Dwuletni chłopczyk został tak skatowany, że popękały mu narządy wewnętrzne. Przez kilka dni matka i ojciec patrzyli, jak wije się z bólu. Gdy umarł... jego ciałko po prostu wyrzucili.

Ciałko skatowanego chłopczyka wrzucili do stawu. Następnie przez wiele miesięcy brali na niego zasiłek.

19 marca 2010 r. ze stawu wyłowiono zwłoki małego dziecka. Jakiś czas później Katowice i inne miasta regionu, zostały oblepione plakatami z portretem pamięciowym chłopczyka. Policjanci nie chcieli, by był bezimienny. Nadali mu imię Jaś.

Dzisiaj już wiemy, że chłopczyk miał na imię Szymon. Sąsiedzi wołali na niego Szymuś albo Szymeczek. Nie wiemy, jak na niego wołali rodzice. Wiemy, że byli dla niego katami. Szymek został skopany. Kopano go również w brzuch. Wtedy popękały mu narządy wewnętrzne. Nie sposób opisać jego cierpienia. Dziecko wiło się z bólu, a rodzice czekali aż skona. Męczarnie chłopczyka trwały kilka dni. Wówczas rodzice zawinęli jego ciałko w szmaty i wsiedli do samochodu.

Z Będzina, gdzie mieszkali, pojechali aż do Cieszyna. Maleńkie zwłoki wrzucili do stawu. Po miesiącu zauważyli je tam przechodzący obok stawu gimnazjaliści. Dostrzegli w przybrzeżnym mule zawiniątko w kształcie ludzkiego ciała. Zawiniątko wydostali strażacy. Zaczęło się śledztwo.

Tysiące plakatów z podobizną chłopczyka pojawiały się na osiedlach mieszkaniowych całego województwa. Policja wizytowała rodziny, w których były dzieci w wieku około 2 lat, by sprawdzić, czy dzieci te żyją. Sprawdzono 47 tys. adresów. Dzielnicowy odwiedził również rodziców Szymonka. Matka pokazała mu inne dziecko. Przez kilka lat oszukiwała nawet MOPS. Brała zasiłek na nieżyjącego Szymusia.

W kwietniu 2012 r. śledczy z Bielska-Białej poddali się i umorzyli postępowanie. Ale w czerwcu tego samego roku będziński MOPS zaalarmowała sąsiadka rodziców-oprawców. Poszła tam osobiście i powiedziała, że od dawna nie widziała synka sąsiadów. Dopiero wówczas Jaś na powrót stał się Szmonem.

Proces katów Szymona toczył się w Katowicach. Początkowo ojciec został skazany na 12 lat, a matka na 10 lat więzienia. Prokuratura ten wyrok zaskarżyła. Oskarżyciel bowiem domagał się dla obojga po 15 lat więzienia. Wczoraj sąd nieco podwyższył wyroki. Ojciec ma spędzić w więzieniu 15 lat, a matka 13. Prokuratura w międzyczasie zmieniła zdanie. Będzie domagać się dożywocia.

***

Wchodź bezpośrednio na naszą www i na nasz fanpage na FB. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty.