Wielki szpital czy wielki miraż.

Wielki szpital czy wielki miraż.

23 lipca 2025 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Esy-floresy i nowy symbol miasta. Rozmowa z Adamem Neumannem, byłym prezydentem Gliwic. 

***

 

Gliwice bez uzgodnionego szpitala. Gotowy projekt trafił do Nysy

Adam Neumann, były prezydent Gliwic, w rozmowie z portalem Katowice Dziś krytycznie ocenia decyzję o rezygnacji z gotowego projektu szpitala powiatowego. Projekt powstawał przez lata z myślą o potrzebach miejskiej lecznicy, a – jak podkreśla rozmówca – decyzja o jego oddaniu zapadła jednoosobowo, bez wcześniejszej informacji dla gliwickich radnych. Tymczasem obecna prezydentka Gliwic mówi o budowie nowej placówki na 744 łóżka za ponad dwa miliardy złotych, jednak – jak zauważa Neumann – zapowiedzi to trochę mało – brak pieniędzy w NFZ stawia pod znakiem zapytania realność tej inwestycji.

Krytyka rządów Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. „Zabawa i lans”

Były prezydent Gliwic ostro komentuje styl rządzenia swojej następczyni. Zarzuca Katarzynie Kuczyńskiej-Budce skupienie się na wydarzeniach rozrywkowych. W jego ocenie miasto od ponad roku nie prowadzi znaczących działań prorozwojowych, a symboliczny „kciuk w niebo”, promowany przez prezydentkę jako nowy symbol Gliwic, określa on jako wyraz jej potrzeby autopromocji. Neumann podkreśla, że Gliwice są przez poprzednią ekipę pozostawione w dobrej kondycji finansowej, ale bez kontynuacji inwestycji miasto może stracić swoją dobrą pozycję.

Kontrowersje wokół planowania przestrzennego i modernizacji centrum

W rozmowie pojawiają się również tematy związane z bieżącą polityką przestrzenną Gliwic – planowanymi wysokościowcami przy dworcu PKP oraz przebudową ulicy Zwycięstwa. Neumann zwraca uwagę na brak przygotowania do debaty o wysokościowcach i dziwne rozwiązania na jednej z ważniejszych ulic miasta. Krytykuje odejście od tradycji i historycznego potencjału urbanistycznego Gliwic, pozostawionego przez dawnych planistów miejskich. Zauważa emocje towarzyszące pani prezydent tam, gdzie potrzeba merytorycznej argumentacji.

Mateusz Cieślak: Rozmawiam z panem Adamem Neumannem, byłym prezydentem Gliwic, obecnie radnym Rady Miejskiej w Gliwicach. Panie prezydencie, pierwsze pytanie o losy projektu szpitala, który miał powstać w Gliwicach.

Adam Neumann: Żałuję, że ten projekt nie jest kontynuowany w Gliwicach, bo projekt był bardzo dobry. Trochę trwało to projektowanie, jeśli chodzi o czas, ale on był naprawdę dopracowany, skonsultowany ze środowiskiem medycznym, a przede wszystkim wykonany w oparciu o doświadczenia gliwickiego szpitala miejskiego, gdyż na potrzeby właśnie takiego miejskiego szpitala powiatowego był ten projekt wykonywany. W tej chwili to przedsięwzięcie budowy szpitala – ten projekt – został przerwany przez panią prezydent Katarzynę Kuczyńską-Budkę. Ma ona inny pomysł, tylko że ten inny pomysł na razie jest tylko pomysłem, a nie jakąkolwiek realizacją. Natomiast ten gotowy projekt szpitala został przekazany starostwu powiatowemu w Nysie. Tam, jak wiadomo, była powódź w ubiegłym roku, we wrześniu, i szpital nyski został zniszczony. Jest potrzeba wybudowania nowego, już w innym miejscu, na terenie, które nie jest narażone na takie sprawy powodziowe.

Mateusz Cieślak: Słyszałem od pana, że ta decyzja o przekazaniu tego projektu była niejakim zaskoczeniem dla radnych.

Adam Neumann: Tak. Radni miasta Gliwice i nie tylko radni, gdyż gliwicka opinia publiczna również dowiedziała się o tym z prasy. Z internetu, z wywiadu – słów wypowiedzianych przez starostę nyskiego, że właśnie w Nysie będzie budowany szpital, który miał być budowany w Gliwicach. A dopiero później, po kilku tygodniach chyba, zresztą już wówczas zasypana sporą ilością pytań, pani prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka była uprzejma poinformować radnych o tym, że zdecydowała się – do czego miała prawo – zadecydować jednoosobowo, by przekazać ten projekt Nysie. Nic nie mam przeciwko Nysie, wręcz przeciwnie. Oczywiście, że jako radni jesteśmy gotowi pomagać. skoro tam szpital został zniszczony, to trzeba wybudować nowy. Dobry projekt gliwicki może być tam wykorzystany. Ale on może być wykorzystany w kilku miejscach, tak więc można było budować i w Gliwicach, i w Nysie.

Mateusz Cieślak: Ale w Gliwicach ma powstać wielki szpital na 744 łóżka za kilka miliardów złotych. Wierzy pan w to, że powstanie?

Adam Neumann: No właśnie, używamy ciągle czasu przyszłego. Na razie niewiele wskazuje na to, że ten szpital powstanie. Owszem, jest taka koncepcja przedstawiona przez panią prezydent. Mieliśmy jako radni spotkania z władzami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Pod koniec ubiegłego roku na spotkaniu z udziałem pana rektora i pana kanclerza padły konkretne daty. Powiedziano, że w kwietniu, a najpóźniej w maju, w budżecie, którym będzie dysponowało Ministerstwo Zdrowia polskiego rządu, pojawią się pieniądze na ten gliwicki szpital. Mamy końcówkę lipca i pieniędzy wciąż nie ma. I według mnie niewiele wskazuje na to, że one w ogóle będą.

Mateusz Cieślak: Trudno się dziwić, skoro brakuje pieniędzy na finansowanie bieżących zadań lecznictwa publicznego. W NFZ-cie wielka dziura. Wielomiliardowa.

Adam Neumann: Tak właśnie jest. Słyszymy, że szpitale nie mają zapłaconych procedur, które zostały wykonane, i to procedur ratujących życie, a więc tych procedur, za które pieniądze bezwarunkowo się należą szpitalom. W całej Polsce NFZ nie płaci. No więc jakże w tej sytuacji miałyby się znaleźć owe dwa czy trzy miliardy złotych na szpital gliwicki?

Mateusz Cieślak: Gliwicki magistrat twierdzi, że to ma być 2,3 miliarda złotych, o ile dobrze pamiętam.

Adam Neumann: Tak, to jest taka właśnie kwota, co najmniej 2 miliardów złotych.

Mateusz Cieślak: Panie prezydencie, czy zgodzi się pan z taką tezą, że pani prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka lubi zaskakiwać?

Adam Neumann: Raczej mnie nie zaskakuje. Przewidywałem, że niewiele w Gliwicach będzie się działo, poza wydawaniem pieniędzy na zabawy i różnego rodzaju imprezy. Już ponad rok pani Kuczyńska-Budka jest panią prezydent i tak też się dzieje. Nie ma żadnych nowych inwestycji, nie ma działań prorozwojowych, jeśli chodzi o miasto. Jest tylko zabawa, kolejne festiwale. Fajna rzecz, tylko to powinno się zawsze realizować z umiarem. Nie stać nas przecież na nieograniczoną zabawę przy braku środków, które zapewnią nam wpływy budżetowe.

Mateusz Cieślak: A ten kciuk sterczący w niebo, nazywany totemem przez panią prezydent, on się panu podoba? To ma być nowy symbol Gliwic.

Adam Neumann: Dla mnie symbolem Gliwic jest radiostacja gliwicka. Zawiera w sobie pierwiastek historyczny – wiemy dokładnie, o co chodzi, o drugą wojnę światową – i pierwiastek techniczny. Gliwice to miasto techniki i nowoczesnej myśli technicznej. W poprzednim systemie Gliwice były definiowane jako drugie miasto po Warszawie, jeżeli chodzi o ilość biur projektów i instytutów naukowo-technicznych. Mamy u siebie Politechnikę Śląską, jedną z największych, najważniejszych uczelni technicznych w kraju. Mamy mnóstwo doskonałych inżynierów. Mamy przykłady nowoczesnych technologii, cyfrowych, informatycznych, to się dynamicznie rozwija. Dlatego radiostacja, mając pierwiastek historyczny, ale również tym techniczny, nadal jest dla mnie symbolem miasta. Zaś kciuk to dla mnie jest… Ja nie słyszałem nigdzie żadnej interpretacji, co on ma oznaczać. Według mojej autorskiej interpretacji to jest symbol pani prezydent, dla której najważniejsza jest zabawa, lajkowanie i lansowanie się w internecie. Na dłuższą metę, moim zdaniem, do niczego dobrego to nie prowadzi.

Mateusz Cieślak: A jak to się stało, że finalnie prezydentką Gliwic została Katarzyna Kuczyńska-Budka? Wiemy oczywiście, że wygrała wybory przewagą około 200 głosów. Ale przecież kandydować miała Ewa Weber, jak słyszałem. 

Adam Neumann: Znając Ewę Weber mogę sobie wyobrazić, że miała ona ochotę kandydować na prezydenta Gliwic. Ostatecznie jednak nie wystartowała. Być może miała nadzieję, że Platforma ją wystawi, być może liczyła na to, że poprze ją Zygmunt Frankiewicz. Nic takiego nie nastąpiło więc ostatecznie nie była wśród kandydatów.

Mateusz Cieślak: A w jaki sposób ona została wiceprezydentką Gliwic? Uchyli pan rąbka tajemnicy?

Adam Neumann: Mianowałem ją, ponieważ uważałem – i sądzę tak nadal – że to jest osoba kompetentna, wykształcona, dysponująca dużą wiedzą, potrafiąca pracować. Tyle, że, jeżeli mam powiedzieć o jej wadach, to Ewa Weber zbyt dużą wagę przywiązuje do lansowania swojej osoby, do spraw pijarowskich. Może jestem starej daty, lecz sądzę, że mogłaby lepiej wykorzystać swoją wiedzę merytoryczną, pewien swój dynamizm, umiejętność rozmawiania z ludźmi, współpracy z organizacjami. Czasami też, jak dla mnie, za dużo potrafi obiecać. Co nie jest sztuką, gdyż sztuką jest spełnić obietnice. Ostatnio stało się modne powiedzenie: „Cóż szkodzi obiecać?”. Otóż szkodzi obiecać coś nadmiarowo, jeżeli potem ten, który obiecał, nie jest w stanie tych obietnic spełnić.

Mateusz Cieślak: Pani Katarzyna Kuczyńska-Budka miała kilkadziesiąt obietnic w swoim programie wyborczym, a pan mówi, że ona się ogranicza do autopromocji głównie.

Adam Neumann: Tak to oceniam.

Mateusz Cieślak: A co do ocen to dziś już chyba można oceniać jej prezydenturę. 

Adam Neumann: Proponuję przeanalizować jeden z najważniejszych dokumentów w każdej gminie – wieloletnią prognozę finansową. Tam są zapisy, które mówią o realizowanych właśnie inwestycjach i o pomysłach na przyszłość. Jeżeli chodzi o pomysły pani prezydent to tu jest bardzo skromnie.

Mateusz Cieślak: Czy wobec tego miasto może być zagrożone w przyszłości?

Adam Neumann: Szczęście w nieszczęściu, że zostawiliśmy miasto w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Z zapewnionymi wpływami budżetowymi, zdolnością miasta do brania kredytów, gdyż działalność samorządu, opiera się o kredyt, oczywiście rozsądny. Przez ostatnie 30 lat Gliwic zawsze było stać na tani kredyt. Banki, między innymi Europejski Bank Rozwoju, oferowały nam bardzo dobre warunki. Takie, których wiele samorządów nam zazdrościło. Gliwice pozostawiliśmy w bardzo dobrej sytuacji. Od strony finansowej miasto będzie dobrze funkcjonować przez wiele lat. Natomiast to nie będzie trwało wiecznie. Świat nam ucieknie, jeżeli zaniedbamy kolejne inwestycje w rozwój.

Mateusz Cieślak: Czyje pomysły pańskim zdaniem są realizowane w Gliwicach? Pani Katarzyny czy pana Borysa?

Adam Neumann: Panią Katarzynę poznałem, gdyż była radną w poprzedniej kadencji. Borysa znam, jesteśmy po imieniu, ale nigdy z Borysem nie współpracowałem. Nie chciałbym dywagować, na jakie tematy oni rozmawiają w domu, czy na spacerze  i czy on przekazuje jej jakieś pomysły, niezależnie od tego, czy są dobre, czy złe. Nie potrafię tego powiedzieć. Natomiast podkreślam, że jak dotąd pani Katarzyna miała niewiele pomysłów. Mam na myśli pomysły inwestycyjne, które będą utrzymywać Gliwice w czołówce polskich miast.

Mateusz Cieślak: To może o inwestycjach, choć może niekoniecznie miejskich? Jak pan ocenia zachowanie pani Katarzyny Kuczyńskiej-Budki w sprawie wysokościowców, które miałyby powstać niedaleko dworca PKP, czyli w centrum miasta?

Adam Neumann: Osobiście nie jestem przeciwny wysokościowcom. Plany zagospodarowania przestrzennego powinny otwierać nowe możliwości. Tam gdzie można, bo nie wszędzie można, należy dopuszczać planem możliwość budynków wysokich. To nie oznacza z automatu, że one powstaną. Planowaną inwestycję bada się w procesie pozwolenia na budowę. Jaki ma wpływ na sąsiedztwo, na komunikację czy miejsca parkingowe. 

Mateusz Cieślak: O pana wrażenia chciałem zapytać. Miałem wrażenie, że podczas dyskusji poświęconej wysokościowcom pani prezydent trochę za bardzo dała się ponieść emocjom. To mnie zdziwiło. 

Adam Neumann: Każdy ulega emocjom, ale u pani prezydent już kilkakrotnie było to widać wyraźnie. Zwłaszcza na sesjach Rady Miasta. Kiedy – tak to oceniam – brakuje jej może wiedzy, brakuje argumentów, wówczas popada w zdenerwowanie, które następnie przeradza się w emocje. Natomiast nad tym terenem przy Piwnej, bo o tym mówimy wspominając o wysokościowcach należy popracować. Ta praca nie została wykonana. Zbyt wcześnie temat trafił na sesję. Pojawiły się emocje, gdyż mieszkańcy się skarżyli. Oczywiście radni z natury rzeczy są wrażliwi na krzywdę ludzką. Nawet radni z obozu pani prezydent wstrzymali się podczas głosowania. I plan dla tej części miasta nie został uchwalony. Moim zdaniem należało dalej pracować, być może nad jakimś kompromisem, nad rozwiązaniami komunikacyjnymi, bardzo ważnymi, a po macoszemu potraktowanymi. To jest newralgiczny punkt Gliwic, gdyż to jest samo centrum.

Mateusz Cieślak: A jak panu się podoba nowa ulica Zwycięstwa?

Adam Neumann: Jeśli chodzi o architekturę Gliwic, to w historii miasta była wybitna postać, pan Schabik, przedwojenny architekt miejski. To on zaprojektował Gliwice, które znamy: osie widokowe czy bardzo piękny cmentarz centralny. Pan Schabik miał pomysł na miasto. Wiele jego rozwiązań powinno pozostać nietkniętych, gdyż on to dobrze wymyślił. Jestem ciekaw, co by on powiedział na ulicę Zwycięstwa. Podejrzewam, że by mu się nie podobała taka, jak jest teraz, te esy-floresy, dla mnie zrobione bez logiki. Rozumiem ogródki gastronomiczne przy kawiarenkach, czy przy restauracjach, ale jeden jedyny na Zwycięstwa zrobiono przy siedzibie PZU. Będziemy się ubezpieczać na świeżym powietrzu, tylko czy o to ma chodzić?

Mateusz Cieślak: Pozwolę sobie na dygresję. Przejechałem ulicą Zwycięstwa. Tak jak pan powiedział, są tam esy-floresy i musiałem ciągle kręcić kierownicą. Obawiam się, że ma to wpływ na bezpieczeństwo. Rozprasza uwagę kierowców.

Adam Neumann: Już parę wypadków było. Ja wiem o dwóch.

Mateusz Cieślak: Miejmy nadzieję, że nie będzie więcej.

Adam Neumann: Oby.

Mateusz Cieślak: Ponieważ kwestia szpitala w Gliwicach i tej części aglomeracji jest istotna, to chciałbym do tego wątku powrócić. Załóżmy, że ta wielka budowla, na 744 łóżka, jednak powstanie. Plan jest taki, żeby przenieść do niej oddziały szpitalne z innych miast. Czy to dobry pomysł?

Adam Neumann: Gdyby ten szpital rzeczywiście został wybudowany, a jest Gliwicom potrzebny, i dobrze funkcjonował, to byłoby zdecydowanie dobrze. Nie stanowiłby ciężaru dla samorządu miasta jako szpital Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Istniałoby za to ryzyko, że zabrzanie mieliby gorzej, jeśli stamtąd przeszłyby oddziały do Gliwic. I to jest pewien dylemat, o który warto zapytać Ewę Weber. Ona sama informowała o liście intencyjnym podpisanym z władzami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego na temat inwestycji, które uczelnia będzie czynić w Zabrzu. Tam się mówi o ratownictwie medycznym, o stomatologii, o laboratoriach, o jakichś obiektach dla studentów. Zachodzi więc pytanie, czy Śląski Uniwersytet Medyczny jest w stanie czynić wielkie inwestycje w Gliwicach i Zabrzu zarazem. Jak uczelnia zamierza rozdzielić swoją aktywność na dwa miasta? Studenci i kadra dydaktyczna, która swoją dotychczasową siedzibę ma w Zabrzu-Rokitnicy, będą dojeżdżać do Gliwic? Może to jest właściwy kierunek, a może nie? Tego nie wiem.

 

*** *** *** 

Ważne tematy:

POLECAMY

Warto przeczytać

*** *** ***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***