Ustalenie pirata drogowego ponad siły policji. Ta wszystko dostała na tacy i umorzyła postępowanie.

Pan Marek 11 lipca tego roku jechał przez Lędziny. Nagle, na łuku drogi, na odcinku z wymalowaną na środku jezdni z podwójną linią ciągłą, śmignęła obok niego srebrna osobówka.

Dokładnie 6 sekund wcześniej pan Marek włączał się do ruchu (co zaświadcza nagranie z rejestratora jazdy). Oznacza to, że pirat swój manewr wyprzedzania musiał rozpocząć na skrzyżowaniu.

Mało tego. Szaleniec w srebrnej osobówce przejechał przez rondo i dalej gnał przez Lędziny. Dopędził kolejny samochód. Wtedy musiał przyhamować, gdyż z przeciwnej strony ciągle ktoś nadjeżdżał. Wreszcie zrobiła się luka.

Akurat napatoczyło się kolejne skrzyżowanie. Nic to. Kierowca-ryzykant wskoczył na lewy pas. Dodał gazu. Podwójna ciągła? Nie dla niego. Przejście dla pieszych? A kto by się tym przejmował.

Nieodpowiedzialny kierowca nie widział czy ktoś jest na przejściu, gdy zaczął manewr wyprzedzania. Nie mógł tego widzieć, gdyż prawą stronę pasów zasłaniał mu wyprzedzany pojazd. Śmignął obok niego. Tym razem nikogo nie zabił.

Swoją szaleńczą jazdę pirat ze srebrnej osobówki zakończył 12 sekund dalej - zjeżdżając na parking Tesco.

Pan Marek uznał, że kierowca stanowi duże zagrożenie. Powiadomił policję. Dokładnie opisał zdarzenie i podał początkowe znaki z tablicy rejestracyjnej.

5 września dostał odpowiedź o umorzeniu postępowania ze względu na "nie wykrycie sprawcy wykroczenia". Dlaczego? Ponieważ: "żaden system monitoringu nie obejmuje ul. Hołdunowskiej. Dodatkowo nie uzyskano żadnych informacji na temat nieustalonego pojazdu oraz bezpośrednich świadków zdarzenia".

Innymi słowy policja odpisała panu Markowi, że nie uzyskała żadnych informacji na jego temat. Ponadto policja stwierdziła, że sklep Tesco nie istnieje. Nie istnieją bowiem kamery monitoringu ani w tym sklepie (znajdującym się przy wymienionej ulicy), ani na zewnątrz.

Na koniec dodać należy, że zdaniem zastępcy powiatowego komendanta policji w Bieruniu (on się bowiem podpisał pod tym pismem) nie istnieje marka samochodów podana przez naszego czytelnika, a tym bardziej nie ma samochodów tej marki o kolorze srebrnym, nie mówiąc już o tym, że żaden z tych samochodów nie ma tablicy rejestracyjnej ze znakami początkowymi zapamiętanymi przez pana Marka.

A skoro tak, to rzecz pewna, że żaden z tych pojazdów nie mógł podjechać 11 lipca pod nieistniejący tam przecież sklep Tesco.

Pan Marek przeprowadził swoje prywatne śledztwo (podobno nie było skomplikowane). Do policjantki, która prowadziła postępowanie wysłał e-mail następującej treści:

"Mam do Pani pytanie: Ile srebrnych ... jest zarejestrowanych w Lędzinach, bo samochód ma numery rej. zaczynające się od SBL?

Podpowiem: dwa.

Czy ustalenie sprawcy na podstawie nagrania z kamer Tesco (tam wysiadał i widać na nagraniu twarz kierowcy) jest takim problemem dla policji ?"

Jak widać jest. Dlatego przypomnijmy, skąd biorą się: pensja policjantki, która nie potrafi przeprowadzić banalnie prostego postępowania i pensja zastępcy komendanta powiatowego, który ten brak profesjonalizmu firmuje. Obie te pensje biorą się z naszych podatków.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.