Głupota ludzka jest niezmierzona, czy raczej – tym razem – niezgłębiona. Brawurowa eskapada na drugą stronę rzeki.

Głupota ludzka jest niezmierzona, czy raczej – tym razem – niezgłębiona. Brawurowa eskapada na drugą stronę rzeki.

21 marca 2020 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.
***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***
Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.
***

Chodzi o mieszkańców Ciechanowa i Olsztyna, którzy postanowili wybrać się do Czech na kielicha. W tym celu w Cieszynie weszli do Olzy, aby przeprawić się w bród na drugą stronę granicy.

Na polskich granicach została tymczasowo przywrócona kontrola. Przejście piesze możliwe jest przez Most Przyjaźni przy ul. Zamkowej w Cieszynie, lecz tylko dla tych, którzy pracują po drugiej stronie granicy.

52-latek z Olsztyna i 40-latek z Ciechanowa nie mieli więc szans, by suchą stopą przeprawić się na drugą stronę granicy. Ale Polak potrafi. Olza to przecież taka niewielka rzeczka.

Okazała się jednak zbyt szeroka i wartka jak na możliwości obu miłośników czeskiej kultury biesiadnej. Jeden z nich nie uporał się z nurtem. Gdy patrol policji dotarł do niego, wciąż zmagał się z silnym w tym miejscu prądem rzecznym.

Policjant pomógł mu wyjść z wody. Wtedy okazało się, że mężczyzna nie ma butów, które mu porwał nurt.

Drugiemu ze śmiałków przeprawa się udała. Gdy jednak stanął już na czeskim brzegu i zauważył policjantów, postanowił powrócić.

Od obu mężczyzn czuć było charakterystyczną woń. Wynik badania wskazał, że czeskie trunki nie były im potrzebne. Obaj mieli po około 3 promili alkoholu w organizmie.

Miłośnicy czeskich napitków zostali ukarani mandatami za nielegalne przekroczenie granicy polsko-czeskiej. Następnie trafili do izby wytrzeźwień.

Co ciekawe, było to wczoraj wczesnym przedpołudniem (o godz. 9.30). Bal musieli więc zacząć przy nocnym świergocie słowika. Po czesku slavíka.

Fot. Policja Śląska.