Pijany kierowca zarzucił innemu mężczyźnie, że „wtrąca się w nie swoje sprawy”. Doszło do awantury.

Pijany kierowca zarzucił innemu mężczyźnie, że „wtrąca się w nie swoje sprawy”. Doszło do awantury.

5 września 2019 Wyłącz przez administrator

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

Po zakrapianej imprezie młody mieszkaniec Siemianowic Śląskich postanowił odjechać samochodem. Zaprotestował przeciwko temu jeden z obecnych tam mężczyzn.

Człowiek usiłował wytłumaczyć podpitemu kierowcy, że jazda pod wpływem alkoholu jest niebezpieczna. Nie przekonał młodzieńca.

W tej sytuacji mężczyzna zagroził, że zadzwoni na policję, jeśli tamten wyjedzie na miasto samochodem.

Młodzian mimo to zasiadł za kierownicą. Obok niego usiadła jego przyjaciółka.

Pijany kierowca dał gazu i gwałtownie wyjechał z posesji na ulicę. Tak jakby chciał zrobić na złość temu, który go usiłował powstrzymać.

Policja rzeczywiście została wezwana na miejsce. Gdy policjanci nadjechali, zobaczyli awanturujących się mężczyzn.

Okazało się, że jednym z nich był właśnie pijany kierowca. Postanowił powrócić i dać nauczkę temu, który go pouczał. Bo przecież za takie zachowanie należy się kara.

Gdy policjanci wylegitymowali pijanego kierowcę, ten był już poza samochodem. Śmiał się ze wszystkich i drwił mówiąc, że przecież mnie prowadzi auta. Nic więc nie można mu zrobić.

Policjanci sprawdzili jego trzeźwość. Miał 1,7 promila alkoholu w organizmie.

Następnie policjanci odpytali osoby, które były na miejscu. Kilka osób potwierdziło, że widziały, jak młody – 21-letni kierowca – wsiadał do samochodu i odjeżdżał.

Za popełnione przestępstwo mężczyźnie grożą dwa lata więzienia. Nie wiadomo czy przekona on prokuratora i sąd, że oni też (jak to ujmował wcześniej) „wtrącają się w nie swoje sprawy”.