Osiemnastomiesięczny synek strażaka z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Katowicach cierpi na straszną chorobę - zanik mięśni. Aby ją leczyć potrzebna jest pomoc finansowa. Jednak Ecik - jak go koledzy nazywają - choć sam codziennie niesie pomoc innym, sam po nią ręki nie wyciągnie. Toteż z apelem o wsparcie przyjaciela zwraca się drugi strażak z JRG 1.

Pan Janek Duda prosił nas o upublicznienie informacji o tym, że synek kolegi-strażaka pilnie wymaga pomocy. Lek dla chłopczyka istnieje. Jest jednak nieosiągalny za skromną strażacką gażę. Ale nie tylko lek jest problemem.

Oddajmy głos panu Jankowi. On zrobi to najlepiej:

---

Na co dzień pracuję w JRG 1 w Katowicach na pierwszej zmiane, gdzie pełnię służbę z Dawidem Kustorzem. Ecik, bo tak mówimy na Dawida, jest człowiekiem o którym można powiedzieć, że jest do tańca i do różańca. Człowiek orkiestra. Wspólna rota z nim to gwarancja walki z żywiołem krok w krok.

Ecikowi jakiś czas temu urodził się drugi syn. Niestety chłopczyk po około roku z hakiem przestał rozwijać się prawidłowo. Okazało się, że choruje na bardzo poważną chorobę - rdzeniowy zanik mięśni typ 2.

Tydzień temu przestał raczkować. Lek kosztuje kilkaset tysięcy euro i hamuje chorobę, jest niedostępny w Polsce. Ecikowi i jego żonie zależy w tej chwili na rehabilitacjach i zdobyciu specjalnego sprzętu medycznego, dzięki któremu synek będzie mógł walczyć o każdy krok.

Piszę w imieniu kolegi, bo Eciuś nigdy nie wyciągał ręki po pomoc, mimo że sam niesie ją każdego dnia, służąc w straży.

---

Tak do nas napisał pan Janek. Poniżej zaś link do strony z wezwaniem o pomoc dla małego Kubusia, gdyż tak ma chłopczyk na imię. Kubuś tam błaga: "Proszę. Nie pozwólcie mi zniknąć".

My też was o to błagamy.

Apel o pomoc:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1779484355406803&set=a.566579046697346.1073741825.100000357668930&type=3&theater 

Apel zamieściła na swoim profilu facebookowym pani Joasia, mama Kubusia i żona pana Dawida. Ciągle jest "pełna nadziei", co też tam możecie zobaczyć.