Łomot, jakiego Katowice nie słyszały, niósł się do piątej rano. Dzwoniły szyby w oknach, drżały budynki, wibrowały barierki na balkonach, a w niektórych mieszkaniach trzęsły się podłogi. Spać nie mogły tysiące ludzi, a to dopiero początek.

Łomot, jakiego Katowice nie słyszały, niósł się do piątej rano. Dzwoniły szyby w oknach, drżały budynki, wibrowały barierki na balkonach, a w niektórych mieszkaniach trzęsły się podłogi. Spać nie mogły tysiące ludzi, a to dopiero początek.

16 sierpnia 2019 Wyłącz przez administrator

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

To, o czym piszemy, to nie był efekt wczorajszej defilady. Choć początkowo ludzie tak myśleli.

Gdy na os. Paderewskiego, na Brynowie, na os. Atal Francuska dał się słyszeć niemiłosierny łoskot i dudnienie, ludzie myśleli, że to odgłosy przejeżdżających czołgów i innych pojazdów wojskowych (wojsko stacjonowało na lotnisku). A tu, niespodzianka.

W dodatku bardzo przykra niespodzianka. Defilada bowiem zakończyła się w ciągu dnia, a łoskot nie ustał. Niósł się przez całą noc.

Przyczyna umiejscowiła się na Muchowcu, niedaleko stadniny, czyli dalej od budynków mieszkalnych niż np. sceny Off Festivalu. Jednak czytelnik, który z nami się skontaktował twierdzi, że ani Off Festivalu, ani żadnej innej dotychczasowej imprezy, nawet pokazów pirotechnicznych, nie da się porównać z tym nieprawdopodobnym hałasem.

Bass Camp to impreza odbywająca się po raz pierwszy w Katowicach. Przypuszczalnie dlatego w ogóle była możliwa, że nikt nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji.

Jedna z mieszkanek napisała na stronie Bass Camp: „Bass Camp sierpień 2019 czyli terroryzowanie całego osiedla Paderewskiego w Katowicach całonocnym hałasem. A mieszkańcom Atal Park Francuska to chyba szklanki pękały. Nie można spać! Basy słychać w odległości kilku km. Ja sobie pomyśle ze kolejne 2 nocy będę musiała słuchać tej ?muzyki?… Proszę pomyśleć na przyszłość o organizacji w innym miejscu, żeby nie było to uciążliwe dla innych. Co więcej, co roku w tym miejscu jest Off Festiwal i nie słychać”.

Nasz czytelnik potwierdza, że wszystko to było prawdą. Prawdziwe są doniesienia o wibrujących barierkach na niektórych balkonach os. Paderewskiego i trzęsących się podłogach mieszkań znajdujących się blisko Muchowca.

Mieszkańcy interweniowali na policji. Ta jednak nie uciszyła łoskotu. Jak napisaliśmy, trwał on przez całą noc.

Wieczorem organizatorzy napisali oświadczenie. Przepraszają w nim mieszkańców Katowic oświadczając jednak, że ten potworny hałas nie ustanie aż do niedzieli:

„Dobry wieczór. Mamy świadomość, że nasza specyficzna impreza odbywa się po raz pierwszy w Katowicach. Na pewno okoliczni mieszkańcy mogą odczuwać z tego powodu dyskomfort.

Staramy się mimo wszystko dopracować brzmienie tak, żeby jak najmniej przeszkadzać mieszkańcom, ale nie jest to łatwe.

Impreza trwa do niedzieli do 5 rano. W ramach rekompensaty możemy tylko zaprosić was na wspólne tańce”.

To oświadczenie pozostawimy bez komentarza. Tym bardziej, że zapraszanie kogoś do tańca, ponieważ uniemożliwia mu się sen, jest oznaką co najmniej braku szacunku.

Jak ustalili mieszkańcy, teren pod imprezę wydzierżawiony został od Zakładu Zieleni Miejskiej. Na policji został złożony wniosek o imprezę niemasową.

Czy w tej sytuacji Bass Camp miał prawo w ogóle hałasować? A tym bardziej hałasować po 22? I to najgłośniej w dziejach naszego miasta? Sprawdzamy.

Niezależnie jednak od naszych ustaleń apel. Apel do policji i straży miejskiej. Zadbajmy o komfort życia i wypoczynku tysięcy ludzi (a może dziesiątek tysięcy), którzy aż do niedzieli muszą się zmagać z łoskotem.

Pamiętajmy, że wśród nich są na pewno osoby cierpiące i chore, a także seniorzy i małe dzieci. Dla nich takie „atrakcje” wiążą się z dodatkowym cierpieniem.

Jeden z mieszkańców:

„Juwenalia były też w dni robocze, ale umieli to nagłośnić tak, że się bas po ścianach nie niósł”.

***

Zarówno na policji, jak i w straży miejskiej dowiedzieliśmy się, że faktycznie było sporo interwencji. Jednak żadna z tych służb nie mogła zbyt wiele zdziałać.
-Jeśli jest zgłoszenie, trzeba interweniować. I kilka razy interweniowaliśmy. Przede wszystkim sprawdziliśmy, czy impreza jest legalna. Ponieważ była zgłoszona, biletowana a teren ogrodzony, mogliśmy tylko upominać organizatorów, żeby było trochę ciszej ? wyjaśnił Jacek Pytel, rzecznik Straży Miejskiej w Katowicach.

Podobne informacje uzyskaliśmy na policji. Okazuje się, ze funkcjonariusze nie mogli interweniować, ponieważ Bass Camp był legalny.
-Ktoś wydał na zgodę na organizację imprezy masowej i dopóki nie zostanie popełnione przestępstwo albo wykroczenie, mamy związane ręce. Zachęcamy do składania skarg w urzędzie miasta, który wydał pozwolenie na organizację imprezy ? powiedział sierżant Maciej Bajerski.