Kierowca, który spłonął w samochodzie po uderzeniu w filar wiaduktu na Drogowej Trasie Średnicowej, miał na imię Jacek. Był lekarzem i społecznikiem. Całe życie pomagał innym.

Poproszono nas, abyśmy wrócili do tragicznej śmierci Jacka. Na swoim blogu sprawę tę poruszył Mateusz Kijowski (to nie on zwrócił się do nas z tą prośbą). Pamiętamy, że był to twórca KOD i pamiętamy kontrowersje wokół jego osoby. W tym jednak wypadku nie ma to przecież znaczenia. Wpis Kijowskiego dotyczy zachowania innych ludzi, dla których ta straszna śmierć miała stać się kolejną atrakcją.

Kijowski pisze tak: "Samochód się zapalił. Jest filmik na youtubie. Obejrzało kilkaset tysięcy osób. Prawie tysiąc osób kliknęło kciuk w górę. Filmik z czyjegoś rejestratora im się spodobał. On się nie mógł wydostać. Samochody przejeżdżały. Powoli, żeby się przyjrzeć".

Z pewnymi rzeczami nie możemy się zgodzić. Kilku kierowców zatrzymało się. Usiłowali gasić pożar samochodu, jednak małe gaśnice samochodowe nie były w stanie nic zdziałać.

Nie należy też sądzić, że wszyscy, którzy "zalajkowali" film na Youtube, uczynili to, gdyż film się spodobał. Wielu na pewno było wstrząśniętych. Wielu dało "lajka" uznając, że takie wypadki trzeba pokazywać "ku przestrodze". My też o tym informujemy. Uważamy również, że poświęcona m.in. wypadkom strona "Informacje Drogowe - Śląsk i Okolice" wykonuje fantastyczną i pożyteczną robotę. Pisano tam i o wspomnianym zdarzeniu, znalazły się zdjęcia. Z pewnością działania takie przyczyniają się do popularyzacji bezpiecznych zachowań na drogach.

A jednak dobrze, że Kijowski o tym napisał. W Internecie pojawiło się sporo komentarzy na temat tej tragedii. Wśród nich wiele ocen bardzo negatywnych: "kierowca sam sobie winien", "jednego szaleńca mniej" itp. A przecież chodziło o człowieka, w dodatku lekarza i społecznika, angażującego się w życie publiczne nie dla swojej korzyści. Niezależnie od naszych poglądów politycznych, zawsze należy to uszanować.

Komentarz byłego szefa KOD do tej śmierci:

"Jacek odezwał się do mnie w czerwcu 2016. Prosił, żebym mu podpisał deklarację członkowską. Organizował KOD w Szwajcarii. Po pewnych perturbacjach się udało. Był lekarzem. Mieszkał i pracował w Bernie. Ponownie się odezwał w styczniu 2017 i gratulował wygranych wyborów. Później się spotkaliśmy – 18 marca 2017 – na marszu Wolne Sądy Wolne Samorządy. W strugach deszczu na placu Zamkowym…
8 listopad jechał w Chorzowie trasą średnicową. Uderzył w filar wiaduktu. Samochód się zapalił. Jest filmik na youtubie. Obejrzało kilkaset tysięcy osób. Prawie tysiąc osób kliknęło kciuk w górę. Filmik z czyjegoś rejestratora im się spodobał. On się nie mógł wydostać. Samochody przejeżdżały. Powoli, żeby się przyjrzeć. Nikt się nie zatrzymał, nie wyjął gaśnicy. Nie przyjechała pomoc na czas. Czy ktoś wezwał?
Jacek się interesował zawsze czy czegoś potrzebujemy. Pomagał. Jemu nikt nie pomógł.
Czy to wyjątkowo tragiczny zbieg okoliczności, czy jednak to coś mówi o nas? Boję się odpowiedzi.
Jacku, odpoczywaj w pokoju".

Na zdjęciu: Migawka z nagrania zamieszczonego na Youtube.