Konflikt o ziemię na osiedlu Ptasim w Katowicach.

Konflikt o ziemię na osiedlu Ptasim w Katowicach.

28 marca 2025 Wyłączono przez administrator

Konflikt o ziemię na osiedlu Ptasim w Katowicach. Mnożą się wątpliwości.

***

Czy Andrzej Szczogiel ma podstawy, by rościć sobie prawa do atrakcyjnego terenu w Katowicach, gdzie firma Holdimex planuje budowę mieszkań? Ostatnia rozprawa sądowa rzuciła więcej światła na tę sprawę.

Przed katowickim sądem odbyła się kolejna rozprawa w sprawie sporu o ziemię na osiedlu Ptasim. Zeznawało dwoje inżynierów budownictwa, którzy mieli kontakt zarówno z Andrzejem Szczogielem, jak i przedstawicielami firmy Holdimex.

Wspomniany mężczyzna jest właścicielem plantacji borówek przy ul. Kościuszki. Zapewnia, że ziemia, dawno temu nabyta od miasta w związku z planami budowy mieszkań, należała do jego dziadka. Dokumentów na to jednak nie posiada, więc twierdzi, że ją zasiedział.

Budynki za wysokie

Podczas rozprawy odtworzona została rozmowa Szczogiela i przedstawicieli Holdimeksu. Andrzej Szczogiel słowa nie mówił o tym, jakoby miał prawo do ziemi, na której mają powstać mieszkania. Z jego wypowiedzi wynikało, że problemem nie są kwestie własnościowe, co wizualne i urbanistyczne – narzekał na wysokość planowanych budynków, które jego zdaniem nie pasują do charakteru okolicy.

Świadkowie przedstawili relacje, które stawiają w wątpliwość jednoznaczność roszczeń Szczygła co do własności terenu.

Rozmowy na plebanii

Przed sądem świadek zeznał, że jedno ze spotkań, w którym uczestniczył Andrzej Szczogiel, odbyło się na plebanii, w obecności księdza. Było to już drugie tego typu spotkanie. Podczas rozmów poruszano m.in. wpływ uskoku Kłodnickiego oraz temat źródeł tej rzeki. Była też mowa o charakterze budynków, ale nie o och własności. 

Nie było ogrodzenia, nie było upraw, nie było roszczeń

Drugi opisał sporną działkę jako niezagospodarowaną. Nie było tam ogrodzenia, nie prowadzono żadnych upraw, a fragment płotu – resztki siatki – był zarośnięty dzikim pnączem. Jak relacjonował świadek resztki siatki były wręcz wrośnięte w dziko rosnącą roślinność. Przez dłuższy czas teren ten służył jako dzikie wysypisko odpadów – wyrzucanych przez okolicznych mieszkańców. Koczowali tam również bezdomni, którym – za zgodą Holdimeksu – pozwalano przebywać na działce pod warunkiem, że nie będą tam bałaganić nie będą palić ognisk.

Wytyczona granica

W zeznaniach pojawił się też wątek granicy pomiędzy posiadłością Szczogiela i tą, kupioną od miasta przez Holdimex. Andrzej Szczogiel miał wskazać granice działki i zapytać, czy może tymczasowo składować tam sprzęt rolniczy. Zgoda została udzielona, pod warunkiem że sprzęt uprzątnie przed rozpoczęciem prac budowlanych. Świadek stanowczo potwierdzał, że z tamtych rozmów nie wynikało, jakoby Szczygieł uznawał się za właściciela terenu.

Z czasem, gdy projekt budowlany był już gotowy, właściciel pobliskiej plantacji borówek miał zgłaszać zastrzeżenia – twierdził, że budynki są będą wysokie i jeden z nich znajdzie się zbyt blisko jego granicy. Mówił również, że prace rolne mogą przeszkadzać przyszłym lokatorom. 

Nagłe roszczenia

Dopiero później Andrzej Szczogiel zaczął twierdzić, że doszło do zajęcia fragmentu spornego terenu. Zarazem miał sugerować, że nie zależy mu na pieniądzach, choć jednocześnie w projektach porozumień zaczęły się pojawiać konkretne kwoty – od 5 do 10 milionów złotych. Firma Holdimex nie zdecydowała się na podpisanie żadnej z takich porozumień, uznając je za niekorzystne.

Sprawa trwa. Teraz już nie cieszy się zainteresowaniem mediów, choć w ubiegłym roku szeroko opisywano ten spór, przedstawiając Andrzeja Szczogiela, jako ofiarę firmy deweloperskiej. Powołując się na jego słowa informowano, że spór dotyczy tej ziemi, na której znajduje się plantacja borówek, choć ta jest gdzie indziej. 

Pisano: „W Katowicach, na hektarze ziemi, która jest łakomym kąskiem dla deweloperów, Bernadeta i Andrzej Szczogiel prowadzą od 12 lat plantację borówek amerykańskich”. Albo też: „Niestety, przyszłość ich gospodarstwa wisi na włosku. Teraz jednak los plantacji borówek stoi pod znakiem zapytania”.

Gdzie te borówki

Cytowano samego właściciela plantacji: „Na ten moment nie chcę mówić o przyszłości plantacji. Patrząc na to wszystko, czujemy się zrezygnowani. Nie wiadomo, co będzie, jak tu osiedla wysokich bloków powstaną. Czarno to widzę”.

Tymczasem teren, na którym powstają mieszkania, jest innym terenem niż plantacja borówek. Ta znajduje się w innym miejscu.

 

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

Ważny temat:

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***