Byli podejrzani o zarażanie koronawirusem. Uznali, że w ich przypadku kwarantanna to jakaś bezsensowna głupota.

Byli podejrzani o zarażanie koronawirusem. Uznali, że w ich przypadku kwarantanna to jakaś bezsensowna głupota.

28 marca 2020 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.
***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***
Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.
***

Chorzów.

„Musiałem wyjść się przewietrzyć”. Tak tłumaczył swą nieobecność w domu jeden z mieszkańców tego miasta. Kompletnie nie zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie być może spowodował.

Policjant przez długi czas nie mógł dodzwonić się do mężczyzny na kwarantannie. Ten nie odbierał telefonu. Kiedy wreszcie odebrał oznajmił, iż jest na pobliskim skwerze.

Chorzowianin kompletnie nie pojmował powagi sytuacji. To się chyba zmieni, gdyż grozi mu teraz wysoka grzywna. Sąd może orzec wobec niego nawet 30 tys. zł kary.

Mikołów.

Tylko jednego dnia policjanci stwierdzili, że dwóch mieszkańców Łazisk Górnych nie przestrzega zasad kwarantanny. Jeden wybrał się na zakupy. Drugi tłumaczył, że wyszedł „do samochodu”.

Obaj odpowiedzą przed sądem.

Tychy.

Miejscowa policja w ciągu jednego dnia dwukrotnie podjechała do mężczyzny przebywającego na kwarantannie. Za pierwszym razem zastano go w mieszkaniu.

Za drugim nie było już go w miejscu zamieszkania. Wiedząc, że policjanci już „odbębnili” swoje, wybrał się na zakupy.

Te będą go bardzo drogo kosztować. Skierowano do sądu wniosek o nałożenie grzywny. Sąd może orzec wobec tyszanina nawet 20 tys. zł kary.

Siemianowice Śląskie.

Kobieta tydzień wcześniej przyjechała z Niemiec. Przechodzi więc obowiązkową kwarantannę.

Kobueta chciała jednak odwiedzić bank i wypłacić z niego pieniądze. Chciała też porozmawiać z dzielnicowym, ale nie miała do niego telefonu.

Wyszła więc z mieszkania i przespacerowała się na komendę. Zastępca komendanta nakazał zamknięcie jednostki policji i jej dezynfekcję. Kobieta odpowie za naruszenie przepisów kwarantanny.

Tarnowskie Góry

Tutaj sprawdzano czy 67-letni mężczyzna nie wychodzi z domu. W trakcie wizyty policjantów on również był na zakupach.

Gdy zjawił się pod domem, policjanci chcieli wiedzieć, które miejsca odwiedził. Mógł tam zarażać innych.

Mężczyzna oznajmił, że odwiedził sklep oraz piekarnię. Jego sprawę przekazano prokuraturze. Może więc odpowiadać za przestępstwo.

Inny mieszkaniec Tarnowskich Gór tłumaczył usprawiedliwiał się tym, że z nikim nie nawiązywał bliższego kontaktu. Przerwał kwarantannę jedynie po to, by pobiegać.

Faktycznie, gdy zobaczyli go policjanci, na sobie miał strój sportowy, na twarzy maseczkę, a na rękach jednorazowe rękawiczki. Co może stanowić okoliczność łagodzącą – sprawa trafiła do sądu.

Żory.

32-letni mężczyzna wybrał się do znajomego, choć powinien odbywać kwarantannę. Policjanci pojawili się pod blokiem, w którym mieszka, by sprawdzić czy przestrzega zakazu wychodzenia na zewnątrz.

Mężczyzna przez telefon poinformował policjantów, że kwarantannę odbywa pod innym adresem. Nie potrafił go jednak podać.

Co zrobić w tej sytuacji? Policjanci zaczęli konsultować się z dyżurnym komendy. Gdy rozmawiali z nim o dalszych czynnościach, zauważyli zdyszanego człowieka, wbiegającego do bloku. Człowiek ten w ręce trzymał telefon komórkowy.

Zatrzymany „na gorącym uczynku” człowiek przyznał się do odwiedzin. Do sądu skierowano wniosek o ukaranie jak za wykroczenie. Grozi mu mandat do 500 zł.

Zawiercie.

W tym przypadku zareagowali świadkowie. Zadzwonili na policję informując, że kobieta objęta kwarantanną wychodzi z mieszkania i spaceruje po klatce schodowej.

Na miejsce wysłano dzielnicowego. Ten zastał kobietę w mieszkaniu. Wyjasniła, że wyszła na zewnątrz, by na strychu budynku rozwiesić pranie.

Knurów.

To doszło do najbardziej bulwersującego przypadku złamania obowiązku kwarantanny. Pisaliśmy o tym osobno.

Lekarka, która powinna przebywać na kwarantannie, w tym czasie znajdowała się na terenie knurowskiego szpitala. W gabinecie przyjmowała niczego nieświadomych pacjentów.

Za ten czyn może zostać ukarana wyjątkowo surowo. Złamanie zasad kwarantanny – w zależności od powagi sytuacji – karane jest mandatem lub grzywną jako wykroczenie. W poważniejszych przypadkach traktowane jest jako przestępstwo, za które grozi do ośmiu lat więzienia.

Na zdjęciu: skutki nieodpowiedzialnego zachowania siemianowiczanki. Dezynfekcja budynku komendy policji.