Odpady zebrane na ulicach jednego miasta są podrzucane do miasta sąsiedniego. Wiceprezydent tego pierwszego miasta donosicielem nazywa osobę, która ten proceder wykryła.

Odpady zebrane na ulicach jednego miasta są podrzucane do miasta sąsiedniego. Wiceprezydent tego pierwszego miasta donosicielem nazywa osobę, która ten proceder wykryła.

23 sierpnia 2019 Wyłącz przez administrator

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

„Bytom to nie hasiok”. Pod takim hasłem prowadzono walkę z eksprezydentem Damianem Bartylą. Dziś Bytomiem rządzi Mariusz Wołosz.

Problem nielegalnego składowania odpadów na terenie Bytomia narastał od lat. Eksprezydent Bartyla do walki z tzw. mafią śmieciową zatrudnił byłego oficera Centralnego Biura Śledczego Policji, Marcina Borosza.

Borosz został w bytomskim magistracie zastępcą naczelnika Wydziału Inżynierii Środowiska. Zgromadził dokumentację związaną z nielegalnym wwożeniem do Bytomia odpadów. Dokumentacja przekazana została prokuraturze i innym instytucjom. Trwają postępowania.

Za obecnego prezydenta były policjant stracił posadę w bytomskim magistracie. Czy dlatego, że wykrył kolejną aferę śmieciową? To pytanie kierujemy do obecnych władz Bytomia. Czekamy na odpowiedź.

Za obecnego prezydenta Wołosza sprzątanie ulic Bytomia powierzono nowej firmie. Marcin Borosz wykrył, że firma zebrane w Bytomiu odpady wywozi do Tarnowskich Gór i zakopuje w bezpośrednim rejonie zespołu przyrodniczego wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

I stała się rzecz niesłychana. Na miejsce udał się przedstawiciel bytomskiego magistratu. przyznał, że ten proceder ma miejsce.

Jednak urzędnik stwierdził, że nic złego się nie dzieje. A to dlatego, że te odpady to zdaniem urzędnika tylko trawa.

Według Marcina Borosza urzędnik „nie zauważył bądź nie chciał zauważyć” miejsca zasypania odpadów. Istnieje dokumentacja (przekazana Urzędowi Miejskiemu w Tarnowskich Górach), z której wynika, że nie trafiła tu wyłącznie trawa.

Były oficer CBŚP i były naczelnik bytomskiego magistratu wymienia m.in.: pył węglowy, pyły innego rodzaju, bryły i odłamki asfaltu, gruz. Jak podejrzewa „badania mogą ujawnić jeszcze inne niespodzianki”.

Co na to władze Bytomia? Zastępca obecnego prezydenta, wiceprezydent Michał Bieda nazwał Marcina Borosza… „donosicielem”.

Tego bez komentarza pozostawić nie można. Dlatego prosimy wiceprezydenta Biedę o stanowisko (gdy je otrzymamy – uzupełnimy o nie publikację). Publikujemy też pełne oświadczenie Marcina Borosza.

Przyznajemy, że cała ta sprawa nami wstrząsnęła. Jeszcze nie zapomnieliśmy czasów, gdy prawie cała aglomeracja katowicka przypominała „hasiok”.

Stale też piszemy o kolejnych próbach podrzucania na nasz teren różnych odpadów – czasami aż z zagranicy. Nigdy by nam nie przyszło na myśl, by ktoś mieszkający na Śląsku, osobę sprzeciwiającą się zaśmiecaniu naszego regionu odpadami, mógł nazwać donosicielem.

Poniżej oświadczenie Marcina Borosza. Na stanowisko wiceprezydenta Biedy czekamy (kontynuacja tematu – link na dole). Na zdjęciach: ciężarówka wwożąca odpady w rejon, gdzie obowiązuje zakaz wjazdu pojazdami silnikowymi pod karą aresztu (patrz tablica) i porzucane tam odpady.

„Bytom dnia 13 sierpnia 2019 rok.

Z reguły nie wtrącam się w różne dyskusje i komentarze jakie prezentowane są na forach internetowych. Nie interesują mnie również wywody polityków zwłaszcza tych lokalnych. Uważam, że właśnie ta grupa osób zazwyczaj używa do przekazu medialnego tak zwanego ?pustosłowia?, z których tak de facto nic nie wynika a w ostateczności są one puste i brudne.

W dotychczasowej, mojej udanej karierze zawodowej kierowałem się zawsze przede wszystkim tak zwaną prawdą materialną. Chodzi w tym o to, że aby komuś udowodnić winę a następnie skazać, to trzeba przede wszystkim zebrać odpowiedni, wiarygodny, materiał dowodowy wskazujący na indywidualne sprawstwo.

W związku z powyższym, odniosę się do komentarza jaki na jednym z forów internetowych umieścił Zastępca Prezydenta Bytomia, Szanowny Pan Michał Bieda. Abstrahuję od tego, że nazwał mnie ?donosicielem?. Język tego Pana jest szerokiej opinii publicznej dobrze znany. To akurat stwierdzenie nawet nie jest tak mocno obraźliwe w porównaniu z tymi, jakich używał wcześniej w stosunku do innych osób. Jeżeli według Pana Biedy powiadomienie organów ścigania o czynie zabronionym opisanym w ustawie oraz zagrożonym karą jest w jego mniemaniu ?donosicielstwem? to gratuluję ideałów i zasad, jakimi się kieruje. Gdzie tu jest wymiar praworządności. Chciałbym zauważyć, że zwrot ?donosicielstwo w potocznym slangu kapowanie, kapuś, jest kapusiem? przede wszystkim używany jest w świecie przestępczym, kiedy to jeden przestępca ?wsypuje? drugiego. Skąd więc takie nazewnictwo w repertuarze Zastępcy Prezydenta Bytomia? Czy to przystoi? Oceńcie Państwo sami.

Następna sprawa. Co takiego się dzieje, że Szanowny Pan Bieda chce za wszelką ceną umniejszyć ważność i wydźwięk zdarzenia ujawnienia nielegalnego wysypiska śmieci znajdującego się w rejonie obszaru, o zgrozo!, przyrodniczo prawnie chronionego w tym wpisanego na listę dziedzictwa UNESCO. Gdzie ukrył się jego zapał w ściganiu przestępców odpadowych?!

I Dlaczego ewidentnie broni firmy, która odpady tam przywoziła a następnie zakopywała? Tak jest, proszę Państwa, zakopywała. Istnieje bogaty materiał dowodowy zarówno rzeczowy jak i osobowy, który został przekazany policji i przedstawicielowi Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach. Oceniam, zważając na moje doświadczenie zawodowe, że sprawa już na tym etapie jest oczywista, a z udowodnieniem winy organy ścigania nie będą miały żadnych problemów.

Dalej, Szanowni Państwo, jak informuje strona internetowa Urzędu Miejskiego w Bytomiu: na miejsce został wysłany pracownik Wydziału Inżynierii Środowiska Urzędu Miejskiego w Bytomiu, który stwierdził między innymi składowanie tam trawy. Nie zauważył bądź nie chciał zauważyć świeżo przykrytego ziemią dołu. Oświadczam, że jestem do dyspozycji zarówno Pana Biedy jak też owego pracownika i z przyjemnością pokaże miejsce zasypania. Dziwne również jest, że w dalszym komentarzu na tej stronie jest zapewnienie o prowadzonych na bieżąco nadzorze i kontroli tej firmy. To w takim razie jak takowy nadzór i kontrola wyglądała, zważając na fakt, że Urząd Miejski w Bytomiu nie wiedział, gdzie odpady są wywożone.

Szanowni Państwo! Kategorycznie stwierdzam, na co są dowody, że oprócz trawy, gałęzi i liści w opisywanym miejscu deponowano a następnie zakopywano inne odpady, między innymi takie jak: frezy asfaltowe, różnego rodzaju gruz, ziemia i pyły pochodzące najprawdopodobniej z oczyszczania miasta, drobny pył węglowy jak też inne. Z pewnością potwierdzą to szczegółowe badania przeprowadzone w ramach karnego postępowania przygotowawczego. Podejrzewam, że takie badania mogą ujawnić jeszcze inne niespodzianki.

No i na sam koniec odniosę się do zarzutu Pana Biedy, który stwierdza, że będąc zatrudnionym w Urzędzie Miejskim nie miałem żadnych efektów. Jest to oczywiste kłamstwo.
Zapoczątkowane przeze mnie sprawy mają się bardzo dobrze. Oceniam, że już nie długo Państwo o nich usłyszycie. Pragnę zauważyć, że postępowania dotyczące zorganizowanych grup przestępczych są czasochłonne i wymagają wielu sprawdzeń w zakresie zarówno przedmiotowym jak i podmiotowym. Nie są to tak zwane sprawy ?na już?. Sukcesy odniosłem też na polu administracyjnym, o czym mogę szeroko pisać. W żadnym wypadku nie muszę się wstydzić mojej zaledwie kilku miesięcznej pracy w Urzędzie.

To jest jedyny mój komentarz do zaistniałej sytuacji. Nie będę się bawił w brudną polemikę. Jednocześnie uprzedzam Pana Michała Biedę, że jeżeli w dalszym ciągu będzie mnie obrażał lub szkalował, niezwłocznie wejdę z nim w spór przed Sądem Cywilnym.

Serdecznie pozdrawiam:

Marcin Borosz
Oficer Centralnego Biura Śledczego w stanie spoczynku
i były Zastępca Naczelnika Wydziału Inżynierii Środowiska w Bytomiu”.

Kontynuacja tematu: Bieda czyli skuteczność. W zarządzaniu miastem my jesteśmy lepsi. A ci, którzy nam nie klaszczą, ci plotą bzdury, kpią z inteligencji i sieją dezinformację.