Nikt nie respektuje znaku zakazu wjazdu. Samochody z rejestracjami z innych miast blokują auta mieszkańców. Ci załamani nie wiedzą już, co robić.

Nikt nie respektuje znaku zakazu wjazdu. Samochody z rejestracjami z innych miast blokują auta mieszkańców. Ci załamani nie wiedzą już, co robić.

2 sierpnia 2019 Wyłącz przez administrator

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

Napisał do nas pan Adam w sprawie tego, co od dłuższego czasu dzieje się na os. Tysiąclecia. Przy ul. Tysiąclecia 86B działa parking-klepisko.

Dziś jest to jedyne takie miejsce na całym tym wielkim osiedlu, gdzie nie ma szlabanu i na teren, który w żaden sposób nie jest chroniony, wjechać może kto żyw.

I tak właśnie się dzieje. Zdjęcia nadesłane przez pana Adama obrazują tę sytuację.

„Mnóstwo rejestracji SZA, SMI, SH. Wyobraźcie sobie sytuację, że nie możecie rano jechać do pracy, bo ktoś was blokuje. Nawet trąbienie nie pomaga. Albo wracacie z pracy i musicie iść 2 km, bo nie było nigdzie miejsca”.

Mieszkańcy ślą w tej sprawie skargi do różnych urzędów i instytucji – na razie bez efektu. Pół tysiąca ludzi podpisało się pod petycją o rozbudowę bądź modernizację parkingu. To również nie dało efektu.

Mieszkańcy wystąpili więc o zgodę na umieszczenie tu znaku zakazującego wjazdu. Gdy ją otrzymali, wówczas jeden z lokatorów kupił znak z tabliczką, że nie dotyczy on mieszkańców.

Drogowcy ustawili znak. To również nic nie dało.

Jak pisze pan Adam:

„Nie jest on respektowany. Mało tego, ludzie stają jeden za drugim, przez co niekiedy nie ma możliwości wyjazdu z parkingu”.

Mieszkańcy tego bloku stali się na własnym osiedlu obywatelami drugiej kategorii. Pod sąsiednimi blokami zaparkować nie mogą ze względu na szlabany.

Pod marketami, które na osiedlu się zainstalowały i otrzymały teren na budowę własnych parkingów, oczywiście mogą zaparkować. Pod warunkiem, że zapłacą nawet kilka tysięcy zł miesięcznie za miejsce postojowe. A przypomnijmy, że to ich osiedle, nie Lidla czy Biedronki.

Niektórzy, co bardziej zdesperowani, zaczęli więc zostawiać swoje samochody na poboczach ulic – wjeżdżając na trawniki. Osiedle regularnie patrolowane jest przez straż miejską, która na parkujących nieprawidłowo nałożyła mandaty (SZA, SMI czy SH z klepiska pozostawiając w spokoju).

Teraz już nie da się parkować wzdłuż trawników. W trosce o roślinność ogrodzono pobocza. Ale z klepiskiem niczego nie uczyniono.

Pan Adam: „Co robić w takiej sytuacji? Pomocy”.

Podejmujemy interwencję.