“Widmowe” roboty, ale zakaz był – tylko po co?
14 lipca 2025Robotnicy mieli być a ich nie było.
***
Zamknięte, ale nie do końca. Kierowcy przecierali oczy ze zdziwienia
Zakaz, którego nikt nie przestrzegał. Prace prowadzone w wyjątkowo nowatorski sposób. Ani śladu robotników. Zero jakiegoś sprzętu.
Lekka niespodzianka czekała kierowców jadących ulicą Rolną w Katowicach w sobotę 12 lipca (pieszych również). Oficjalnie droga była zamknięta – miała trwać przebudowa wiaduktu kolejowego. Zgodnie z zapowiedzią PKP PLK, od godziny 7:00 rano do 20:00 przejazd miał być niedostępny dla ruchu samochodowego i komunikacji miejskiej. To samo dotyczyło pieszych – przejścia nie ma. Znaki stały, barierki również. Tyle że… samochody jeździły (poniżej więcej zdjęć). Piesi też przechodzili.
Jeden z czytelników poinformował nas, że jest ciekawy temat. O godzinie 12:30 – czyli 5,5 godziny po zamknięciu ulicy – byliśmy tam na miejscu. co zastaliśmy?
Właściwie postawione pytanie powinno brzmieć: kogo i czego nie zastaliśmy? Ani jednego robotnika, ani śladu jakichkolwiek prac. Za to ruch odbywał się praktycznie normalnie. Ktoś odsunął barierki, a kierowcy – początkowo zdezorientowani – zaczęli korzystać z przejazdu. I trudno im się dziwić.
Kierowcy ignorują zakaz – uwagi do oznakowania
Wielu kierujących zatrzymywało się przed wjazdem, widząc informację o zamknięciu. Zastanawiali się, co dalej. Ale gdy tylko z naprzeciwka nadjeżdżał samochód – ruszali śmiało. Przez kilka minut doliczyliśmy się kilkudziesięciu aut. Ruch odbywał się płynnie, mimo formalnego zakazu.
Należy się przy okazji zastanowić nad tym, czy ulica Rolna przy wjeździe na nią była właściwie oznakowana. Zachowanie wielu kierowców wskazywało na to, że wjeżdżając na nią byli przekonani, iż można nią przejechać jak zwykle. Inaczej zakazu nie łamałoby tylu kierowców – praktycznie samochód za samochodem.
Zamykanie ulic bez sensu? Pytania o organizację robót
Opisany przypadek to każe się ponownie zastanowić nad tym, jak realizowana jest wielka inwestycja kolejowa w Katowicach i całej aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej. Wywołała ona ogromne utrudnienia – zarówno dla kierowców, jak i dla pasażerów komunikacji miejskiej oraz pasażerów kolei.
W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że zamknięcie ulicy Rolnej przynajmniej częściowo było zbędne. Skoro nie prowadzono żadnych prac, to czy rzeczywiście należało blokować ważną miejską arterię na kilkadziesiąt godzin? Jak więc jest w innych miejscach?
Czy ta przebudowa musi aż tak dezorganizować miasto?
Zamknięcie przejazdu na Rolnej to tylko jeden z wielu przykładów dezorganizacji. Objazdy, zmiany tras autobusów, zlikwidowane przystanki, opóźnienia, korki – to codzienność tysięcy mieszkańców Katowic i aglomeracji. I choć zdajemy sobie sprawę z potrzeby modernizacji torów, to jednak coraz częściej pojawia się pytanie: czy naprawdę wszystko musi trwać tak długo i być tak uciążliwe?
Warto przypomnieć, że Katowice to miasto, po którym codziennie porusza się kilkaset tysięcy osób – samochodami, autobusami, tramwajami, pociągami. To uczniowie, studenci, pracownicy, pacjenci i klienci lokalnych firm. To oni – nie wykonawcy – najbardziej odczuwają skutki tych robót.
Apel do radnych: nie traćcie czujności
Dlatego dziś zwracamy się z apelem do miejskich radnych. Spójrzcie na tę inwestycję krytycznie. Czy wszystkie zamknięcia są rzeczywiście uzasadnione? Czy nie da się lepiej zorganizować prac, by nie blokować całego miasta bez potrzeby? I wreszcie – czy nie można wymagać od wykonawców i od PKP PLK większej dyscypliny?
Sytuacja z ulicy Rolnej pokazuje jasno: coś nie działa tak, jak powinno. A jak jest gdzie indziej?
Więcej zdjęć poniżej.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
*** *** ***
Która kopalnia będzie fedrować najdłużej?
*** *** ***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***



