Nie chciał się leczyć, więc znowu mógł stać się niebezpieczny.
19 czerwca 2025Popełnił straszne czyny.
***
Mężczyzna budzący grozę i przerażenie. Przed laty trafił do więzienia za przestępstwa, które złamały życie wielu dzieciom. Gdy wyszedł na wolność, dostał szansę na terapię i nadzór. Zlekceważył wszystko. Teraz znów jest za kratami. Czy można było temu zapobiec?
Zatrzymanie w centrum Katowic. Powrót „Cyklopa” do aresztu
46-letni Marcin J., znany jako „Cyklop”, został zatrzymany 16 czerwca 2025 roku w centrum Katowic przez funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji. Trafił do Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe, gdzie usłyszał zarzuty niestosowania się do orzeczonych środków zapobiegawczych – terapii zaburzeń osobowości i elektronicznej kontroli miejsca pobytu.
Nie ładował opaski lokalizacyjnej, nie podjął terapii, unikał obowiązków nałożonych przez sąd. Prokuratura wystąpiła o areszt, a sąd przychylił się do wniosku. „Cyklop” został osadzony w Areszcie Śledczym w Mysłowicach na trzy miesiące.
Przestępstwa w Katowicach, Tychach, Mikołowie i innych miastach. Ofiarami dzieci
Marcin J. odsiadywał karę 15 lat pozbawienia wolności za brutalne gwałty na dzieciach. Ofiar było siedmioro – wśród nich 11-letnia dziewczynka i jej 8-letni kuzyn. Przestępstw dopuścił się w kilku śląskich miejscowościach: Katowicach, Tychach, Będzinie, Piekarach Śląskich, Nakle Śląskim, Mikołowie oraz w Suchej Beskidzkiej. To były ataki na dzieci w wieku wczesnoszkolnym, często zaskoczone w miejscach, gdzie nie było dorosłych.
Sąd nie miał wątpliwości co do jego winy. Proces był szybki, dowody przytłaczające. Po zatrzymaniu przez policję – ukrywał się u krewnych w okolicach Nowego Tomyśla – trafił do zakładu karnego we Wronkach. Wyrok miał zakończyć się w maju 2025 roku. Opuścił więzienie już w 2023, dwa lata wcześniej.
Ucieczka od odpowiedzialności. Opaska i terapia okazały się fikcją
Ministerstwo Sprawiedliwości planowało zastosować wobec Marcina J. tzw. „ustawę o bestiach” i umieścić go w zamkniętym ośrodku w Gostyninie. Tak się nie stało. Mężczyzna opuścił mury więzienia i przez jakiś czas żył jak włóczęga – przebywał m.in. w Siemianowicach, gdzie został rozpoznany i pobity, a później pojawiał się na Pomorzu i wracał na Śląsk. Nie zastosował się do sądowego zakazu zbliżania się do swojej rodziny. Za nękanie siostry trafił na kilka miesięcy do więzienia w 2024 roku.
W kwietniu 2025 roku sąd zdecydował o założeniu mu elektronicznej opaski i skierowaniu na terapię. Zlekceważył oba obowiązki. Od końca kwietnia był nieuchwytny – nie ładował opaski, nie chodził na terapię, ignorował nadzór.
Strach wśród rodziców. Czy było więcej ofiar?
Po jego wyjściu na wolność w 2023 roku społeczność lokalna była w szoku. W mediach społecznościowych pojawiały się ostrzeżenia, informacje o miejscach, w których go widziano – zwłaszcza w okolicach szkół i placów zabaw.
Czy lista jego ofiar zamyka się na siedmiorgu dzieci? Tego nie wiemy. To liczba, za którą został skazany. Ale jego mobilność, ukrywanie się, brak współpracy ze śledczymi i terapeutyczny opór mogą sugerować, że były inne osoby, które nie zgłosiły się lub nie zostały zidentyfikowane. Tego na razie nie udało się ustalić.
Wnioski dla rodziców. I pytania bez odpowiedzi
Historia Marcina J. to bolesne przypomnienie, że zło może wrócić, gdy nie działa system. Ignorowanie sądowych nakazów, brak nadzoru i niepodjęcie terapii to nie tylko jego osobista porażka – to porażka mechanizmów, które miały chronić dzieci.
“Cyklop” ponownie trafił za kratki. Ale to nie zamyka sprawy. Czy nie było takich chwil w przeszłości, w których można było skuteczniej zareagować?
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
Ważny temat:
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Wikimedia



