Czy Hołownia szantażuje Tuska?

Czy Hołownia szantażuje Tuska?

16 września 2025 Wyłączono przez administrator

Kulisy zmian na szczycie. 

***

 

Według bardzo dobrze poinformowanego źródła na zamkniętym spotkaniu Szymon Hołownia miał zagrozić Donaldowi Tuskowi wyjściem z koalicji. W tle jest piątkowe głosowanie w Sejmie (i jutrzejsze w Senacie) nad wyborem nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Zostać ma nim Mariusz Haładyj, którego premier rządu PiS Mateusz Morawiecki powołał w 2019 roku na szefa Prokuratorii Generalnej. To jest bardzo ważne, dlatego że Prokuratoria Generalna stanowi rodzaj przeciwieństwa Najwyższej Izby Kontroli wychwytującej afery. Do tego wątku powrócimy.

 

Spotkanie (dokładnej daty nie znamy) przebiegało w bardzo nerwowej atmosferze. Hołownia opuścił je, gdy Tusk odrzucił kandydaturę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera. Wcześniej miał powiedzieć: “Nie ma koalicji”. Sytuację ratował Władysław Kosiniak-Kamysz. Wyszedł za Hołownią na korytarz i przyprowadził go z powrotem.

 

Szymon Hołownia stoi na czele swojej formacji Polska 2050. Pamiętajmy, że pełna nazwa tej partii to Polska 2050 Szymona Hołowni. Trochę jak Ruch Palikota. Wiceprzewodniczącą tej partii jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, będąca ministrem funduszy i polityki regionalnej. Jeszcze niedawno mówiło się o niej, że awansuje na wicepremiera rządu. Ale zaszkodziła jej afera z rozdawaniem dotacji z KPO (Krajowy Plan Odbudowy to miliardy euro wsparcia dla przedsiębiorców, którzy ucierpieli na skutek pandemii). Dotacje te przyznano na przykład firmie prowadzącej klub dla swingersów, na zakup jachtów czy inne kontrowersyjne cele. I mało brakowało, a wiceprzewodnicząca Polski 2050 przestałaby być ministrem.

 

Hołownia kontra Banaś. Walka o stanowisko prezesa NIK

 

Mimo tej afery i mimo dramatycznie słabego wyniku samego Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich ten były gwiazdor telewizyjny walczy o utrzymanie swojej słabnącej pozycji. Na spotkaniu z Donaldem Tuskiem miał zagrozić wyjściem z koalicji. Ostatecznie zgodził się na to, by Pełczyńska-Nałęcz nie została wicepremierką rządu. Zamiast tego zażądał dla Polski 2050 stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

 

Kadencja Mariana Banasia właśnie upłynęła. Można go było wybrać na kolejne sześć lat. I tak właśnie zamierzał postąpić premier. Marian Banaś bowiem dał się poznać jako bezkompromisowy tropiciel afer, państwowiec, który w głębokim poważaniu ma partyjne szyldy. Został przecież prezesem Najwyższej Izby Kontroli z nadania Prawa i Sprawiedliwości. Ale gdy okazało się, że za rządów ekipy Jarosława Kaczyńskiego dochodzi do wielu nieprawidłowości i wybuchają afery, nie pozostał bierny. Najwyższa Izba prowadziła kontrole i ujawniała skandale. Jednym z największych jest afera GetBack. Tysiące Polaków straciły swoje oszczędności, a prokuratura oraz Komisja Nadzoru Finansowego nie reagowały na to w sposób właściwy.

 

Hołownia był jednak przeciwny pozostawieniu Banasia na tym stanowisku. Domagał się, by wybrano nowego prezesa NIK. Zażądał początkowo, by został nim Jacek Kozłowski. Osoba ta jest dziś wiceprezesem Najwyższej Izby i trafiła tam właśnie z nadania Polski 2050. Ale Kozłowski, który przez wiele lat politycznie współpracował z Tuskiem (KLD, UW, PO), w 2018 roku oskarżył PO o „ustawkę” podczas wyborów wewnętrznych w Warszawie. Następnie, podczas wyborów prezydenta Warszawy w 2018 roku, nie poparł Trzaskowskiego, lecz niezależnego kandydata Jacka Wojciechowicza. Nic więc dziwnego, że Donald Tusk nie wyraził zgody na nominację Kozłowskiego.

 

I wtedy Szymon Hołownia wskazał Mariusza Haładyja. Ten za czasów PiS został szefem Prokuratorii Generalnej, a wcześniej był wiceministrem w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Hołownia stwierdził, że jeśli rządząca koalicja nie będzie głosowała za tą kandydaturą, to Polska 2050 opuści rząd i opuści koalicję. Donald Tusk musiał wyrazić zgodę. W Sejmie odbyło się przedziwne głosowanie. Aby nie utrudniać Haładyjowi drogi do gabinetu prezesa NIK Jarosław Kaczyński wycofał pisowskiego kontrkandydata.

 

Kim jest Mariusz Haładyj? Doradca Morawieckiego i kandydat na szefa NIK

 

Sylwetkę Mariusza Haładyja w ostatnich dniach przypomniało wielu dziennikarzy. To, co robił jako jej szef, ważniejsze jest od tego, że do Prokuratorii Generalnej trafił dzięki premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Z e-maili Michała Dworczyka, byłego szefa Kancelarii Premiera Mateusza Morawieckiego, wiemy, że Haładyj doradzał premierowi, jak bronić się przed ewentualnymi pozwami obywateli za złamanie ich praw w czasie pandemii. Przypomnijmy zakazy wychodzenia na ulicę, siadania na ławce w parku, odwiedzania cmentarzy. 

 

W Bydgoszczy była następująca sytuacja: kilku kierowców podjechało do samoobsługowej ręcznej myjni samochodowej, by umyć swoje auta. Zauważył to patrol policji. Na miejsce wezwano Żandarmerię Wojskową. Policyjny radiowóz zablokował wjazd na myjnię, a auto Żandarmerii wyjazd. Tych, którzy już myli auta, ukarano mandatami, zaś kierowcy, którzy czekali w kolejce, otrzymali pouczenia.

 

Takich historii, w które dziś trudno uwierzyć, były wtedy setki. Na rowerzystę jadącego bulwarem Kurlandzkim w Krakowie nałożono 12 000 zł grzywny za to, że ośmielił się wyjechać na miasto. Ale były również i inne działania. Policji kazano spacyfikować demonstrację przedsiębiorców. Użyto wobec nich gazu, a wielu zatrzymano. Przy czym demonstracja była legalna, działania policji nie.

 

Czy Hołownia powinien mieć wpływ na NIK? Wątpliwości z przeszłości lidera Polski 2050

 

Czy ktoś, kto doradzał, jak się w przyszłości się bronić, gdyby Skarb Państwa został pozwany za nielegalne działania, może być dobrym szefem instytucji tropiącej nielegalne działania państwa? Tym bardziej, że Prokuratoria Generalna to swoisty “adwokat” państwa i na swój sposób przeciwieństwo NIK. Gdy ludzie sądzą się z instytucjami państwowymi o odszkodowania za decyzje niezgodne z prawem, to interesów Skarbu Państwa broni właśnie Prokuratoria Generalna. W sądzie pojawia się jej przedstawiciel i walczy o to, by odszkodowania nie było.

 

I czy Szymon Hołownia powinien mieć wpływ na obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli? W 2020 roku startował w wyborach na prezydenta RP. Sprawozdanie finansowe z tamtej kampanii wyborczej zostało przez PKW odrzucone. Wykryte przez PKW uchybienia były bardzo poważne, jak choćby przyjmowanie wpłat już po dniu wyborów albo od osób, co do których nie było wiadomo, czy są obywatelami polskimi. Komitet Hołowni domagał się unieważnienia uchwały PKW, ale Sąd Najwyższy odrzucił tę skargę.

 

Jest jeszcze jedna sprawa, nawet bardziej istotna. Chodzi o to, kto finansował kampanię wyborczą Hołowni w wyborach prezydenckich w 2020 r. Przecież wywiad z nim, który ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” (publikacja 8.12.2019 r.), zaczynał się od następującego stwierdzenia: „Hołownia: Wystartuję bez przelewu od prezesa”. 

 

Zaś “Gazecie Wyborczej” (publikacja 21.12.2019 r.) obecny marszałek Sejmu mówił: “Moje kandydowanie nie ma nic wspólnego z finansami moich fundacji. Natomiast głęboko wierzę, że i tu wypali podobny mechanizm. Finansowanie społecznościowe przywraca ludziom sprawczość, ale ustawia też politykę na właściwym miejscu: mam nadzieję, że będę kiedyś miał okazję zapytać moich głównych partyjnych konkurentów: a bez przelewu od przewodniczącego czy prezesa – potraficie?”

 

Afera GetBack i finansowanie kampanii Hołowni

 

To były bardzo ważne stwierdzenia, ponieważ na liście osób, które dokonały wpłat na kampanię wyborczą Hołowni (dokumentacja złożona w PKW), znalazł się Paweł Gieryński. Polskie Radio 16 maja 2020 informowało: „Wybory prezydenckie. Znani biznesmeni finansują kampanię Szymona Hołowni (…) Z kolei 39 tys. zł wpłacił Paweł Gieryński, obecny właściciel GetBacku. O przedsiębiorstwie głośno zrobiło się dwa lata temu, gdy wybuchła afera GetBack. Akcjonariusze stracili wówczas ok. 2 mld zł”.

 

W tym kontekście koniecznie trzeba wspomnieć o konferencji prasowej, która odbyła się w siedzibie NIK w lipcu tego roku. Prezes Marian Banaś informował wtedy o wynikach kontroli związanej z aferą GetBack.

 

W oficjalnej informacji NIK czytamy: „NIK zwraca uwagę, że do dzisiaj „afera GetBack” nie została wyjaśniona, choć w sprawie jest ponad 9 tys. osób pokrzywdzonych. KNF, prokuratura i sądy nie dokonały ustalenia wartości portfeli wierzytelności, aktywów spółki, w tym certyfikatów inwestycyjnych, jak również nie zbadano rzetelności składanych przez spółkę sprawozdań finansowych pomimo posiadanych uprawnień. Prokuratura nie wyjaśniła do chwili obecnej w sposób merytoryczny przyczyn, przebiegu i skutków „afery GetBack” oraz nie wskazała osób odpowiedzialnych za utratę środków przez wierzycieli, w tym obligatariuszy niezabezpieczonych”.

 

Na tę konferencję zaproszono również tych, którzy stracili pieniądze, nierzadko oszczędności całego życia. Opowiadali o tragediach, jakie ich spotkały. I nie chodziło tylko o utracone pieniądze. Niektórzy stracili bliskich.

 

Śledztwo prokuratury i zmiana na szczycie NIK

 

Wkrótce po tej konferencji prokuratura wykonała zadziwiające ruchy. Zaczęła badać, czy kontrolerzy NIK nie popełnili przestępstwa, badając rolę prokuratury w aferze GetBack. Śledztwo prowadzono w kierunku nadużycia uprawnień kontrolerów, a polegać to miało na „naruszeniu obowiązku tajemnicy kontrolerskiej oraz ujawnieniu bez zgody prokuratora informacji z postępowania przygotowawczego”.

 

Niedawno prezes Banaś spotkał się z Waldemarem Żurkiem, obecnym ministrem sprawiedliwości. Po spotkaniu prezes NIK powiedział: „Pan minister potwierdził, że zrobi wszystko, aby ta sprawa została naprawdę wyjaśniona, a ludzie w przyszłości odzyskali przynajmniej część swoich pieniędzy”.

 

Raz jeszcze przypomnijmy, że Mariana Banasia zastąpić ma Mariusz Haładyj, rekomendowany przez Szymona Hołownię, którego kandydaturę w 2020 roku wsparł ówczesny właściciel GetBack. To zaś o aferze GetBack czytamy na „Polska 2050 Szymon Hołownia” (wpis na oficjalnym profilu na Facebooku „grupy członków i sympatyków Ruchu”, zamieszczony 7 września):

 

„Najwyższa Izba Kontroli przygotowała zawiadomienie do prokuratury dotyczące afery GetBack, obejmujące 21 osób, w tym czołowych polityków PiS, prokuratorów, sędziego oraz urzędników nadzorujących rynek finansowy. Jak nieoficjalnie ustaliło RMF FM, dokument jest już gotowy i ma zostać przekazany Prokuratorowi Generalnemu…”

 

Autor: Mateusz Cieślak

 

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

*** *** ***

Ważny temat. Warto przeczytać

 

*** *** ***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.

***