Rozsierdzili ich politycy.
28 sierpnia 2025Związkowcy jadą do Warszawy rozsierdzeni wypowiedziami polityków. Politycy, jak zwykle, “wiedzą lepiej”, choć są uzasadnione wątpliwości.
***
Wolny Związek Zawodowy „Sierpień’80” jedzie dziś (28 sierpnia) do Warszawy, by zaprotestować pod biurami poselskimi partii Polska 2050. W komunikatach związkowcy zarzucają politykom tej formacji „zdradę interesów górników i ludzi pracy” oraz zapowiadają demonstrację „w obronie prawdy i ciężkiej pracy”.
Na celowniku dwójka posłów: Motyka i Pełczyńska-Nałęcz
Protest – jak podkreśla Sierpień’80 – jest wymierzony w Miłosza Motykę oraz Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Motyka (członek PSL) to szef nowo utworzonego Ministerstwa Energii a Pełczyńska-Nałęcz jest szefową Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.
Związkowcy twierdzą, że Motyka „dąży do zmiany Umowy Społecznej”, a Pełczyńska-Nałęcz „zagląda do kieszeni górników” i miała „marnotrawić środki z KPO”. To konsekwencja publicznie prezentowanych poglądów obojga tych polityków. Dodajmy, że publiczne wypowiedzi obojga świadczą o braku politycznego wyczucia.
W przypadku Motyki trudno się temu dziwić. Jeszcze niedawno (w 2023 roku) był szefem Forum Młodych Ludowców. Swoją drogą zastanawia powołanie go na to stanowisko – jak można było niedoświadczonej osobie powierzyć tworzenie nowego resortu, w dodatku jednego z najważniejszych (energia!!!)?
Pełczyńska-Nałęcz wydawała się być osobą znacznie bardziej doświadczoną politycznie. Cóż. Ostatnie wydarzenia wskazują na to, że być może byłaby to mylna ocena.
Co minister Motyka i minister Pełczyńska-Nałęcz zrobili
Przyczyną dzisiejszego protestu są nie tylko ogólne zarzuty, ale przede wszystkim konkretne wypowiedzi obojga polityków.
Miłosz Motyka, do niedawna wiceminister klimatu i środowiska, a obecnie minister energii, publicznie stwierdził, że umowa społeczna dla górnictwa powinna zostać zrewidowana. W wywiadach podkreślał, że „nie ma sensu dopłacać do nierentownych inwestycji” oraz że „polski węgiel jest surowcem drogim”, którego utrzymanie w energetyce coraz trudniej uzasadnić ekonomicznie. Te słowa zostały odebrane jako zapowiedź przyspieszonego wygaszania kopalń i sygnał, że rząd nie zamierza dalej finansować sektora.
Jeszcze ostrzej odebrano pisemną wypowiedź Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz wiceprzewodniczącej Polski 2050 (Szymona Hołowni). Zwróciła ona uwagę, że dopłaty do górnictwa sięgają już 9 mld zł rocznie, co oznacza około 100 tys. zł na jednego zatrudnionego. Podkreślała również, że w 2024 roku branża wypracowała 11 mld zł strat. Jej konkluzja brzmiała jednoznacznie: „Polskie górnictwo jest trwale nierentowne”.
To oczywiście nie jest trafna ocena. Nierentowność górnictwa wynika li tylko z działań polityków. Chodzi o tych, którzy obecnie rządzą, ale jeszcze bardziej o tych, którzy rządzili. Potrzebne są głębokie zmiany w branży, lecz politycy nie chcą ich przeprowadzić. Zamiast tego wolą górnictwo dotować. Naszymi pieniędzmi, nie ich.
Prawdą jest, że górnictwo to branża nierentowna. Nieprawdą, że trwale. Dowód mamy w Zabrzu, gdzie kończy swą działalność (wyczerpanie złoża) prywatna kopalnia Siltech. Ale mamy też inny przykład. Sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz.
Chciano ją zlikwidować przed wyczerpaniem złoża. Tam również tłumaczono to “trwałą nierentownością”. Górnicy zorganizowali strajk okupacyjny, ale zarazem nie przerwali wydobycia. Pod kopalnią ustawiały się kolejki samochodów po węgiel, tak dobrej był jakości.
Kopalnię uratowali strajkujący. Odstąpiono od jej likwidacji i przynosiła zyski aż do końca. Czyli do momentu, gdy skończył się węgiel. Czy można więc wierzyć ocenom wspomnianych polityków?
KPO i burza wokół dotacji: ostatnie kłopoty minister Pełczyńskiej-Nałęcz
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w ostatnich tygodniach mierzyła się z krytyką dotyczącą wydatkowania środków Krajowego Planu Odbudowy. Po publikacji mapy dotacji KPO – gdzie wśród finansowanych pozycji znalazły się m.in. jacht, meble, wirtualna strzelnica czy klub swingersów – resort zapowiedział kontrole. Sama minister tłumaczyła, że kontrowersyjny program HoReCa (hotele, restauracje, catering) został włączony do KPO i zatwierdzony jeszcze za rządów PiS, a pod koniec lipca zdymisjonowała szefową PARP, zapowiadając wstrzymanie wypłat do czasu weryfikacji umów. Ona sama uważa, że niczemu nie jest winna.
Branża górnicza pod presją: straty PGG, słabe wyniki JSW
W tle dzisiejszego protestu widoczna jest trudna sytuacja górnictwa, o czym wielokrotnie pisaliśmy. Polska Grupa Górnicza zamknęła rok 2024 z 3,6 mld zł straty.
Jastrzębska Spółka Węglowa również znalazła się pod presją niższych cen węgla koksowego i koksu: szacunkowa strata netto w I kwartale 2025 r. to ok. 1,36 mld zł, a w drugim kwartale spółka raportowała spadek przychodów rok do roku mimo wyższej produkcji.
Główne problemy tej spółki wynikają jednak z przejadania ogromnych przecież zysków. Przeciętna płaca górnika to kilkanaście tysięcy złotych. JSW wypłacała pracownikom po 18 pensji (warto przypomnieć, że rok ma 12 miesięcy).
Szerszy kontekst: spór o normy jakości węgla i wcześniejsze protesty
Zmiany w górnictwie są konieczne. Właśnie po to, by branża była rentowna. Chyba że chcemy wyłącznie importować węgiel, lub zamknąć nasze elektrownie i importować prąd. Energii elektrycznej z innych źródeł jeszcze długo mieć nie będziemy, gdyż rządzący zaniedbali tę kwestię. Dowód? Gadanie o elektrowni atomowej słychać w Polsce od lat 70-tych dwudziestego wieku. Są terminy i wydane ogromne pieniądze, ale elektrowni jak nie ma, tak nie ma.
Dzisiejsza demonstracja wpisuje się w serię akcji sprzeciwu wobec polityki klimatycznej i regulacyjnej. 28 czerwca 2024 roku Sierpień’80 wraz z ZZ „Kontra” protestował pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska przeciwko propozycjom nowych norm jakości dla węgla, przekazując petycję i ostrzegając, że polskie kopalnie mogą mieć trudności z ich spełnieniem.
Co dalej?
Związkowcy zapowiadają, że będą „bronić miejsc pracy i przyszłości górnictwa”. Czy będą bronić skutecznie? Czy racja jest po ich stronie? To temat na odrębny artykuł.
Tak czy inaczej wszyscy mamy problem. Jeśli nie węgiel to co? W Polsce nie ma wiatraków, o których było ostatnio bardzo gorąco. Nie ma elektrowni atomowych. Nie mamy złóż ropy ani gazu. A z prądu korzystamy wszyscy. Albo będziemy go produkować w kraju, albo będziemy sprowadzać. A wtedy ceny energii jeszcze bardziej wzrosną.
*** *** ***
Gorzka cena walki o zdrowie i życie ludzi.
*** *** ***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***


