Pierwszą ofiarę zabił, gdy skończył 14 lat. Ona miała 5. Morderca dzieci kończy odsiadkę i powraca.

Sprawę poruszyła jedna z lokalnych gazet. To, co napisała autorka artykułu, jest wstrząsające. Henryk K. nazywany był "monstrum z Chorzowa". Wkrótce może powrócić.

Pięciolatka bawiła się z innymi dziećmi w chowanego. Henryk K. zamordował ją, ściągnął jej majteczki, ciało ukrył w piwnicy. Szybko odkryto, że to on jest zabójcą. Trafił do zakładu wychowaczego o charakterze otwartym.

Tam zabił dziewięciolatka - syna wychowawcy. Zaprzyjaźnił się z chłopcem, po czym zamordował go, a po śmierci zgwałcił. Zmasakrowane zwłoki znaleziono w lesie.

Henryk K. wyszedł na wolność i znowu zaczął mordować. Tym razem zabił w Rudzie Śląskiej. Jego ofiarami byli dwaj chłopcy. Jeden miał cztery a drugi pięć lat. Zobaczył ich na przystanku autobusowym i dał im cukierki. Tak zaskarbił sobie ich zaufanie.

Zwłoki dzieci znaleziono w lesie. Zaś w mieszkaniu Henryka K. zakrwawione ubrania. Za to morderstwo otrzymał 25 lat więzienia.

Henryk K. ma wyjść na wolność w 2020 r. Problemem jest to, że zawsze robił na ludziach bardzo dobre wrażenie. Miły, uczynny, sympatyczny. Łatwo zaskarbiał sobie sympatię i zaufanie zarówno dorosłych, jak i dzieci. Był powszechnie lubiany. Miał tylko jedną wadę. Mordował i gwałcił dzieci.

Czy jego urok osobisty zadziała? Podobno dyrektor więzienia, gdzie obecnie przebywa Henryk K., zamierza złożyć do sądu wniosek o umieszczenie K. w specjalnym ośrodku dla "bestii".

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.

Fot. HarshLight, Wikimedia.