Inspekcja Transportu Drogowego chce poprawić „skuteczność” fotoradarów. W tym celu domaga się bardzo kontrowersyjnej zmiany przepisów. Mandaty będą płacić nawet ci, którzy w ogóle nie mają prawa jazdy.

Inspekcja Transportu Drogowego chce poprawić „skuteczność” fotoradarów. W tym celu domaga się bardzo kontrowersyjnej zmiany przepisów. Mandaty będą płacić nawet ci, którzy w ogóle nie mają prawa jazdy.

15 stycznia 2020 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.
***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***
Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.
***

To pomysł więcej niż kontrowersyjny. ITD chce poprawić ściągalność mandatów za przekroczenia prędkości. W tym celu chce takiej zmiany przepisów, by karani byli nie tylko ci, którzy popełnili wykroczenie, lecz ci, którzy są właścicielami samochodów.

A to przecież nie jest to samo. W wielu przypadkach, a nawet bardzo wielu przypadkach, za kierownicami samochodów siedzą ich użytkownicy, nie właściciele. Dotyczy to aut służbowych, samochodów, z których korzysta kilku członków rodziny, czy samochodów wypożyczanych (na przykład na minuty i godziny – taka oferta jest również w Katowicach).

Teoretycznie więc mandat mogłaby otrzymać nawet osoba, która nigdy nie prowadziła samochodu. Znamy przypadek (i to nie jeden), że w dowodzie rejestracyjnym pojazdu widnieje matka czy ojciec, a samochód został kupiony dla dziecka, które jeździ nim do szkoły średniej czy na uczelnię.

„Dziennik Gazeta Prawna”, który jako pierwszy ujawnił kontrowersyjny postulat ITD, informuje zarazem, że w zeszłym roku wszystkie 500 fotoradarów, należących do ITD, zarejestrowało 1,6 mln przypadków przekroczenia prędkości. Jednak mandatami zakończyło się tylko 45 proc. spraw.

Ministerstwo Infrastruktury rozważa poparcie propozycji ITD. Większa ściągalność mandatów to przecież większe wpływy do budżetu.

W Polsce jest to kontrowersyjne rozwiązanie, ale funkcjonuje w innych krajach. I to w taki sposób, jaki w Polsce na pewno nie byłby do przyjęcia. W Szwajcarii np. osoby przekraczające prędkość karane są bardzo wysokimi grzywnami. A dowiadują się o tym dopiero wówczas, gdy pod koniec miesiąca otrzymują pomniejszone o odliczoną karę (bądź kary) wynagrodzenie.

Na zdjęciu: wszyscy kierowcy z Katowic dobrze znają to miejsce. „Zakręt mistrzów” na zjeździe z ul. Murckowskiej na autostradę A4. Do momentu zamontowania tu tej skrzynki, codziennie dochodziło na nim do wypadków. Czasami nawet do kilku w ciągu jednego i tego samego dnia.