Akt oskarżenia za film dokumentalny. Proces jest tajny i toczy się za zamkniętymi drzwiami.
***
W piątek w katowickim sądzie odbędzie się kolejna rozprawa w procesie karnym, który dotyczy filmu dokumentalnego na temat prywatnego laboratorium COVID-19, działającego w czasie pandemii w Gliwicach (na zdjęciu). Oskarżonym jest Mateusz Cieślak – dziennikarz, autor filmu i redaktor naczelny portalu „Katowice Dziś”.
Akt oskarżenia został złożony przez spółkę Vito-Med, która w czasie realizacji filmu była częścią prywatnej grupy kapitałowej spoza Gliwic. Dziś ta spółka już nie istnieje – została wchłonięta przez Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach. I to właśnie ten szpital, spółka miejska, kontynuuje teraz postępowanie jako oskarżyciel.
Gliwice jako oskarżyciel za publikacje o prywatnej firmie?
– Nie rozumiem, dlaczego miasto, a właściwie podległa Urzędowi Miejskiemu w Gliwicach spółka, żąda mojego skazania za publikacje dotyczące prywatnego podmiotu – mówi Mateusz Cieślak. – W filmie nie było ani słowa o urzędzie miejskim, ani o obecnych czy poprzednich władzach Gliwic.
Nie było w nim mowy o Szpitalu Miejskim nr 4 w Gliwicach. Materiał dotyczył laboratorium, które wówczas nie miało nic wspólnego z miastem.
Jeszcze raz podkreślmy, że oskarżenie dotyczy działalności spółki Vito-Med w okresie, gdy była firmą prywatną, niezwiązaną ze strukturami miasta. Pomimo tego obecnie to Szpital Miejski nr 4, czyli spółka należąca do miasta Gliwice, kontynuuje proces i żąda skazania dziennikarza za przestępstwo (zniesławienie).
Proces dziennikarza jest tajny. Mateusz Cieślak apeluje o jawność
Cały proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Publiczność nie ma wstępu na salę, a dziennikarz, choć jest oskarżony, nie może samodzielnie złożyć wniosku o odtajnienie rozprawy. Takie bowiem jest prawo.
– Skierowałem dziś w tej sprawie pismo do prezydentki Gliwic – mówi Cieślak. – Tylko oskarżyciel może złożyć wniosek o ujawnienie procesu. A dziś tym oskarżycielem jest już spółka publiczna (szpital). Jeśli władze Gliwic uważają, że nie ma tu nic do ukrycia, powinny zgodzić się na to, by mieszkańcy poznali przebieg tej sprawy.
I szerzej – opinia publiczna z wielu miejscowości. W laboratorium tym bowiem przebadano wiele tysięcy próbek pobranych od mieszkańców województw śląskiego i małopolskiego. Kontrola przeprowadzona na polecenie Ministerstwa Zdrowia stwierdziła szereg nieprawidłowości (w tym mających wpływ na bezpieczeństwo epidemiczne) i przypadków złamania obowiązującego prawa.
Cieślak już skierował w tej sprawie pismo do prezydentki miasta Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Zapowiada, że na najbliższej rozprawie zwróci się do sądu z prośbą o umożliwienie mu przedstawienia opinii publicznej szczegółów procesu. Zdaje sobie sprawę, że przepisy to uniemożliwiają, dlatego adresatem tej prośby będzie oskarżyciel, czyli Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach.
Wolność słowa i prawo do krytyki – to nie powinno być karalne
– Jestem dumny z tego filmu – mówi dziennikarz. – Ujawnialiśmy fakty. Nie było tam kłamstw ani pomówień. Tym bardziej nie mogę się pogodzić z sytuacją, w której odpowiadam karnie za pokazanie, jak działało laboratorium prywatnej firmy.
Sprawa wzbudza coraz więcej pytań. Czy spółka miejska powinna występować jako oskarżyciel w zastępstwie prywatnej firmy? Czy jawność procesu dziennikarza nie powinna być oczywistością w państwie prawa?
– Katarzyno Kuczyńska-Budko. Jeśli uważa pani, że ten proces powinien się toczyć, to proszę doprowadzić do jego upublicznienia – apeluje Cieślak do prezydentki Gliwic.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
Ważny temat:
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.