Jeden w ub. piątek, a kolejny wczoraj. Dwaj pijani kierowcy, w dwóch różnych miastach woj. śląskiego chcieli wieźć uczniów na szkolne wycieczki. Możliwym tragediom zapobiegli rodzice, prosząc funkcjonariuszy drogówki o skontrolowanie trzeźwości kierujących. 

Na szczęście nie dotyczyło to dzieci z Katowic. Dodajmy jednak, że w ten sam miniony piątek, podczas jeszcze innej kontroli policjanci stwierdzili, że co prawda kierowca kolejnego autokaru był trzeźwy, ale sam pojazd miał poważne usterki techniczne. 

Pijak namierzony wczoraj miał zawieźć na szkolną wycieczkę dzieci z Zabrza. Na żądanie policjantów dmuchnął w alkomat. Wydmuchał 0,6 promila. To znaczy, że w wieczór poprzedzający wyjazd z uczniami zabalował. Grożą mu 2 lata odsiadki. Dzieci wyjechały z innym kierowcą. Trzeźwym. 

W piątek zaś na wycieczkę mieli jechać uczniowie z jednej z miejscowości powiatu bielskiego. Policjantów wezwali rodzice zaniepokojeni zachowaniem kierowcy. Na pierwszy rzut oka widać było, że jest pijany. Badanie trzeźwości wykazało w jego organizmie blisko 1 promil alkoholu. 

Jakby nie dość tego kontrola innej wycieczki w tamtym dniu pokazała, że kolejnej grupie dzieci groziło niebezpieczeństwo. Miały wyjechać autokarem z pękniętą szybą. Co więcej w pojeździe nie otwierały się drzwi ewakuacyjne.

To niepokojąca seria. Świadczyć może o braku odpowiedzialności niektórych przewoźników. Jak zwykle w takich przypadkach będą pewno mówili, że zatrudnianym przez nich kierowcom taka wpadka zdarzyła się po raz pierwszy. Tak czy inaczej tych pijaków, którzy po pod wpływem alkoholu usiłowali wieźć szkolne wycieczki, należy jak najsurowiej ukarać.