Stał na barierce wiaduktu przy ul. Staszica w Siemianowicach Śląskich i krzyczał, że się zabije. I wreszcie skoczył. Na szczęście jednak zdążyli.

Policyjni wywiadowcy uratowali życie 34-letniego mężczyzny. Stał na barierce wiaduktu i krzyczał, że się zabije. Wokół niego gęstniał tłumek ludzi, którzy nie śmieli jednak podejść bliżej, by nie skłonić desperata do tego czynu. Na szczęście ktoś zadzwonił na policję. Na miejsce wysłano kilku funkcjonariuszy.

Na widok mundurowych mężczyzna stał się jeszcze bardziej gwałtowny. Wołał, że jeśli stamtąd nie odjadą, to skoczy z mostu. Wtedy umundurowani policjanci wycofali się, a na miejscu pozostali wywiadowcy w ubraniach cywilnych. Wtopili się w grupkę ludzi, którzy przyglądali się samobójcy. W momencie, gdy ten postanowił już skoczyć, podbiegli, chwytając go za ubranie i ręce.

Trzymany przez policjantów samobójca przez jakiś czas wisiał za barierkami. Szarpał się i wyrywał. Oni go mocno trzymali. Dopiero, gdy powrócili inni policjanci, można go było z powrotem wciągnąć na wiadukt. Wtedy okazało się, że przed próbą odebrania sobie życia, samobójca wypił sporo alkoholu - być może w ten sposób dodając sobie odwagi. Był pijany, więc też i bardziej skłonny do desperackiego kroku.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty.