Przerażający wzrost ceny prądu.

Wszyscy płacimy rachunki za prąd. I wszyscy zapewne odczuwamy to, że ceny energii elektrycznej pną się w górę. Ale przyszłość rysuje się znacznie gorzej. I to niestety nie są już dziś przypuszczenia. I niestety dotyczy to również naszych portfeli. Dowód mamy.

Kilka miesięcy temu Metropolia Katowicka (GZM) ogłosiła powstanie tzw. grupy zakupowej. Miasta Metropolii Katowice i należące do nich spółki miały razem kupować prąd.

Było to w sumie 88 podmiotów, więc wydawało się oczywiste, że dla takiego klienta spółkom energetycznym opłacać się będzie sprzedaż prądu po znacznie niższej cenie niż np. dla jednego tylko katowickiego PKM, czy na oświetlanie katowickich ulic.

Na podstawie dotychczasowych kosztów zakupu energii elektrycznej nasze miasta obliczyły, ile najwięcej zapłacą za prąd. Katowice, Siemianowice Śląskie, Mysłowice, Sosnowiec, Chorzów, Tychy i inne miejscowości metropolii zarezerwowały w swoich budżetach w sumie 336,6 mln. zł. Czyli bardzo dużo.

Ogłoszono przetarg, do którego przystąpiły trzy firmy: Tauron, Energa oraz Enea. Najniższa oferta (Tauronu) wyniosła... 402,1 mln. zł.

"W ciągu ostatnich czterech miesięcy cena wzrosła o ponad 65 mln. zł. To znacznie więcej niż spodziewali się uczestnicy grupy zakupowej" - informuje GZM.

Metropolia zleciła analizę rynkową, by dowiedzieć się, skąd taka drastyczna podwyżka. Przyczyny są cztery: "wzrost kosztów wytwarzania energii, wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, wzrost kosztów certyfikatów "zielonych", ograniczenie zakresu konkurencji na rynku".

Wszystkie te cztery czynniki zależą od rządu. Nie trzeba również dodawać, że wszystkie firmy, które przystąpiły do przetargu, to spółki państwowe.

Wiadomo również, dlaczego wzrósł koszt wytwarzania energii. Gdy koalicja PO i PSL kończyła rządy, spółki węglowe znajdowały się w dramatycznej sytuacji. PiS w kampanii wyborczej głosił, że górnictwo jest dobrem narodowym i obiecał, że uratuje kopalnie. Ale nie miano pomysłu, jak to zrobić, więc zrobiono najprościej. W kopalnie wpompowano miliony złotych, do czego rząd zmusił spółki energetyczne. Do tego doszedł wzrost cen węgla w ostatnich miesiącach.

Państwowe spółki energetyczne de facto dotowały państwowe kopalnie. Teraz kupują od tych kopalń droższy węgiel, ale ostateczny rachunek płacą odbiorcy energii elektrycznej.

Eksperci twierdzą, że nasze rachunki za prąd mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. 

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.

Na zdjęciu: wzrost cen energii elektrycznej oznacza nie tylko wyższe rachunki za prąd, lecz wzrost cen wszystkiego.