Burza wokół partnerów podzieliła środowiska planujące obecność na Marszu Równości w Katowicach.

Burza wokół partnerów podzieliła środowiska planujące obecność na Marszu Równości w Katowicach.

7 września 2025 Wyłączono przez administrator

Tęcza w cieniu kontrowersji. Sprawa palestyńska a ruch LGBT.

***

 

W sobotę, 6 września, ulicami Katowic przeszedł 9. Marsz Równości. Jednak tegoroczne święto społeczności LGBTQIAP+ (dlaczego taki skrót – wyjaśniamy niżej) odbyło się w atmosferze gorącego sporu. Podzielił on samych organizatorów i sympatyków ruchu. Poszło o partnerów (być może sponsorów – tego wprost organizatorzy nie wyjaśnili) – międzynarodowe korporacje oskarżane o wspieranie Izraela a nawet konfliktu w Strefie Gazy. Pytania o granice kompromisu, „pinkwashing” i solidarność zdominowały atmosferę towarzyszącą wydarzeniu, spychając na dalszy plan tradycyjnych ideologicznych przeciwników marszu (środowiska prawicy). Dodajmy: “pinkwashing” to termin oznaczający działania firm, instytucji czy państw, które wykorzystują wsparcie dla osób LGBTQ+ do poprawy swojego wizerunku – przy jednoczesnym ukrywaniu lub odwracaniu uwagi od innych, kontrowersyjnych działań.

 

Konflikt wartości w sercu tęczy

 

Kilka dni przed marszem w mediach społecznościowych zawrzało. Aktywiści z kolektywu „Katowice dla Palestyny” opublikowali oświadczenie, w którym wskazali, że wśród partnerów (sponsorów?) marszu znajdują się firmy, których działalność budzi poważne wątpliwości etyczne. Chodziło m.in. o globalny bank, któremu zarzuca się finansowanie firm zaangażowanych w budowę izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu, duży koncern energetyczny oskarżany o destrukcyjną dla środowiska działalność oraz dwie korporacje z branży technologicznej i automatyki przemysłowej, powiązane z sektorem zbrojeniowym.

 

Informacja ta wywołała falę oburzenia. W internecie pojawiło się szereg komentarzy, w których uczestnicy i sympatycy ruchu LGBT… wyrażali swoje rozczarowanie i gniew. „Czy sponsorzy będą prowadzić pokazy zbrodni wojennych?” – pytał ironicznie jeden z internautów. Inny dosadnie stwierdził: „To żaden marsz równości tylko MARSZ WYBIELANIA LUDOBÓJCZYCH KORPORACJI TĘCZĄ!”. Emocje sięgnęły zenitu, a oskarżenia o pinkwashing stało się jednym z głównych zarzutów wobec organizatorów.

 

Bojkot i pęknięcie w sojuszu

 

Doszło nawet do rozłamu wśród organizatorów. Śląska Manifa oraz Śląsk Przegięty, tradycyjni partnerzy wydarzenia, ogłosiły, że są „zdruzgotane” informacjami o partnerach i wycofują się z roli współorganizatorów: „Stanowczo protestujemy wobec przyjmowania środków finansowych od firm, które są współodpowiedzialne za okrutne zbrodnie! Nie zgadzamy się na pinkwashing!”. 

 

Podobną decyzję podjęła Partia Razem. „W Palestynie codziennie giną dziesiątki ludzi, również osoby LGBTQIA+, a my nie możemy wydawać na to cichego pozwolenia” – argumentowano w komunikacie, podkreślając, że „równość to przede wszystkim wolność, a ten marsz pośrednio wspiera zniewolenie całego narodu”.

 

Ostatecznie, pod wpływem presji, logotypy kontrowersyjnych firm zniknęły z oficjalnych materiałów marszu, a Śląska Manifa zdecydowała się dołączyć do przemarszu, choć już nie w roli współorganizatora. Mimo to pęknięcie stało się faktem, a część środowiska, w tym osoby związane z Partią Razem, spotkały się na placu Miarki w Katowicach.

 

Organizatorzy odpowiadają: „To wyrok wydany bez procesu”

 

Główny organizator marszu, Stowarzyszenie Tęczówka, znalazło się w ogniu krytyki. W obszernej odpowiedzi na zarzuty przyznało ono, że nie sprawdzono w pełni struktur właścicielskich wszystkich firm, których sieci pracownicze zgłosiły się do udziału. „Bierzemy to na siebie” – zadeklarowali.

 

Jednocześnie Tęczówka podkreśliła, że marsz nie był „na sprzedaż”, a w wydarzeniu miały brać udział nie zarządy korporacji, lecz ich pracownicy – osoby LGBT+ i sojusznicy, którzy na co dzień walczą o swoje prawa w miejscu pracy. Organizatorzy wyrazili ból i zmęczenie „nagonką”, która ich zdaniem była „wyrokiem wydanym bez procesu”. „Nie było miejsca na rozmowę, na weryfikację faktów (…). Zamiast tego od razu pojawiły się pochopne i krzywdzące oskarżenia” – czytamy w oświadczeniu. Skutkiem afery było wycofanie się z marszu pracowników oskarżanych firm, którzy obawiali się o swoje bezpieczeństwo, co zdaniem Tęczówki „rozbija wspólnotę, którą budowaliśmy przez lata”.

 

Gdzie postawić granicę etycznego sojuszu?

 

Spór, który wybrzmiał w Katowicach, jest odbiciem szerszego dylematu, przed którym stają ruchy społeczne na całym świecie. Gdzie leży granica kompromisu w przyjmowaniu wsparcia od korporacji? 

 

Katowicka burza otwiera też szersze pole do refleksji nad konsekwencją w stosowaniu etycznych standardów. Czy możemy czasami “zawiesić je na kołku”? Podczas gdy głosy potępienia skupiły się na firmach mających rzekomy (lub rzeczywisty) wpływ na to dzieje się w Gazie, wiele innych korporacji jest wolnych od takiej krytyki. Przykładowo, popularna sieć handlowa, w której sklepach zakupy masowo robią mieszkańcy Śląska i Zagłębia, nigdy nie wycofała się z Rosji po jej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. ciągle płaci tam podatki i pośrednio wspiera machinę wojenną Kremla. To rodzi pytanie, czy możliwa jest dziś jakakolwiek współpraca z wielkim biznesem bez ryzyka uwikłania w etycznie wątpliwe działania i gdzie aktywiści powinni stawiać granice takiej współpracy.

 

Warto również pamiętać, że sytuacja w samym Izraelu nie jest czarno-biała. Działania rządu Benjamina Netanjahu spotykają się z potężnym sprzeciwem wewnątrz samego społeczeństwa izraelskiego. Liczni – dzielni intelektualiści, politycy i obywatele – odważnie i głośno krytykują politykę władz, organizując masowe protesty. To dowód na to, że działania rządu nie mogą być utożsamiane z całym społeczeństwem Izraela.

 

Marsz Równości ostatecznie przeszedł ulicami Katowic. Był jednak inny niż poprzednie – odbywał się w cieniu tragedii setek tysięcy Palestyńczyków. Towarzyszył mu spór o fundamentalne pytania o tożsamość i wartości ruchu, który w swojej nazwie od lat niesie hasła równości i solidarności ze wszystkimi wykluczonymi.

 

Komentarz redakcyjny: Tęczowy dylemat

 

Tegoroczny Marsz Równości w Katowicach pokazał, że promując jakieś idee i wartości nie wolno zamykać się w wewnętrznej bańce, pomijając szerszy kontekst. I nie chodzi tylko o to, czy tęczowa flaga może powiewać obok logo korporacji, której działalność, choćby pośrednio, wiąże się z cierpieniem innych? Chodzi również o konsekwencje tych działań. Czy to nie jest “zmiękczanie” presji na tych, którzy mogliby mieć wpływ na rząd Izraela? Niech organizatorzy Marszu Równości w Katowicach zastanowią się nad tym.

 

Z pewnością zrozumiałe było oburzenie i poczucie zdrady części tęczowych aktywistów, dla których solidarność z uciskanymi – czy to w Strefie Gazy, czy gdziekolwiek indziej – jest fundamentem walki o prawa człowieka. Dla nich sojusz z firmami współpracującymi z państwem prowadzącym zbrodnicze działania to zaprzeczenie idei ruchu. Zrozumiała jest jednak postawa organizatorów, którzy szukają wsparcia, gdzie tylko mogą, a w pracownikach korporacji widzą sojuszników, a nie wrogów. 

 

Ich również warto zrozumieć. Żyjemy w świecie globalnych powiązań, gdzie niemal każda duża firma ma na koncie etyczne grzechy. Z drugiej jednak strony bezkrytyczne przyjmowanie każdego wsparcia jest mocno ryzykowne. Z pewnością zawsze trzeba weryfikować tych, od których otrzymuje się wsparcie.

 

Spór o sponsorów Marszu Równości może przynieść coś dobrego. Może zmusić całe środowisko do wypracowania bardziej świadomych i transparentnych zasad współpracy z biznesem. 

 

Czym jest LGBTQIAP+?

 

Skrót ten wywodzi się z wcześniejszego LGBT. Oznacza on: lesbijki, gejów, osoby biseksualne, transpłciowe, queer, interpłciowe, aseksualne, panseksualne oraz inne tożsamości płciowe i orientacje seksualne, symbolizowane przez „+”. Jego celem jest jak najszersze reprezentowanie różnorodności społeczności osób nieheteroseksualnych.

 

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

*** *** ***

Ważny temat. Warto przeczytać

 

*** *** ***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.

***