Nowe prawo wymusi na sklepach wzrost cen.

Nowe prawo wymusi na sklepach wzrost cen.

14 września 2025 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Za dwa tygodnie zacznie obowiązywać nowe prawo. Szykujmy się na wzrost cen w sklepach. Skarpetki i majtki – po użyciu do zwrotu.

***

 

System kaucyjny w Polsce. Ceny w sklepach wzrosną, bo muszą

 

Już za kilkanaście dni wszyscy kupujący w Polsce będą musieli płacić dodatkowe pieniądze za każdą butelkę i puszkę kupioną w sklepie (o skarpetkach i majtkach – w dalszej części tekstu). Rządzący przekonują, że system kaucyjny nie spowoduje wzrostu cen, bo kaucję można odzyskać. Jednak rzeczywistość wygląda inaczej – towary podrożeją. Wręcz nie ma możliwości, aby było inaczej.

 

Na czym polega system kaucyjny

 

Mechanizm jest prosty. Kupując napój w butelce lub puszce, zapłacimy nie tylko za sam produkt, lecz także dodatkową kwotę – kaucję. Wyniesie ona 50 groszy w przypadku butelek plastikowych do trzech litrów i puszek do jednego litra oraz złotówkę w przypadku szklanych butelek wielokrotnego użytku do półtora litra. Pieniądze odzyskamy, gdy zwrócimy opakowanie do sklepu lub specjalnego automatu.

 

Od 1 października 2025 roku system obejmie całą Polskę. To rozwiązanie dobrze znane z Niemiec, Litwy czy Skandynawii, gdzie znacząco zwiększyło poziom recyklingu. Polska idzie tą samą drogą, ale – jak pokazują doświadczenia innych państw – nie unikniemy poważnych kosztów i kłopotów organizacyjnych.

 

Kaucja zwrotna, koszty nie

 

Rząd zapewnia, że za napój w butelce czy puszcze zapłacimy tyle samo, co teraz. Na półkach będą ceny bez kaucji. Kaucja – dopiero na paragonie w kasie. Rząd zapewnia również, że ceny napojów nie wzrosną, gdyż kaucję każdy klient może odzyskać. Tyle że sam zwrot kaucji to tylko część całego systemu. 

 

Aby ten system działał, potrzebna jest skomplikowana infrastruktura: automaty, transport, magazynowanie, obsługa administracyjna. To są koszty realne i nieodwracalne, których nikt nie zwróci. Muszą one zostać wliczone w ceny towarów, a więc w praktyce zapłacą je konsumenci.

 

Pośrednie koszty systemu kaucyjnego

 

Największym problemem nie jest sama kaucja, lecz pośrednie koszty, które pojawią się od pierwszego dnia działania systemu. Sklepy będą musiały inwestować w automaty do przyjmowania opakowań. 

 

Każde takie urządzenie kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, a jego serwisowanie i opróżnianie generuje stałe wydatki. W wielu placówkach konieczna będzie przebudowa przestrzeni, bo butelkomat musi gdzieś stanąć, a to oznacza koszty remontów i utratę części powierzchni handlowej.

 

Puste butelki i puszki trzeba będzie regularnie wywozić z tysięcy sklepów do centrów logistycznych i zakładów recyklingu. Opakowania zajmują znacznie więcej miejsca niż pełne napoje, więc transport będzie kosztowny i uciążliwy. Sklepy muszą też przygotować przestrzeń na przechowywanie zapełnionych worków, co w szczególności w małych placówkach będzie poważnym problemem.

 

Do tego dochodzi dodatkowa obsługa administracyjna. Personel będzie musiał przyjmować opakowania ręcznie tam, gdzie nie ma automatów, prowadzić dokumentację i rozliczać się z operatorami systemu. Każda taka czynność to dodatkowy czas pracy i dodatkowy koszt. Nawet reklamacje – gdy automat nie przyjmie nietypowej butelki – obciążą sklep i jego pracowników.

 

Kto zapłaci za koszty

 

Operatorzy systemu będą finansować się z opłat producentów, niezwróconych kaucji i sprzedaży surowców wtórnych. Często będą też wspierać sklepy, pokrywając część kosztów transportu czy obsługi ręcznego odbioru. Ale to wsparcie nie oznacza, że ktoś poniesie te koszty „za darmo”. W rzeczywistości producenci doliczą je do cen napojów, a sklepy – do cen w swoich cennikach.

 

W efekcie konsumenci zobaczą w sklepach systematyczny wzrost cen. Zapewne nie będzie to nagła podwyżka o złotówkę od butelki, lecz proces rozłożony w czasie – kilka groszy tu, kilkanaście groszy tam. Jednak w skali rynku, liczonego w miliardach sprzedanych opakowań, przełoży się to na ogromne pieniądze wyciągnięte z kieszeni klientów.

 

Małe sklepy w trudnej sytuacji

 

System kaucyjny szczególnie uderzy w małe sklepy osiedlowe. Teoretycznie nie muszą one przyjmować wszystkich opakowań, ale wielu właścicieli zdecyduje się do systemu przystąpić, aby nie stracić klientów. To będzie oznaczało dla nich ogromne obciążenie. 

 

Małe sklepy nie mają miejsca na automaty ani na magazynowanie setek pustych butelek. Obsługa zwrotów ręcznie zajmie pracownikom czas, a odbiory będą musiały być organizowane częściej niż w dużych marketach. To wszystko pogorszy konkurencyjność osiedlowych placówek wobec sieci handlowych.

 

Problemy klientów

 

Klienci muszą się przygotować na nowe obowiązki. Puste butelki i puszki trzeba będzie gromadzić w domu i oddawać hurtowo przy okazji większych zakupów. Na początku systemu wiele osób spotka się z odmową – automat nie przyjmie opakowania, które nie ma odpowiedniego oznaczenia albo jest nietypowe. Do czasu, aż wszystkie produkty będą objęte systemem, nieuniknione będą nieporozumienia i reklamacje.

 

Kto zyska na nieoddanych butelkach i puszkach?

 

Ważnym, a często pomijanym wątkiem są opakowania, które nie wrócą do systemu. Wystarczy, że butelka zostanie mocno uszkodzona, zgnieciona lub pozbawiona oznaczenia systemowego, a automat jej nie przyjmie. W takiej sytuacji konsument traci kaucję, a pieniądze pozostają w systemie. Formalnie trafiają one do operatorów i sklepów, a w efekcie powiększają przychody, od których trzeba odprowadzić podatek. Grosz do grosza, i państwo zyskuje dodatkowe wpływy. To mechanizm, w którym każda nieoddana lub odrzucona butelka oznacza realny zysk dla systemu i budżetu państwa, a stratę dla klienta.

 

Zwrot nie zawsze oznacza ponowne użycie

 

Warto wyjaśnić, co dzieje się z opakowaniami, które oddajemy w systemie kaucyjnym. Szklane butelki wielokrotnego użytku faktycznie wracają do producenta, są myte i ponownie napełniane. To jedyny rodzaj opakowań, który jest wykorzystywany ponownie. Natomiast plastikowe butelki PET i puszki aluminiowe trafiają do recyklingu. To oznacza, że są niszczone w procesie przetwarzania, a odzyskany z nich surowiec służy do produkcji nowych opakowań lub innych wyrobów. Zwrot kaucji nie oznacza więc, że dana butelka czy puszka wróci na półkę w sklepie w tej samej postaci – jedynie, że jej materiał nie zostanie zmarnowany.

 

Szczytne cele i szara rzeczywistość

 

System kaucyjny ma szczytne cele ekologiczne i niewątpliwie przyczyni się do poprawy recyklingu w Polsce. Jednak jego wdrożenie oznacza ogromne koszty logistyczne i administracyjne, które zostaną przerzucone na sklepy, producentów i w końcu – na konsumentów. Choć oficjalnie ceny nie mają wzrosnąć, bo kaucja jest zwrotna, w rzeczywistości napoje i tak będą droższe. To efekt właśnie pośrednich kosztów, o których mówi się znacznie ciszej niż o samych zaletach systemu.

 

Ekologia a koszty systemu

 

System kaucyjny przedstawiany jest jako rozwiązanie proekologiczne, które ma zwiększyć poziom recyklingu i zmniejszyć ilość odpadów w przestrzeni publicznej. Jednak analiza pokazuje, że jego funkcjonowanie wiąże się z ogromnymi kosztami i dodatkowymi obowiązkami – zarówno dla sklepów, jak i dla konsumentów. Trudno nie zadać pytania, czy bilans ekologiczny okaże się rzeczywiście dodatni.

 

Trudno też nie zauważyć, że uruchamia się system, który w dużej mierze dubluje istniejące rozwiązania i wymaga kolejnych nakładów. Może się więc okazać, że ekologiczne korzyści z wyższej zbiórki plastiku i puszek zostaną zniwelowane przez koszty logistyczne, energetyczne i finansowe całego przedsięwzięcia.

 

Czy naprawdę potrzebny jest nowy system?

 

Na każdym podwórku, na każdej ulicy, w miastach i na wsiach stoją już wielkie pojemniki do segregacji odpadów. Od lat uczono nas, by butelki plastikowe zgniatać, żeby zajmowały mniej miejsca, i wyrzucać je do specjalnych żółtych koszy. 

 

Wprowadzano kolejne – drogie – “udogodnienia” (a może utrudnienia?): nowe śmieciarki z kilkoma komorami, oddzielne dla plastiku, szkła i papieru. Budowano zakłady segregacji, które miały usprawniać recykling. Wszystko to kosztowało ogromne pieniądze i stało się częścią naszej codziennej rzeczywistości.

 

I nagle wprowadza się system kaucyjny, jakby tego wszystkiego wcześniej nie było. Można odnieść wrażenie, że cała dotychczasowa infrastruktura – pojemniki, śmieciarki, sortownie – nagle staje się niewystarczająca albo wręcz zbędna. 

 

Czy to nie jest ogromne marnotrawstwo? A może się mylimy? System kaucyjny ma działać równolegle do segregacji i nie tyle zastępuje dotychczasowe rozwiązania, ile dodaje nowe. Tyle że dodaje także kolejne koszty, które ostatecznie poniesiemy wszyscy. 

 

Skarpetki i majtki do zwrotu

 

Jednocześnie nakłada się na nas nowe obowiązki w zakresie segregacji. Na przykład ubrań i innych tekstyliów. 

 

Już dziś majtki i skarpetki powinniśmy zwracać po ich użyciu. To przecież nie żart, choć tak brzmi. Kiedy pojemniki na stare ciuchy zostaną zastąpione przez “ciuchomaty” w sklepach? I czy kupując majtki również zapłacimy kaucję?

 

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

*** *** ***

Ważny temat. Warto przeczytać

 

*** *** ***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.

***