Policjanci polowali na prawidłowo jadących kierowców okazując lewy pomiar prędkości? Jeśli tak to mieli pecha, gdyż trafili na wykładowcę Uniwersytetu Śląskiego, nauczającego logistyki transportu samochodowego.

Gdy wykładowca logistyki transportu samochodowego jechał jedną z ulic w Tychach, został zatrzymany przez funkcjonariuszy miejscowej drogówki. W aucie był włączony rejestrator jazdy, stąd widać, że w momencie, gdy kierowca się zbliżał, obaj funkcjonariusze stali plecami do niego i patrzyli w przeciwnym kierunku. Następnie odwrócili się i kazali mu zatrzymać samochód.

Kierowca dowiedział się, że przekroczył dopuszczalną prędkość i musi zapłacić mandat. Miał jechać 74 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 40. I tu wyniknął pierwszy problem. Na ulicy, gdzie doszło do zatrzymania, takiego ograniczenia nie ma.

Następnie kierowca zażądał okazania radaru, by wykonać zdjęcie panelu, gdzie powinna być wyświetlona m.in. prędkość samochodu. Spotkał się z odmową. Zażądał okazania homologacji radaru. Z wyglądu urządzenia wynikało, że był to rapid 1m, który od kilku lat nie ma ważnego dopuszczenia i nie powinien być używany. Policjant okazał jakiś dokument z dużej odległości. Nie było widać, co to jest. Nie pozwolił go sfotografować.

Pod krótkiej sprzeczce wreszcie okazano kierowcy wynik pomiaru, okazując też czas pomiaru. Od wykonania pomiaru minęły 22 minuty. Tymczasem od zatrzymania (po rzekomym wykroczeniu) minęło zaledwie 7 minut. Policjant miał jednak nie pozwolić na sfotografowanie wyniku pomiaru. Jeśli tak się stało, doszło do "odmowy utrwalenia dowodu procesowego".

Czy policjanci (patrol był dwuosobowy) wymuszali mandaty od kierowców, którzy jechali prawidłowo, okazujac im pomiary wykonane podczas zatrzymywania kierowców, którzy rzeczywiście popełnili wykroczenia? Sprawę bada komendant tyskiej policji. Ciekawe, jak zakończy się to postępowanie. Kierowca nagrywał ten incydent, więc istnieje materiał dowodowy.

W tym konkretnym przypadku kierowca - wykładowca logistyki - odmówił przyjęcia mandatu. Sprawa więc trafi do sądu.

***
Jeśli uznasz, że warto, daj lajka w zamian za tę publikację i udostępnij ją innym. Dziękujemy. Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty.

Polecamy:

Znów będzie nielegalnie? Jutro w Katowicach zostanie zaprezentowana nowa broń policji do walki z piratami drogowymi. Zapewne przeczytamy w relacjach z jutrzejszego pokazu, że nowe laserowe mierniki są nieomylne, rejestrują przekroczenie prędkości już z odległości 1,2 km. i tym podobne bzdury.
http://www.katowicedzis.pl/index.php/na-drogach/361-znow-bedzie-nielegalnie 

Katowicki sąd: wideorejestratory do kosza. "Informacje Drogowe-Śląsk i Okolice" pełne są zdjęć nieoznakowanych radiowozów drogówki, która na podstawie wideorejestratorów zatrzymuje kierowców przekraczających prędkość i nakłada mandaty. Sąd w Katowicach wydał wczoraj wyrok, w którym stwierdził, że dzieje się to nielegalnie.
http://www.katowicedzis.pl/index.php/79-aktualnosci/506-katowicki-sad-wideorejestratory-do-kosza 

Zgaduj zgadula i mandat. Bardzo ważne rozstrzygnięcie katowickiego sądu w sprawie wideorejestratorów stosowanych przez polską policję w radiowozach. Sąd stwierdza w uzasadnieniu pisemnym, że policjant zgaduje jaką prędkość ma namierzany pojazd.
http://www.katowicedzis.pl/index.php/79-aktualnosci/778-zgaduj-zgadula-i-mandat