Kupił bilet parkingowy, a mimo to naliczyli mu drakońską karę i ścigał go komornik.

Firma EuroPark ma dwa parkingi w Katowicach. Jeden tuż pod urzędem miasta (parkomat widoczny na zdjęciu). Drugi zaś pod supermarketem U Belga. Tam właśnie zaparkował nasz czytelnik.

Józef Błaszczyk nie ma nic przeciwko temu, byśmy podali jego imię i nazwisko. Chce ostrzec nas wszystkich i opowiedzieć o tym, co go spotkało. Jest uczciwym człowiekiem, a zrobiono z niego wyłudzacza usługi parkingowej i oszusta.

Pan Józef na parkingu pozostawił samochód na około godzinę. Jako człowiek uczciwy od razu podszedł do parkomatu, by uiścić to co się należało. Były z tym pewne problemy. Parkomat jest jeden, użytkowany od dawna.

- Wszystkie klawisze miał zużyte - mówi pan Józek.

Już dawno powinien być wymieniony na taki, który działa sprawnie. A jest jaki jest i każdy kto tu parkuje, musi się z nim męczyć.

Jak twierdzi pan Józek operacja wprowadzenia numeru rejestracyjnego samochodu i wydruku potwierdzenia opłaty trwała tam dosyć długo. Mimo jego starań parkomat nie chciał powtórzyć zera na numerze rejestracyjnym. Są tam dwa zera a parkomat uparcie pokazywał numer z jednym zerem. Pan Józek powtórzył całą procedurę dwukrotnie. I parkomat dwa razy z jego pięciocyfrowego numeru rejestracji robił numer czterocyfrowy.

Wreszcie pan Józek trzymał w ręce kwit potwierdzający opłatę. Brakowało tam zera, ale cała reszta zgadzała się. Zostawił kwit za szybą i poszedł załatwiać swoje sprawy.

Gdy wrócił, za wycieraczką znalazł dokument wzywający go do zapłaty kary za nielegalne parkowanie. Kara, nazywana przez firmę "opłatą dodatkową", wynosiła 80 zł.

Oburzony pan Józek poszedł do parkingowego. Pokazał mu kwit opłaty z czterocyfrowym (dwie litery i cztery cyfry) numerem rejestracyjnym. Zapytał, od kiedy w Polsce obowiązują takie rejestracje. Wyjaśnił, że parkomat działa wadliwie i nie chciał wydrukować dwóch zer, drukował tylko jedno.

Parkingowy na to, że jego to nic nie obchodzi. Numer był inny niż na tablicy, więc on zgodnie z regulaminem parkowania wypisał mandat. A reklamację niech pan Józek załatwia w Warszawie.

Załatwianie reklamacji tak wyglądało, że racje pana Józka nikogo nie obchodziły. Pewnego dnia do jego mieszkania zapukał komornik i zażądał 80 zł. Oczywiście trzeba było zapłacić.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, daj lajka w zamian za tę publikację i udostępnij ją innym. Dziękujemy.