Przebiegali przed nadjeżdżającymi samochodami. Gdzie drogówka? Gdzie inspekcja pracy?

Tak wyglądało koszenie trawy rosnącej między pasami drogi łączącej Katowice z Bielskiem-Białą. Przez kilka dni w Tychach ekipa drogowców-desperatów grasowała na tej ruchliwej drodze. Być może do koszenia trawy zatrudniono samobójców - jak napisaliśmy w tytule. Być może jednak tylko ludzi, którzy nie mieli wyjścia i musieli tak postępować, chcąc otrzymać niepomniejszoną wypłatę i nie stracić swojego miejsca pracy.

Oczywiście, gdyby któryś z nich wreszcie wpadł pod samochód, prace natychmiast by przerwano. Sakramenckie kłopoty rzecz jasna miałby pechowy kierowca. Groziłby mu sąd, być może wyrok skazujący, a kto wie czy nie więzienie.

Nagranie wrzucił do Internetu i przekazał nam link jeden z naszych czytelników. Pan Marek napisał pod swoim filmikiem coś bardzo znamiennego:

"Podczas koszenia trwa na DK 1 w Tychach drogowcy przez kilka dni, aby dotrzeć na miejsce pracy, przebiegali przed nadjeżdżającymi pojazdami. Miejsce ich pracy nie było w żaden sposób oznaczone".

Nagranie wyłącznie dla osób o mocnych nerwach. To na szczęście bezkrwawe:
https://www.youtube.com/watch?v=49L9o3i3X8I 

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, daj lajka w zamian za tę publikację i udostępnij ją innym. Dziękujemy.