjnego na ulicach przylegających do parku, a znajdujących się już w Katowicach. Zdjęcie przypomina jeden z organizowanych wówczas protestów.
Dziś, gdy Chorzów wyciąga rękę po pieniądze od Parku, tamte argumenty o zmianie granic administracyjnych mogą powrócić ze zdwojoną siłą.
Miliardy na inwestycje, a miasto wystawia rachunek
Paradoks sytuacji polega na tym, że Park Śląski przeżywa właśnie swój renesans – ale nie za pieniądze Chorzowa. To Samorząd Województwa Śląskiego inwestuje tu gigantyczne kwoty.
Wystarczy spojrzeć na efekty: zmodernizowana kolejka „Elka” z nowymi odcinkami, czy nowo otwarte kąpielisko „Fala”, które stało się jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce.
Cały czas w trwają intensywne prace nad zielenią i infrastrukturą. Park odzyskuje blask dzięki środkom wojewódzkim, czyli podatkom mieszkańców całego regionu (a nawet kraju).
Pobieranie w tym momencie przez Chorzów dodatkowego „haraczu” za to, że województwo wyręcza miasto w utrzymaniu terenów zielonych, wydaje się działaniem na szkodę samej idei Parku. Choć plany przejęcia parkowych terenów przez Metropolię się nie ziściły, to właśnie samorząd wojewódzki jest gwarantem rozwoju tego miejsca. Nowa polityka podatkowa Chorzowa z pewnością temu nie służy.
***
WAŻNY TEMAT
Czy Stany Zjednoczone są jeszcze naszym sojusznikiem?
To nie jest przewrotne czy prowokacyjne pytanie.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Stowarzyszenie Nasz Park


