Bazgroły warte 2 tys. zł.

Bazgroły warte 2 tys. zł.

13 czerwca 2025 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Wielbiciel klubu piłkarskiego nie tylko w finansowych kłopotach.

***

 

Graffiti kibiców zamiast ozdabiać – szpeci

 

Nie jest to problem nowy ani wyjątkowy. W niemal każdym polskim mieście – od największych aglomeracji, po miasteczka, a czasem i wsie – można dostrzec podobne „ozdoby”: napisy wykonane sprayem, niekiedy ledwo czytelne, często wulgarne, pełne skrótów i haseł odnoszących się do lokalnych klubów piłkarskich lub rywalizujących z nimi drużyn. Ich autorzy chcą w ten sposób zamanifestować lojalność wobec klubu. Efekt? Miasta pełne niechlujnych bazgrołów, które nie mają nic wspólnego ze sztuką uliczną, a często przekraczają granice dobrego smaku, a nawet prawa.

 

Są przypadki, gdy napisy kibicowskie pojawiają się na elewacjach budynków mieszkalnych, szkołach, przystankach, a nawet na obiektach zabytkowych. Smutnym przykładem jest oszpecenie muru klasztoru ojców franciszkanów w katowickich Panewnikach. Choć miał to być wyraz dumy z klubu, stał się symbolem braku szacunku do przestrzeni wspólnej. Był to zwykły wandalizm.

 

Zatrzymany na gorącym uczynku w Mysłowicach

 

We wtorek, 10 czerwca, około godziny 20:10, patrolujący dzielnicę Brzęczkowice policjanci zauważyli mężczyznę malującego farbą w sprayu po elewacji budynku transformatorowni przy ulicy Ziętka. Ten wandal został zatrzymany na gorącym uczynku. Miał przy sobie kilka puszek farby, a to, co pozostawił na ścianie, było nawiązaniem do jednego ze śląskich klubów piłkarskich.

 

– Sprawcą okazał się 28-letni mieszkaniec Mysłowic – poinformowała miejscowa policja. 

 

Mężczyzna usłyszał zarzuty zniszczenia mienia, a właściciel budynku wycenił straty na 2 tysiące złotych. Za ten czyn grozi mu nawet do 5 lat więzienia. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.

 

Miłość do klubu? To nie jest usprawiedliwienie

 

Fakt, że sprawca był kibicem, nie zmienia kwalifikacji czynu. Graffiti, choć może być formą wyrazu artystycznego, wymaga zgody właściciela ściany – a tym bardziej nie może być pretekstem do dewastacji przestrzeni publicznej. Niezależnie od tego, czy malowany napis dotyczy GieKSy, Ruchu, Górnika, Zagłębia czy jakiegokolwiek innego klubu, nie może łamać prawa ani estetyki miasta.

 

– Napis miał wyrażać przywiązanie do klubu, ale bardziej przypominał akt wandalizmu niż kibicowskie dzieło – komentują mieszkańcy Brzęczkowic. – Zamiast dumy, zostaje niesmak.

 

Władze miast i wspólnoty mieszkaniowe często muszą inwestować znaczne środki w usuwanie tego typu „ozdób”. Usuwanie graffiti ze ścian budynków, zwłaszcza zabytkowych lub pokrytych chropowatym tynkiem, to kosztowna i czasochłonna operacja.

 

Co dalej? Potrzebna edukacja i reakcja

 

Problem bazgrołów kibicowskich to nie tylko kwestia estetyki, ale też szerszy problem społeczny. Potrzebna jest zarówno edukacja – pokazująca, że przestrzeń publiczna należy do wszystkich – jak i egzekwowanie prawa. Przykład z Mysłowic pokazuje, że wandale nie zawsze pozostają bezkarni.

 

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

Ważny temat:

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***