Na Śląsku i w Zagłębiu coraz mniej gapowiczów.
7 sierpnia 2025Mieszkańcy aglomeracji częściej kasują bilety.
***
Gapowicz to nie tylko osoba, która ryzykuje mandatem. To także pasażer, który łamie zasady wspólnego współżycia w miejskiej przestrzeni – korzysta z usługi, za którą inni płacą. W naszej aglomeracji na szczęście jazda na gapę staje się coraz mniej popularna. Statystyki pokazują wyraźny trend: liczba nieuczciwych pasażerów maleje, a wpływy z biletów i mandatów rosną.
Gapowiczów coraz mniej. Kontrole coraz skuteczniejsze
W 2022 roku w jednym kontrolowanym autobusie spotykano średnio 0,83 pasażera bez biletu. W pierwszym półroczu 2025 roku wskaźnik ten spadł do 0,52. Oznacza to, że dziś kontrolerzy natrafiają na gapowicza średnio w co drugim autobusie czy tramwaju (lub trolejbusie). To już nie masowe zjawisko, lecz raczej jednostkowe przypadki – i to coraz rzadsze.
Jak mówi Grzegorz Kwitek z zarządu GZM, pasażerowie zdają sobie sprawę, że kontrole są częstsze, a konsekwencje jazdy bez biletu mogą być dotkliwe – nie tylko finansowo, ale i prawnie. Uchylający się od zapłaty mogą trafić do baz dłużników KRD i BIG InfoMonitor, co oznacza późniejsze problemy np. z uzyskaniem kredytu lub zakupu telefonu na raty.
Jazda na gapę to nie tylko wykroczenie, ale także społeczna nieuczciwość
Choć dla wielu może to być drobne wykroczenie, jazda bez biletu w komunikacji miejskiej jest realnym naruszeniem zasad, które obowiązują w społeczeństwie. Osoba, która regularnie unika opłaty, szkodzi nie tylko systemowi transportowemu, ale także innym pasażerom – bo mniej pieniędzy z biletów to większa presja na podwyżki.
Zjawisko uporczywego jeżdżenia na gapę, tzw. szalbierstwo, również maleje. W pierwszym półroczu 2025 roku odnotowano 154 zawiadomienia o popełnieniu tego wykroczenia – o blisko 30 proc. mniej niż rok wcześniej. A przecież kontroli przeprowadzono znacznie więcej – ich liczba wzrosła o 124 proc., ze 67 tys. do 150 tys.
Nowoczesny system i 150 kontrolerów. Windykacja też działa
Wzrost liczby kontroli możliwy był dzięki zatrudnieniu nowych kontrolerów i wyposażeniu ich w nowoczesne urządzenia – np. terminale do natychmiastowej płatności kartą. Dziś mandat można zapłacić na miejscu, a cała procedura jest szybka i sprawna.
Efekty widać też po stronie dochodów. W pierwszym półroczu 2025 roku wpływy z biletów wyniosły ok. 132 mln zł, czyli o 17 mln więcej niż rok wcześniej. Dochody z mandatów wzrosły aż o 45 proc. – z 6,7 do 9,7 mln zł. To realne pieniądze, które można przeznaczyć na rozwój transportu publicznego w aglomeracji.
Twarde dane, rosnące wpływy i… lepsza atmosfera w autobusach
Na poprawę sytuacji wpływa nie tylko kontrola, ale także zmieniająca się świadomość pasażerów. Coraz więcej osób traktuje płacenie za bilet jako coś oczywistego. Dzięki temu spada też napięcie w pojazdach – nie ma awantur z kontrolerami, mniej jest przypadków ucieczek, a komfort podróży wzrasta.
– Kary są realne, ale jeszcze bardziej realna jest zmiana społeczna, jaka się dokonuje – komentuje Wojciech Trzewik z ZTM. – Przestajemy akceptować jazdę bez biletu jako coś „normalnego” i to jest największy sukces.
Gapowicz już nie sprytny, tylko nieodpowiedzialny. A GZM ma coraz szczelniejszy system
Zautomatyzowana baza dłużników, współpraca z sądami, skuteczna windykacja i coraz większa liczba pasażerów kupujących bilety. – to wszystko sprawia, że i podwyżki cen biletów nie są tak dokuczliwe, jak by mogły być. I choć jeszcze nie wszyscy zawsze kasują bilety, to skala zjawiska znacząco się zmniejsza.
Z punktu widzenia uczciwych pasażerów – to dobra wiadomość. Im mniej gapowiczów, tym więcej pieniędzy na nowe autobusy, modernizację linii i utrzymanie rozsądnych cen biletów.
*** *** ***
Gorzka cena walki o zdrowie i życie ludzi.
*** *** ***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Krzystof Malinowski ZTM



