Karetki na sygnale zawracały. W sytuacji, gdy cenna jest każda sekunda, nie mogły dojechać do szpitali. Przez znaki wprowadzające w błąd.

Dopiero wczoraj wieczorem na ulicy pojawiła się koparka oraz ekipa remontowa, która przystąpiła do zasypywania zapadliska blokującego przejazd m.in. do Szpitala Kolejowego, Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka.

Zapadlisko na ul. Kijowskiej pojawiło się w czwartek rano. Przed południem 21 czerwca zostało ono zabezpieczone. Ze względów bezpieczeństwa zamknięto tamtędy przejazd.

Ustalanie "winnego", czyli instytucji, która powinna zasypać wyrwę w drodze powinno trwać najwyżej pół godziny. Przystąpienie do prac naprawczych powinno nastąpić natychmiast po tym ustaleniu. Jest to przecież ulica szczególnie istotna. Tymczasem ekipa naprawcza pojawiła się po grubo ponad 30 godzinach od zamknięcia drogi. Jak to skomentować?

Komentarz niech stanowią następujące fakty. Dopiero po naszym pierwszym tekście na ten temat (link niżej), ustawiono tymczasowe oznakowanie. Nie będziemy oceniać inteligencji tego, kto to uczynił. Niech mówią fakty:

Do szpitali kiedyś jechało się przez Ligotę. Od kiedy wybudowano ul. Hadyny, od centrum Katowic, autostrady czy DTŚ karetki jadą zjeżdżając z Ligockiej właśnie w ulicę Hadyny, następnie Kijowską, skąd wjeżdżają na Medyków. Tędy jest krócej, szybciej i omija się zatłoczone ulice Ligoty.

Ale znaki tymczasowego objazdu nie stanęły na zjeździe z Ligockiej w Hadyny. Dopiero na samej Hadyny stanął "objazd na wprost". Nie wiedzieć, dlaczego, skoro tam jedzie się tylko prosto. Następnie, przed skrzyżowaniem Hadyny i Kijowskiej (do szpitali na lewo), ustawiono znak "koniec objazdu". Czytelnik wykonał to zdjęcie wczoraj w nocy. Bez komentarza.

Jak ustaliliśmy, kilka karetek na sygnale dojechało do zapadliska na Kijowskiej i musiało zawrócić. Niektóre takie przypadki: jedna karetka na sygnale zawracała wczoraj około godz. 19.00, inna o 22.30. Po kilkudziesięciu godzinach od zablokowania drogi! Wcześniej również były takie przypadki.

Szpitale na Ligocie są jednymi z najważniejszych w regionie. Ze względu na wyjątkowych specjalistów i świetne wyposażenie trafiają tu m.in. tacy pacjenci, którzy z różnych względów nie mogą być leczeni gdzie indziej. Pacjentów przewożą karetki nie tylko z Katowic.

Do tych, którzy odpowiadają za całą tę sytuację: Jak sądzicie? Po co karetka pogotowia ratunkowego włącza sygnały świetlne i dźwiękowe? Po co jest pojazdem uprzywilejowanym? Dlaczego nie obowiązują jej ograniczenia prędkości?

Gdy karetka jedzie na tzw. kogutach to znaczy, że wieziony pacjent jak najszybciej musi znaleźć się w szpitalu. Zaniechanie czy też zwłoka w naprawie drogi, w połączeniu z tymczasowym oznakowaniem wprowadzającym w błąd sprawiły, że iluś pacjentów do szpitali dotarło z opóźnieniem.

Radzimy wyciągnąć wnioski.

Pisaliśmy: Droga się zapadła

http://katowicedzis.pl/index.php/na-drogach/1360-droga-sie-zapadla 

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty.

Fot. Czytelnik