Rząd wprowadza nowy podatek, który sprawi, że wszystko, co sprzedają sklepy, podrożeje.

Paliwo do samochodów zostanie obłożone nowym - dodatkowym podatkiem. Eksperci: benzyna i olej napędowy znacząco podrożeją. A co to znaczy, wiadomo.

Rząd chce wprowadzić tzw. opłatę emisyjną. Zostaną nią obciążeni właściciele stacji paliw. Rząd więc twierdzi, że nie odczujemy tego nowego podatku, gdyż jego ciężar wezmą na siebie koncerny paliwowe. I później tego nowego kosztu na nas sobie nie odbiją.

Rzecz jasna trudno w to uwierzyć. Już policzono, że tankowane przez nas benzyna i olej napędowy mogą podrożeć o 8 gr na litrze. Co to oznacza, wiemy wszyscy.

Podrożeje komunikacja autobusowa, ale przede wszystkim podrożeje transport. Konsekwencją wprowadzenia opłaty emisyjnej będą więc sklepowe podwyżki.

Opłata emisyjna ma dać państwu przychody, z których finansowany ma być rządowy program miliona samochodów elektrycznych polskiej konstrukcji oraz wspieranie innych proekologicznych projektów i technologii.

Na zdjęciu: Samochodami przewozi się pieczywo, nabiał, ubrania i wszystkie pozostałe towary.