Okrucieństwo sąsiadów: Niepełnosprawną mieszkankę Katowic sąsiedzi uwięzili w jej mieszkaniu.

Teoretycznie pani Maria może wyjść na dwór. A raczej mogłaby, gdyby była osobą całkiem zdrową. Albo jeszcze inaczej - w obecnej sytuacji taka próba grozi jej utratą zdrowia i życia.

Pani Maria ma około 60 lat. Jest osobą bardzo inteligentną i uroczą. Gdy była małym dzieckiem w żłobku wybuchła epidemia polio. Jedno dziecko zmarło, kilkoro było w stanie ciężkim. Wśród nich pani Maria. Chodzić może jedynie o kulach, a i to z wielkim trudem. Mimo to radziła sobie w życiu. Pracowała, miała męża. Gdy ten zmarł, została sama.

Kobieta mieszka w jednej z okazałych kamienic w centrum Katowic. Do kamienicy prowadzą trzy wejścia na różne ulice. Pani Maria ma klucz tylko do jednego z nich. Jest tam stopień, co więcej wyjście to prowadzi na ulicę, gdzie jest tylko chodnik i asfalt. Aby dojść do pobliskich sklepów inwalidka musiałaby korzystać z innych wejść - od których nie ma klucza. Kiedyś go miała, ale zamek w drzwiach wymieniono.

Jakiś czas temu pani Maria zorganizowała zrzutkę w Internecie i za zebrane pieniądze (za naszym pośrednictwem bardzo dziękuje tym wszystkim, którzy okazali jej serce) kupiła skuter elektryczny. Kilka razy użyła go, gdy krewni z pobliskiego miasta przyjechali do Katowic i pomogli jej wynieść pojazd na zewnątrz. Na co dzień stoi on bezużyteczny - pozostali sąsiedzi nie godzą się na przekazanie jej klucza od tych drzwi, gdzie nie ma żadnego progu i mogłaby wyjechać skuterem na miasto.

W tej sytuacji pani Maria została de facto uwięziona. Droga do najbliższego sklepu jest dla niej bardzo długa i niebezpieczna. Ze względu na przebytą chorobę nie tylko ma przeogromne kłopoty z poruszaniem się, lecz również delikatne kości. Każdy upadek grozi ich połamaniem, a w rezultacie zagraża też jej zdrowiu i życiu.

Kamienica należała do firmy, która część mieszkań sprzedała różnym ludziom. Powstała wspólnota mieszkaniowa. W oficjalnym oświadczeniu firma stwierdza, że nie ma nic przeciwko przekazaniu pani Marii klucza od drugich drzwi, lecz na to nie godzą się pozostali członkowie wspólnoty mieszkaniowej (mimo prośby o stanowisko nie życzyli sobie rozmowy na ten temat).

Firma administrująca kamienicą poinformowała, że natychmiast przekaże pani Marii klucz do drzwi, którymi mogłaby wyjechać skuterem na miasto, jeśli tylko taka będzie wola zarządu wspólnoty mieszkaniowej. Ale sąsiedzi na to się nie godzą. Twierdzą, że skoro niepełnosprawna kobieta ma długi za mieszkanie (a utrzymuje się wyłącznie z niskiej renty), więc jest tu "dzikim lokatorem". A mieszka znacznie dłużej niż pozostali. Przeprowadzić się nie ma gdzie - nigdy nie otrzymała żadnej konkretnej propozycji.

Świadomie nie piszemy, o którą kamienicę chodzi. Dajmy sąsiadom szansę. W najbliższy poniedziałek ma odbyć się kolejne posiedzenie w sprawie klucza dla pani Marii. Nie prosimy was o okazanie serca. Prosimy o odrobinę litości.

A czytelników prosimy o wyważone komentarze. Nie chcemy ataku i hejtu na tych ludzi. Może nie wszyscy oni zdają sobie sprawę z tego, że ich obojętność jest w tym wypadku okrucieństwem. Przy okazji informujemy tych, którzy wiedzą o którą kamienicę chodzi, że komentarze identyfikujące wspólnotę mieszkaniową zostaną usunięte. Dajmy tym ludziom szansę.

Uwaga. Na zdjęciu inna część miasta. Na koniec dodajmy, że o sprawie jest poinformowana policja oraz MOPS. Mimo to stanowisko wspólnoty mieszkaniowej na razie pozostaje niezmienne. 

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.