Eksplozja w Kuźni Raciborskiej, podczas której kilku saperów zginęło, a kilku zostało rannych, to nie był wypadek. Do tej tragedii przyczynić się mogli bandyci.

Eksplozja w Kuźni Raciborskiej, podczas której kilku saperów zginęło, a kilku zostało rannych, to nie był wypadek. Do tej tragedii przyczynić się mogli bandyci.

22 października 2019 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

Przypomnijmy, że w Kuźni Raciborskiej doszło do potwornej tragedii. We wtorek 8 października, przed godz. 14, sześciu żołnierzy z 29 Patrolu Rozminowania 6 Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach miało zabezpieczyć pięć pocisków artyleryjskich, pochodzących z II wojny. Podczas wkładania jednego z nich do specjalnego pojemnika, niewybuch eksplodował, w wyniku czego ucierpieli wszyscy saperzy.

Dwóch zginęło na miejscu. Kolejni czterej zostali ranni, z czego trzech bardzo ciężko. Jeden z nich kilka dni później zmarł w szpitalu.

Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, część pocisków, które saperzy mieli usunąć, była pozbawiona zapalników: „Ktoś je zdemontował i popakował taśmą w pakiety gotowe do wywiezienia”.

W tej sytuacji należy brać pod uwagę, że była to zaplanowana i nielegalna operacja. Zapalniki musiał zdemontować ktoś, pracujący na zlecenie zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym. Śledczy przypuszczają, że tak było, gdyż w tej samej okolicy znaleziono reklamówkę, w której znajdowały się zapakowane ładunki wybuchowe.

Wojsko wezwało na miejsce policjantów z pododdziału kontrterrorystycznego z Katowic. Robot do unieszkodliwiania ładunków wybuchowych zabezpieczył ładunki wybuchowe. Następnie zostały one zdetonowane.

Jak pisaliśmy niedawno, nieomal codziennie w naszym regionie znajdowane są niewypały oraz niewybuchy. Prawie zawsze są to pozostałości po II wojnie światowej.

Nie wolno ich dotykać. Tym bardziej, gdy są mocno skorodowane. Gdy widzimy przedmiot mogący być dawnym nabojem, pociskiem, granatem czy bombą, jak najszybciej powinniśmy zaalarmować odpowiednie służby, dzwoniąc na numer alarmowy 112.

Na zdjęciu: samochód używany przez saperów do przewozu niewybuchów. Fot. MON.

Pisaliśmy: Ciała dwóch saperów nadal leżą w miejscu eksplozji. Dramatyczne doniesienia dotyczące pozostałych żołnierzy – rannych podczas wybuchu.