Mieszkaniec Katowic zatruł się cyjanowodorem. Skutki są straszliwe.

Mieszkaniec Katowic zatruł się cyjanowodorem. Skutki są straszliwe.

9 listopada 2019 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

Zdzisław Baros przeżył. Jednak po dwóch latach od tego wypadku jest uwięziony w swoim własnym mieszkaniu. Wystarczyłby zwykły podjazd dla wózka inwalidzkiego, lecz dotąd odmawiano jego budowy.

Żona pana Zdzisława była opiekunką medyczną. Pracowała w Domu Pomocy Społecznej w Katowicach. Fachowość i doświadczenie bardzo dziś pomagają tej dzielnej kobiecie. Sama jednak podjazdu nie zbuduje.

2.

Wróćmy dwa lata wstecz. Jej mąż, który dziś cierpi na czterokończynowy niedowład, był pracowitym człowiekiem. Chwytał się rozmaitych prac w różnych krajach Europy. Ostatnim była Dania.

Do wypadku doszło podczas budowy metra w Kopenhadze. Zdzisław Baros z objawami ciężkiego zatrucia trafił do szpitala. Był w krytycznym stanie.

3.

Uratowano mu życie lecz zdrowia nie zdołano. Dziś nie porusza rękoma ani nogami.

Strona duńska ukrywała prawdę o wypadku przed państwem Barosami. Pani Henryka mówi, że adwokatka z Danii nie potrafiła nawet wydostać dla nich dokumentacji leczenia.

4.

Wypis ze szpitala udało im się uzyskać dopiero dwa lata od wypadku, do którego doszło 16 czerwca 2017 r. Wtedy poznali prawdę. Wcześniej nie wiedzieli, jaka była przyczyna obecnego stanu pana Zdzisława.

Dziś trwa walka o odszkodowanie. Wierzymy, że będzie udana.

5.

Niestety trwała też walka o coś, co wydawałoby się prozaiczne. O podstawowe prawa człowieka.

Wśród praw osobistych, których – zgodnie z Międzynarodową deklaracją praw człowieka – „powinniśmy móc domagać się od społeczeństwa, w którym żyjemy” są m.in.: prawo do dobrego życia, prawo do decydowania o swoim życiu, prawo do szczęścia. Czy w przypadku pana Zdzisława prawa te były dochowane?

6.

Państwo Barosowie mieszkają na parterze. Mimo to pani Henryka nie jest w stanie wyjechać z mężem na wózku inwalidzkim na zewnątrz, gdyż z klatki schodowej trzeba zejść po 7 stopniach na chodnik.

Budynek należy do Spółdzielni Mieszkaniowej Załęska Hałda. Jak pisze portal „Nasze Witosa Załęże”, dwa lata temu pani Henryka zwróciła się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z prośbą o wykonanie podjazdu. Stamtąd odesłano ją do Załęskiej Hałdy mówiąc, że to obowiązek spółdzielni. Ta ponownie odesłała kobietę do MOPS twierdząc, że to on powinien dofinansować wykonanie podjazdu. MOPS miał znowu odmówić i żonę pana Zdzisława odesłać po raz kolejny do spółdzielni.

7.

Gdyby nie życzliwość sąsiadów, od dwóch lat Zdzisław Baros byłby uwięziony w czterech ścianach mieszkania. Sąsiedzi w kilku chwytają wózek inwalidzki, znoszą go po schodach. Państwo Barosowie mogą wtedy posiedzieć na świeżym powietrzu czy też pojechać na Muchowiec. Pani Henryka mówi, że mąż jest wówczas w euforii.

Tak jednak być nie może. Katowice Dziś zwróciły się do wiceprezydenta Jerzego Woźniaka, odpowiadającego w naszym mieście za opiekę społeczną. Wiceprezydent Woźniak nic o sprawie nie wiedział. Obiecał ją wyjaśnić.

8.

Wiceprezydent ustalił, że spółdzielni nie było stać na budowę podjazdu. Spółdzielnia go wykona, jeśli miasto sfinansuje tę inwestycję. Miasto z kolei takie przedsięwzięcia finansuje z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). PFRON zaś przyznaje pieniądze na podstawie wniosków składanych przez indywidualne osoby.

Tyle przepisy. Fakty są takie, że od dwóch lat państwo Barosowie bezskutecznie zabiegali o budowę podjazdu, co wydaje się przecież banałem.

9.

Dzięki wiceprezydentowi Woźniakowi ta upokarzająca sytuacja wreszcie się zakończy. Wczoraj u państwa Barosów była urzędniczka MOPS.

Uzgodniono, co trzeba zrobić, by podjazd wreszcie powstał. Urzędnicy dopilnują, by pieniądze na ten cele zostały przez PFRON przyznane. W przyszłym roku pani Henryka powinna już samodzielnie wyjeżdżać wózkiem z bloku.

Na zdjęciu: jeden ze szpitali Regionu Stołecznego Danii. Fot. Mogens Engelund/Wikimedia. Na koniec nasza prośba – udostępnij tę publikację.