Katastrofa polskiego F-16 wskazuje na groźne zjawiska.

Katastrofa polskiego F-16 wskazuje na groźne zjawiska.

29 sierpnia 2025 Wyłączono przez administrator

Wojsko Polskie w kryzysie?

***

 

Czy minister Władysław Kosiniak-Kamysz powinien podać się do dymisji? Z pewnością premier powinien rozważyć zmianę. Oczywiście minister może tłumaczyć, że nie jest winien tej tragedii, do której doszło wczoraj przed piknikiem lotniczym w Radomiu. Przyjął to stanowisko – przyjął więc na siebie odpowiedzialność za to, co dzieje się w Wojsku Polskim (WP). W dodatku to nie jest pierwsza tragedia, dotycząca żołnierza, do której nie powinno dojść. 

 

Seria wypadków 2024–2025 na poligonach: co dzieje się w Wojsku Polskim?

 

17 lipca 2025 roku, w wyniku eksplozji imitatora trotylu, ciężko ranny został kanadyjski instruktor na poligonie w Brzegu. 5 marca 2024 roku zginęło dwóch polskich żołnierzy na poligonie w Drawsku Pomorskim, przejechanych przez transporter opancerzony. W czerwcu 2025 r. na poligonie w okolicach Nidzicy, przewrócił się rosomak. Jeden żołnierz zginął, drugi został ranny. 

 

Na poligonie w pobliżu Lublińca, podczas szkolenia z obsługi trotylu, w marcu 2024 roku zginęło dwóch żołnierzy 5 Pułku Chemicznego. W październiku 2024 roku, na poligonie w Strzepczu, rannych zostało czterech specjalsów. Wybuchła amunicja podczas obsługi moździerza. 

 

Żołnierz z Hiszpanii zginął podczas manewrów zorganizowanych w kwietniu 2024 roku na poligonie w Bemowie Piskim. Na tym samym poligonie w sierpniu 2024 r. żołnierze rumuńscy ćwiczyli się w strzelaniu. Rykoszety uszkodziły cywilny budynek, stojący niedaleko strzelnicy. Na szczęście tym razem nikt nie ucierpiał.

 

Nie wiemy czy wcześniej tego rodzaju zdarzenia były ukrywane, czy nie. Należałoby to sprawdzić. Nie pamiętamy tak dużej liczby wypadków w latach wcześniejszych – wypadków, w których ginęli żołnierze ćwiczący na polskich poligonach. 

 

A ta smutna lista z pewnością jest dłuższa. Dodać do niej można na przykład incydent, do którego doszło we wrześniu 2024 roku. 12 żołnierzy 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa ćwiczyło skoki na Pustyni Błędowskiej. Zamiast na pustyni – wylądowali w miejscowości Chechło. Jeden na linii energetycznej, inny na dachu jakiegoś budynku. 

 

Przynajmniej jeden ze skoczków trafił do szpitala. Bezpośrednio po tym zdarzeniu pojawiły się przypuszczenia, że organizator szkolenia pomylił miejsca i zrzucił skoczków nie tam, gdzie powinien. Oficjalna przyczyna – silny wiatr, który zniósł spadochroniarzy. 

 

Nominacje generalskie pod lupą: liczby, kontrowersje i polityczne tło w WP

 

Minister nie organizuje szkoleń. Mimo to on odpowiada za to, że są organizowane w taki sposób, że dochodzi do wypadków. A w tym kontekście należy zastanawiać się nad jakością kadry dowódczej w WP. Nominacje – niekoniecznie wynikające z wiedzy i talentu – trwały za czasów PiS. A teraz jest nie lepiej, że przypomnimy niedawne kontrowersje dotyczące nominacji generalskich. 

 

Chodziło nie tylko o to, że nominacje te wyglądały na bardzo polityczne (układanie się najpierw z A. Dudą a teraz z K. Nawrockim). Chodziło też o to, jak liczba generałów pączkuje. W 2020 r. było ich 120. W 2024 r. 129. Zaś od 14 sierpnia 2025 r. jest ich już 142.

 

To jest trend odwrotny od tego, który miał miejsce w pierwszych latach naszego członkostwa w NATO. A przecież, z końcem stycznia 2025 r. do cywila odeszło aż 15 generałów. Za czasów PiS również służbę zakończyło niemało generałów. W październiku 2023 r. Donald Tusk twierdził, że dymisje złożyło aż 10 generałów, ale MON pod kierownictwem Mariusza Błaszczaka temu zaprzeczał. Tak czy inaczej “niedobory” szybko i regularnie uzupełniano, skoro generałów (i admirałów) przybywa a nie ubywa.

 

Pokazy F-16 a bezpieczeństwo: czy aktywni piloci i maszyny bojowe powinni wykonywać akrobacje?

 

Wracając do tragedii w Radomiu. Okazuje się, że w WP funkcjonuje zespół pokazowy złożony z samolotów F-16. To jeszcze nie byłoby nic takiego, gdyby te pokazy były bezpieczne – samoloty tworzyły szyk, wypuszczały za sobą barwne smugi, wystrzeliwały flary, może podczas lotu raz czy drugi obracały się wokół własnej osi. 

 

Na nagraniu próby zakończonej katastrofą zobaczyliśmy coś zgoła innego. Akrobacje typowe dla samolotu sportowego. W dodatku na niskim pułapie. Śmiało więc można twierdzić, że do takiej katastrofy, prędzej czy później, musiało dojść. 

 

Na ten temat redakcja KD rozmawiała z lekarzem wojskowym. Dowiedzieliśmy się, do jakich przeciążeń dochodzi podczas takich akrobacji w odrzutowym myśliwcu. Ciało pilota staje się ośmiokrotnie cięższe. Po to stosuje się specjalne skafandry, by do wnętrza pompować powietrze i w ten sposób nieco redukować zjawisko odpływania krwi do rąk i nóg pilota. Przy tych przeciążeniach człowiek traci przytomność. Na krótko, ale jednak. 

 

Do wczoraj Polska miała 47 samolotów F-16. Czy to jest za dużo? A jeśli nie jest, to czy Polska jest na tyle bogatym krajem, żeby sobie od razu kupić nowy myśliwiec w miejsce rozbitego? I pojutrze ten nowy samolot już będzie? 

 

No i czy mamy zbyt wielu pilotów umiejących latać na tych maszynach? Generał Wiesław Kukuła jest szefem Sztabu Generalnego WP. Stwierdził on w mediach społecznościowych, iż bliski był mu pogląd, że “w pokazach nie powinni brać udziału aktywnie służący piloci i maszyny bojowe”. Zmienił jednak zdanie po rozmowach właśnie z tym pilotem, który zginął: “wiele miesięcy poświęcił, by przekonać mnie do tego, że jestem w wielkim błędzie. Takie szkolenia i ćwiczenia służą również odstraszaniu”.

 

Po pierwsze, nie wiemy, czy te rozmowy rzeczywiście się odbyły. Po drugie, włosy stają dęba na głowie, jeśli to ostatnie stało się poglądem szefa Sztabu Generalnego WP. Czy to znaczy, że wszyscy piloci F-16 trenują przeloty tuż nad trawą? I od kiedy pokazy dla publiczności są “szkoleniami” oraz “ćwiczeniami”? Ćwiczeniami z czego? 

 

Szkolenia kontra widowisko: wnioski z Atlantic Trident, rola symulatorów i realne potrzeby armii

 

Jak wyglądają prawdziwe ćwiczenia, to mogliśmy niedawno zobaczyć. Francuzi udostępnili nagranie z symulacji walk powietrznych, do których doszło nad Finlandią w ramach manewrów Atlantic Trident. Francuski Rafale złapał w celowniku F-35 armii USA. Pilot powiedział “take a shot”. I Amerykanina nie było. Piloci nie latali nad trawą, ani nie wykonywali sportowych akrobacji. 

 

Nota bene Rafale zwyciężył również z rosyjskim Su-35. Symulacje walk powietrznych przeprowadziła armia Egiptu. To są “szkolenia” i “ćwiczenia”, panie generale Kukuło. I przypomnieć warto stare wojskowe przysłowie: “im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju”. Po to są symulatory, by piloci mogli na nich bezpiecznie trenować ekstremalne sytuacje. Wcale nie muszą latać tuż nad trawnikiem.

 

*** *** *** 

Ważny temat:

Gorzka cena walki o zdrowie i życie ludzi.

Warto przeczytać

*** *** ***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***