"Wiesz co? Przygotuj w razie czego, zanim skończę z policją, żeby gdzieś tu w okolicy były chłopaki, żeby wytłumaczyć, że to nie może tak być". To słowa kandydata na prezydenta Bytomia: "Masz gdzieś kogoś z tych, takich naszych, bardziej przekonujących chłopaków?" 

- Zresztą jeszcze zadzwonię po innych chłopaków. Może pana bardziej przekonają. Może bardziej niż policja. My pana przypilnujemy i zaręczam panu, że po prostu, będą takie chłopaki, które...

To słowa Andrzeja Panka, byłego wiceprezydenta Bytomia, obecnie zasiadającego na fotelu prezesa Bytomskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Co ważniejsze, kandyduje on na prezydenta Bytomia. Za chwilę więcej cytatów.

Andrzej Panek został poproszony o wywiad. Panek wyraził zgodę. Dziennikarz nagrał z nim wywiad i na koniec postanowił zadać dwa kontrowersyjne pytania. Zapytał, czy ktoś mógł widzieć kandydata w stanie upojenia alkoholowego i czy jako młodemu człowiekowi zdarzyło mu się np. zapalić "zioło". Panek odpowiedział i rozstali się.

Wywiad przeprowadzany był w bytomskim magistracie. Gdy dziennikarz wyszedł na ulicę, usłyszał, że ktoś za nim biegnie. Był to Andrzej Panek. Zatrzymał dziennikarza, nie pozwolił mu dalej iść, zażądał skasowania nagrania. Następnie wezwał policję (to osobna historia).

Gdy padły słowa o "chłopakach", dziennikarz oświadczył, że wraca do urzędu. Andrzej Panek mu na to nie pozwolił i wtedy na chwilę przestał rozmawiać przez telefon. Stąd cytat powyżej jest urwany i kończy się na "które".

Inne stwierdzenia Andrzeja Panka do telefonu:

- W razie czego nie wiem, czy naszych chłopaków nie będę potrzebować.

- Ale wiesz, jakby się nie dało inaczej, to myślę, że musi być ktoś, kto przekona pana, że to jest moja prywatność i nie pozwolę sobie na to, żeby ten materiał gdziekolwiek był.

- Tak. Tak trzeba zrobić i to momentalnie. Nie wiem, czy tam masz gdzieś kogoś z tych, takich naszych, bardziej przekonujących chłopaków?

- Ja się nie chcę tu z panem szarpać. Zanim ktoś przyjedzie pod urząd, to oprócz policji chciałbym to tu mieć „pochytane”. Myślę, że pan nie będzie uciekał, bo jak coś, to przytrzymam. A wiesz, że przytrzymać potrafię.

- Przygotuj w razie czego, zanim skończę z policją, żeby gdzieś tu w okolicy były chłopaki, żeby wytłumaczyć, że to nie może tak być. Trochę uczciwości w życiu potrzeba.

Wszystko to również jest nagrane. O sprawie jako pierwszy napisał "Fakt", jednak nie podając tylu cytatów. Andrzej Panek, poproszony o komentarz, przygotował oświadczenie.

Stwierdza w nim, że "Całe zdarzenie to kolejny przejaw wyjątkowo brudnej gry politycznej, której celem stają się bytomscy politycy i samorządowcy". Zapomina jednak, że w wywiadzie niczego strasznego nie było, a gdyby nie gonił dziennikarza i nie żądał skasowania nagrania wywiadu, nie byłoby tego "całego zdarzenia".

Kim są więc "bardziej przekonujące chłopaki", które miały być "gdzieś tu w okolicy", "żeby wytłumaczyć, że to nie może tak być"?

Andrzej Panek wyjaśnia: "wykonałem telefon do mojego prawnika(...). Podczas rozmowy prosiłem, by skontaktował się z (...) moim bliskim współpracownikiem, by ten zawiadomił "chłopaków" z kancelarii prawnej. Informację tę potwierdza treść nagrań oraz bilingi".

Większa część oświadczenia Andrzeja Panka dotyczy dziennikarza, a zawiera tak negatywne stwierdzenia, że przed jego publikacją musimy otrzymać stanowisko dziennikarza, o co się staramy.

Sprawy nie byłoby, gdyby Panek nie biegł za dziennikarzem ulicami Bytomia.

Każdego kandydującego mamy prawo zapytać o to, czy przesadza z mocnymi trunkami i czy zażywał kiedykolwiek narkotyki. Mają takie prawo i dziennikarze, i wszyscy wyborcy. A obowiązkiem kandydatów jest na te pytania odpowiedzieć.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.

Na zdjęciu: Bytom czeka na werdykt, który wydadzą wyborcy. Fot. Wikimedia.